
Tyle przyznał krakowski sąd okręgowy powódce, której dom znajduje się w bliskim sąsiedztwie parku rozrywki. Kobieta poskarżyła się przed wymiarem sprawiedliwości na utrudniające jej codzienne życie ryki dinozaurów, huk gokartów i strzały w strzelnicy.
REKLAMA
Powódka pozwała właścicieli parku o naruszenie dóbr osobistych a dokładniej mówiąc – zdrowia, prawa do wypoczynku oraz spokojnego zamieszkiwania. Wygrała, ale mniej niż chciała. Domagała się bowiem aż 50 tysięcy złotych zadośćuczynienia, zakazu ustawiania kolejnych urządzeń w parku rozrywki oraz zainstalowania dodatkowych ekranów akustycznych, które miałyby zniwelować nieco hałas. O tym, że w podkrakowskim parku przekracza on dopuszczalne normy pisali też w raporcie inspektorzy Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska.
Kobieta stwierdziła w pozwie, że to właśnie z powodu tego przekraczającego dopuszczalne normy hałasu, w ostatnich latach zaczęła dokuczać jej bezsenność, nerwica i stres. – Sąd ustalił, iż w tym przypadku tak się stało, bo normy dzienne hałasu były przez pięć lat przekraczane, doszło też do naruszenia zwyczajów prawa sąsiedzkiego – wyjaśniała prowadząca sprawę sędzina.
O tym jak szkodliwy jest hałas dla ludzkiego organizmu nie raz alarmowali naukowcy. I nie chodzi tylko o ten typowy dla parków rozrywki. Zdaniem badaczy z Imperial College London i King’s College London zabójcze dla nas może okazać się także mieszkanie w pobliżu lotniska. Specjaliści dowiedli, że osoby narażone na wysokie natężenie hałasu lotniczego nawet pięciokrotnie częściej wymagają leczenia szpitalnego lub umierają w wyniku udaru oraz chorób sercowo-naczyniowych. Ich zdaniem hałas przyczynia się do produkcji hormonu stresu, który podnosi ciśnienie tętnicze krwi, a także zakłóca zdrowy sen.
Źródło: wyborcza.pl