
Technicy farmaceutyczni nie zgadzają się na nowe prawo i zapowiadają strajk. Poszło o nowelizację, która zabrania im sprzedaży leków i wyrobów medycznych bez recepty. Taki zapis znalazł się w poselskim projekcie nowelizacji Prawa Farmaceutycznego przygotowanym przez 20 posłów Platformy Obywatelskiej.
REKLAMA
Technicy napisali już w tej sprawie list do premier Kopacz. Jeśli pod jego wpływem sytuacja się nie zmieni, zapowiadają protesty pod Sejmem.
Zdaniem Pawła Klimczak - prezesa Izby Gospodarczej Właścicieli Punktów Aptecznych i Aptek - zmiany zagrażają podstawom egzystencji tej grupy zawodowej. A prezes Związku Zawodowego Techników Farmaceutycznych Dominik Żyro dodaje, że w aptekach i punktach aptecznych pracuje dziś przynajmniej 50 tysięcy techników farmaceutycznych. – Istnieje realne zagrożenie, że po zmianie ich uprawnień zawodowych niektóre z tych aptek i punkty apteczne padną, szczególnie te na wsiach i małych miastach – wyjaśnia Żyro.
Technicy to kolejna po górnikach i rolnikach grupa zawodowa, która swoje niezadowolenie demonstruje pod Sejmem. Rolnicze protesty zresztą nadal trwają w najlepsze. Dziś do stolicy miało przyjechać nawet 10 tys. rolników którzy przed Sejmem i Kancelarią Premiera domagają się realizacji swoich postulatów. Organizatorzy protestu zapowiadają, że nie pojadą do domu, dopóki premier Ewa Kopacz nie podpisze z nimi porozumienia.
Rolnicze związki zawodowe rejestrując manifestacje w stołecznym ratuszu poinformowały, że protesty potrwają nawet 10 dni. Będą miały różne formy. Rozpoczną się przemarszami przez miasto, potem będzie zgromadzenie przed Sejmem, a w końcu także “zielone miasteczko” przed Kancelarią Premiera.
Źródło: interia.pl
