
We wczorajszej lawinie, która zeszła w Tatrach w rejonie Wielkiej Świstówki, zasypane zostały cztery osoby. Jedna osoba zginęła, trzy pozostałe udało się uratować. Dwójki innych turystów nadal szukają ratownicy TOPR. – Mamy drugi stopień zagrożenia lawinowego – alarmują TOPR-owcy.
REKLAMA
Chodzi o dwie osoby z Małopolski, które w sobotę wieczorem miały dotrzeć przez Zawrat do schroniska w Dolinie Pięciu Stawów Polskich. Na miejscu jednak nikt ich nie widział. Telefony turystów nie odpowiadają. Policja znalazła natomiast ich samochód zaparkowany w pobliżu zakopiańskich Brzezin.
Dwójki zaginionych szuka kilkunastu TOPR–owców. Na miejsce wysłano także policyjny śmigłowiec. Poszukiwania prowadzone w rejonie kilku dolin trwały całą noc, niestety bez rezultatów.
Wcześniej w sobotę, w rejonie Wielkiej Świstówki, zeszła lawina. Wiadomo, że zasypane zostały cztery osoby. Wszyscy byli uczestnikami kursu jaskiniowego. Jedna z nich zmarła. Trzy pozostałe udało się uratować.
Ratownicy przestrzegają pozostałych turystów przed wyprawami w góry. W Tatrach obowiązuje w tej chwili drugi stopień zagrożenia lawinowego. – Wyzwolenie lawiny jest możliwe zwłaszcza przy dużym obciążeniu dodatkowym, przede wszystkim na stromych stokach – alarmuje TOPR.
Od połowy stycznia ratownicy TOPR zwieźli już ze stoków przeszło 600 rannych lub poszkodowanych amatorów białego szaleństwa. Jeśli tak dalej pójdzie, pobijemy niechlubny rekord.
A rekord to ok. 1,8 tys. wypadków w jednym sezonie. Zdaniem TOPR-owców, wiele wskazuje na to, że w tym roku będzie ich ponad 2 tysiące. To dlatego, że od początku ferii, notowanych jest średnio 100 wypadków na stokach dziennie.
Statystyka przerażająca. Tym bardziej, że – jak mówią ratownicy – blisko 70 proc. wszystkich wypadków na stokach skutkuje bardzo ciężkimi urazami. Najczęstsze to urazy nadgarstka, kończyn dolnych, skręcone kolana czy urazy głowy. Zdarzają się takie, które wymagają nie tylko hospitalizacji, ale i nierzadko długotrwałej rehabilitacji. Zdaniem TOPR-owców takie dane to przede wszystkim pokłosie złego przygotowania do wyprawy na stok.
Źródło: rmf24.pl
