Opisywana przez Samcika historia zakończyła się dla klienta szczęśliwie – bank umorzył mu odsetki
Opisywana przez Samcika historia zakończyła się dla klienta szczęśliwie – bank umorzył mu odsetki Fot. Łukasz Krajewski / Agencja Gazeta

Pod koniec stycznia dziennikarz Maciej Samcik opisał na swoim blogu historię czytelnika, który dopisał do umowy kredytowej zdanie całkowicie zmieniające jej wymowę. Bank nie zauważył zmiany i zaakceptował umowę. W czwartek Samcik opisał, jak sprawa się zakończyła.

REKLAMA
Opisywany na blogu Samcika czytelnik dopisał do wydrukowanego projektu umowy następujące zdanie: „Bank zobowiązuje się do całkowitego umorzenia kwoty kredytu i należnych odsetek do [dnia]…”. Zmodyfikowany dokument wysłał do banku, by po jakimś czasie dowiedzieć się, że bankowcy podpisali jego wersję umowy.
Gdy Samcik, związany z „Gazeta Wyborczą” dziennikarz ekonomiczny, opisywał sprawę po raz pierwszy, nie znał jeszcze reakcji banku na wniosek o umorzenie kredytu. Teraz finał bankowych zmagań jest już znany.
Sprawa zakończyła się dla czytelnika szczęśliwie, choć pierwsza odpowiedź banku nie należała do ugodowych. Bankowcy poinformowali klienta, że dopisane przez niego zdanie było „bezprawną zmianą treści umowy”.
Zaznaczyli ponadto, że jednostronna zmiana treści „nosi znamiona podstępu sprzecznego z zasadami współżycia społecznego” i jest nieważna. Bank domagał się spłaty kredytu na swoich warunkach.
Po interwencji Samcika, który w skierowanym do banku liście zauważył, że klienta można uznać za testera procedur, bankowcy poszli na kompromis. W zamian za usunięcie dopisanego zdania zaoferowali czytelnikowi likwidację odsetek. Propozycja została zaakceptowana.
źródło: Samcik.blox.pl