W Marszu Godności wzięli udział między innymi Donald Tusk i Bronisław Komorowski.
W Marszu Godności wzięli udział między innymi Donald Tusk i Bronisław Komorowski. uatoday.tv/live

Prezydent Polski Bronisław Komorowski i przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk udali się do Kijowa, gdzie odbywa się upamiętniający ubiegłoroczne tragiczne wydarzenia w stolicy Ukrainy Marsz Godności. – Przyjadą, by pokazać, że drzwi do Unii Europejskiej są otwarte dla Ukrainy – mówił o wizycie europejskich polityków prezydent Ukrainy Petro Poroszenko. Do Kijowa przybyli także prezydenci Niemiec, Litwy, Słowacji, Gruzji, Mołdawii i innych europejskich krajów.

REKLAMA
Uroczystości rocznicowe odbyły się w piątek. To właśnie wtedy Poroszenko mówił, iż dalsza część uroczystości będzie miała dla Ukrainy wyjątkowe znaczenie. Dla strony ukraińskiej szczególnie istotna jest obecność "prezydenta Europy" Donalda Tuska. – Sądzę, że obecność Tuska jest sygnałem ze strony UE – ocenił wiceszef administracji Poroszenki Wałerij Czałyj. O swojej planowanej obecności w Kijowie Donald Tusk poinformował na Twitterze.
logo
Twitter
Wiceszef administracji ukraińskiego prezydenta Wałerij Czałyj mówił, że udział Donalda Tuska w kijowskich uroczystościach jest odbierane jako sygnał poparcia dla Ukrainy ze strony Unii Europejskiej. – Przyjadą oni, by nie tylko okazać solidarność, ale i gotowość do wspólnych działań. Sądzę, że obecność Tuska jest sygnałem ze strony UE, oczekujemy go w Kijowie – powiedział.
Donald Tusk już zapowiedział, że w poniedziałek rozpocznie konsultacje o zwiększeniu sankcji. – Przede wszystkim powinniśmy rozszerzyć sankcje gospodarcze – powiedział. Szef Rady Europejskiej dodał także, iż niewykluczone, że UE pozytywnie rozpatrzy prośbę ukraińskich władz o przesłanie kontyngentu pokojowego. – Jest to możliwe – oświadczył Tusk.
Marsz Godności upamiętnia ofiary krwawo spacyfikowanych przez ekipę ówczesnego prezydenta Wiktora Janukowycza protestów. 20 lutego na kijowskim Majdanie zginęło około 100 osób, a kilkaset zostało rannych. Dwa dni później, po ucieczce z kraju Janukowycza, doszło do zmiany władzy.
Sam Janukowycz, który od roku przebywa w Rosji, w rocznicę masakry na Majdanie Niepodległości postanowił zabrać głos. Podczas udzielonego rosyjskiej telewizji wywiadu zapewniał, że chce wrócić na Ukrainę, by wyrwać go z rąk obecnej włądzy. Mówił także o tym, że chciałby stanąć na czele protestów. Odpowiedź prezydenta Poroszenki była krótka – oznajmił, że Janukowycz może to, oczywiście zrobić, tyle że z więzienia.
Ten pokaz europejskiej solidarności nie ma jednak żadnego wpływu na wydarzenia na wschodzie Ukrainy, gdzie wciąż trwają walki. W rejonie Mariupola separatyści gromadzą ciężki sprzęt. W sobotę doszło do wymiany jeńców między stronami konfliktu, kiedy wolność odzyskało 140 ukraińskich żołnierzy.
Podczas marszu w Kijowie było spokojnie, gwałtowniejszy przebieg miała demonstracja w Charkowie. Jak podaje "Ukraińska Prawda", w mieście tym doszło do eksplozji, w której ucierpiało dziesięć osób, trzy z nich zginęły. Doradca szefa SBU Markijan Łubkiwski poinformował na Facebooku, że służby zatrzymały kilka osób podejrzewanych o organizację zamachu podczas marszu w Charkowie.
logo
Twitter/Euromaidan PR
W związku z wydarzeniami w Charkowie władze Ukrainy wprowadziły w tym mieście stan najwyższej gotowości w związku z zagrożeniem ataki terrorystycznymi. – Rozpoczęliśmy także operację antyterrorystyczną – poinformował sekretarz Rady Narodowego Bezpieczeństwa i Obrony Ołeksandr Turczynow. W sieci pojawiło się amatorskie nagranie, na którym widać moment eksplozji.