
Zachód znalazł się dziś w momencie, gdy symbolicznie, ale jednak unosi gardę w starciu z Władimirem Putinem. Wielka Brytania ogłosiła, że wysyła na Ukrainę 75 żołnierzy, a Stany Zjednoczone zaledwie pięciu, może dziesięciu. I choć będą oni jedynie szkolić Ukraińców, to Zachód w symboliczny sposób stawia stopę na ukraińskiej ziemi.
Historia uczy nas, że "doradcy wojskowi" są pierwszymi zwiadowcami, którzy torują drogę większemu zaangażowaniu. Trudno w tej chwili ocenić, czy tak będzie również w tym przypadku. Natomiast z całą pewnością możemy to ocenić jako podniesienie stawki przez Wielką Brytanię i Standy Zjednoczone.
– Rosjanie uporczywie wprowadzali w błąd i kłamali, jakkolwiek by to nazwać, mi i innym osobom w twarz przy wielu różnych okazjach na temat swej działalności – powiedział szef amerykańskiej dyplomacji John Kerry. Tak naprawdę od początku nikt nie miał wątpliwości co do wiarygodności prezydenta Rosji. Zachód musi jednak wykorzystać wszystkie pozamilitarne środki, zanim chwyci za rękę, którą Putin klepie go po policzku. Ten moment właśnie następuje.
Ten kraj, tak jak każde wolne państwo ma prawo oczekiwać pomocy ze świata Zachodu w odbudowaniu swojego bezpieczeństwa, obrony suwerenności. Te działania nie mają na celu przygotowanie Ukrainy do prowadzenia agresji na Rosję, tylko do wzmocnienia własnych możliwości obronnych i wprowadzenia porządku na własnym terytorium.
Kijów prosi Zachód o nowoczesną broń, misję pokojową ONZ i dalsze sankcje wobec Rosji. – Trzeba też zapewnić Ukrainie wszechstronną pomoc, szczególnie jeśli chodzi o zdolności obronne – powiedział we wtorek w Parlamencie Europejskim Przewodniczący ukraińskiego parlamentu Wołodymyr Hrojsman.
Zupełnie inaczej, w niezwykle optymistycznych barwach widzi obecność amerykańskich i brytyjskich żołnierzy generał Bogusław Pacek. – Jako doradca do spraw reformy szkolnictwa wojskowego na Ukrainie delegowany przez NATO oceniam to jako dobrą decyzję. Ukraina oprócz sprzętu potrzebuje również dobrego szkolenia żołnierzy. Polska realizuje takie szkolenia na Ukrainie od wielu miesięcy – mówi generał w rozmowie z naTemat.
