Zmiana prawa przeciwko której protestują technicy farmaceutyczni ma zagrażać podstawom egzystencji tej grupy zawodowej.
Zmiana prawa przeciwko której protestują technicy farmaceutyczni ma zagrażać podstawom egzystencji tej grupy zawodowej. Fot. Franciszek Mazur / Agencja Gazeta

Technicy farmaceutyczni nie zgadzają się na nowe prawo i zapowiadają strajk. Poszło o nowelizację, która zabrania im sprzedaży leków i wyrobów medycznych bez recepty. Taki zapis znalazł się w poselskim projekcie nowelizacji Prawa Farmaceutycznego przygotowanym przez 20 posłów Platformy Obywatelskiej.

REKLAMA
Technicy napisali już w tej sprawie list do premier Kopacz. Jeśli pod jego wpływem sytuacja się nie zmieni, zapowiadają protesty pod Sejmem.
Zdaniem Pawła Klimczak - prezesa Izby Gospodarczej Właścicieli Punktów Aptecznych i Aptek - zmiany zagrażają podstawom egzystencji tej grupy zawodowej. A prezes Związku Zawodowego Techników Farmaceutycznych Dominik Żyro dodaje, że w aptekach i punktach aptecznych pracuje dziś przynajmniej 50 tysięcy techników farmaceutycznych. – Istnieje realne zagrożenie, że po zmianie ich uprawnień zawodowych niektóre z tych aptek i punkty apteczne padną, szczególnie te na wsiach i małych miastach – wyjaśnia Żyro.
Technicy to kolejna po górnikach i rolnikach grupa zawodowa, która swoje niezadowolenie demonstruje pod Sejmem. Rolnicze protesty zresztą nadal trwają w najlepsze. Dziś do stolicy miało przyjechać nawet 10 tys. rolników którzy przed Sejmem i Kancelarią Premiera domagają się realizacji swoich postulatów. Organizatorzy protestu zapowiadają, że nie pojadą do domu, dopóki premier Ewa Kopacz nie podpisze z nimi porozumienia.
Rolnicze związki zawodowe rejestrując manifestacje w stołecznym ratuszu poinformowały, że protesty potrwają nawet 10 dni. Będą miały różne formy. Rozpoczną się przemarszami przez miasto, potem będzie zgromadzenie przed Sejmem, a w końcu także “zielone miasteczko” przed Kancelarią Premiera. 
Źródło: interia.pl