Upokorzony Zachód kończy pieszczoty z Putinem. Żołnierze postawią stopę na ukraińskiej ziemi
Upokorzony Zachód kończy pieszczoty z Putinem. Żołnierze postawią stopę na ukraińskiej ziemi dragunov / Shutterstock.com

Zachód znalazł się dziś w momencie, gdy symbolicznie, ale jednak unosi gardę w starciu z Władimirem Putinem. Wielka Brytania ogłosiła, że wysyła na Ukrainę 75 żołnierzy, a Stany Zjednoczone zaledwie pięciu, może dziesięciu. I choć będą oni jedynie szkolić Ukraińców, to Zachód w symboliczny sposób stawia stopę na ukraińskiej ziemi.

REKLAMA
Do tej pory zachodni liderzy starali się rozmawiać z Putinem jak z człowiekiem rozsądnym, łudząc się, że jego mocarstwowy apetyt wreszcie zmaleje. Jednak po złamaniu porozumienia z Mińska, jeszcze zanim weszło ono w życie, miarka się przebrała. Decyzja o wysłaniu wojskowych na Ukrainę jest ważnym symbolem.
– To przejście Rubikonu – mówi ekspert ds. wojskowości Marek Sarjusz-Wolski. – Wiemy, że doradcy amerykańscy i brytyjscy nie będą walczyć, ale pamiętamy inne sytuacje, kiedy wysyłano tzw. "doradców wojskowych". Choćby ten, kiedy Amerykanie jeszcze za prezydentury Kennedy'ego wylądowali w Wietnamie – mówi ekspert.
Marek Sarjusz – Wolski

Historia uczy nas, że "doradcy wojskowi" są pierwszymi zwiadowcami, którzy torują drogę większemu zaangażowaniu. Trudno w tej chwili ocenić, czy tak będzie również w tym przypadku. Natomiast z całą pewnością możemy to ocenić jako podniesienie stawki przez Wielką Brytanię i Standy Zjednoczone.

Polityczna poprawność prowadzi donikąd
– Rosjanie uporczywie wprowadzali w błąd i kłamali, jakkolwiek by to nazwać, mi i innym osobom w twarz przy wielu różnych okazjach na temat swej działalności – powiedział szef amerykańskiej dyplomacji John Kerry. Tak naprawdę od początku nikt nie miał wątpliwości co do wiarygodności prezydenta Rosji. Zachód musi jednak wykorzystać wszystkie pozamilitarne środki, zanim chwyci za rękę, którą Putin klepie go po policzku. Ten moment właśnie następuje.
Zdaniem generała Romana Polki, wysłanie żołnierzy na Ukrainę to odpowiedź na kłamstwa Putina. – Na jego arogancką butę i kpiny z przedstawicieli świata Zachodu. Wreszcie ten świat, a konkretnie brytyjski premier uznał, że w relacjach z Rosją trzeba skończyć z tą polityczną poprawnością, która do niczego dobrego nie prowadzi, tylko otwarcie mówić, że Putin to bezczelny kłamca, a pomoc Ukrainie po prostu się należy – mówi Polko.
Gen. Roman Polko

Ten kraj, tak jak każde wolne państwo ma prawo oczekiwać pomocy ze świata Zachodu w odbudowaniu swojego bezpieczeństwa, obrony suwerenności. Te działania nie mają na celu przygotowanie Ukrainy do prowadzenia agresji na Rosję, tylko do wzmocnienia własnych możliwości obronnych i wprowadzenia porządku na własnym terytorium.

Ukraińskie oczekiwania
Kijów prosi Zachód o nowoczesną broń, misję pokojową ONZ i dalsze sankcje wobec Rosji. – Trzeba też zapewnić Ukrainie wszechstronną pomoc, szczególnie jeśli chodzi o zdolności obronne – powiedział we wtorek w Parlamencie Europejskim Przewodniczący ukraińskiego parlamentu Wołodymyr Hrojsman.
Tymczasem w marcu na Ukrainę trafi brytyjski personel wojskowy, który pomoże w szkoleniu tamtejszych sił zbrojnych. Brytyjczycy będą doradzać w zakresie wywiadu taktycznego, opieki medycznej i logistyki. – Jeśli nie stawimy czoła Rosji, to w długoterminowej perspektywie zaszkodzi to nam wszystkim, bowiem będziecie świadkami dalszej destabilizacji. Następna będzie Mołdawia lub jedno z państw bałtyckich – stwierdził David Cameron.
W środowe popołudnie do decyzji Camerona odniósł się prezydent Bronisław Komorowski. Przypomniał, że nie można traktować jej jak wysłania wojska na Ukrainę, ale przyznał, że jest to "ciekawe działanie". – Wypowiedź Camerona tworzy melodię wokół Ukrainy, według mnie posuwa sprawę w dobrą stronę – mówił po południu Komorowski.
Jak zareagują Rosjanie?
Zupełnie inaczej, w niezwykle optymistycznych barwach widzi obecność amerykańskich i brytyjskich żołnierzy generał Bogusław Pacek. – Jako doradca do spraw reformy szkolnictwa wojskowego na Ukrainie delegowany przez NATO oceniam to jako dobrą decyzję. Ukraina oprócz sprzętu potrzebuje również dobrego szkolenia żołnierzy. Polska realizuje takie szkolenia na Ukrainie od wielu miesięcy – mówi generał w rozmowie z naTemat.
Na Ukrainie przebywają polscy oficerowie z pięciu polskich uczelni wyższych, którzy pracują przy reformie szkolnictwa wojskowego. W najbliższych tygodniach wezmą udział w programie szkolenia podoficerów ukraińskich. Czy coraz większa obecność wojsk Zachodu może rozdrażnić Putina? – Trudno kierować się tutaj czyimiś rozdrażnieniami – stwierdza Bogusław Pacek.
– Po pierwsze, działamy na prośbę Ukrainy, a po drugie oceniamy, że te szkolenia są Ukrainie jak najbardziej potrzebne, poza nowoczesnym sprzętem. To są działania jak najbardziej do zaakceptowania ze strony innych państw. Edukowanie podoficerów na wysokim poziomie, powinno się spotkać z aprobatą wszystkich stron. Spodziewam się, że nawet Rosji – mówi naTemat gen. Bogusław Pacek.