
Bohdan Tomaszewski komentował dwanaście letnich i zimowych olimpiad sportowych (w latach 1956-1980). W Polskim Radiu słuchały go wtedy miliony ludzi. Z publicznym medium związany był od 50 lat.
REKLAMA
Mówił, że marzeniem każdego radiowca jest praca przy bezpośrednich transmisjach sportowych, ale cenił sobie też szarą, codzienną pracę dziennikarza nadawanej w Polskim Radiu "Kroniki Sportowej".
Bohdan Tomaszewski starał się wspierać też inicjatywy rozwijające kulturę fizyczną młodzieży. Od ponad 30 lat rozgrywany jest turniej tenisowy jego imienia, skierowany właśnie do młodych zawodników.
– Nadał pan zawodowi dziennikarza sportowego wysoką godność, walczącą o wiele idei. Stworzył Pan pomost z Polską przedwojenną, która była niekochana w PRL. Uczynił Pan ze sportowców herosów tak wielkich, jak byli w antycznej Grecji. Pan tak ich kochał – tak zaczynając rozmowę z Bohdanem Tomaszewskim podsumował jego dorobek Włodzimierz Szaranowicz.
Komentator był świadkiem zwycięstw Władysława Kozakiewicza i Ireny Szewińskiej, relacjonował zmagania na światowych arenach i torach lekkoatletów, kolarzy, tenisistów. Starsi kibice nie wyobrażali sobie tenisowego turnieju bez jego głosu. Młodsi uznali go za postać historyczną.
Zapytany podczas archiwalnego wywiadu prowadzonego przez Szaranowicza o to, czy z czymś nie może się pogodzić, Tomaszewski przyznał, że z przemijaniem. – Ja się nie mogę pogodzić, nie mogę uwierzyć, uważam, że to jest nieprawda – mówił wtedy. – Nie dlatego, że ja się czuję taki kozak. Mnie bardzo wiele rzeczy dolega – dodał i przyznał, że w radzeniu sobie ze starością także jest coś ze sportu. Bohdan Tomaszewski miał 93 lata.
Źródło: polskieradio.pl