PiS zarzuca Komorowskiemu "fascynację Janukowyczem".
PiS zarzuca Komorowskiemu "fascynację Janukowyczem". Fot. Sławomir Kamiński/AG

Jeden z najważniejszych współpracowników Jarosława Kaczyńskiego, Joachim Brudziński, zarzuca Bronisławowi Komorowskiemu skopiowanie hasła wyborczego Wiktora Janukowycza. Dla niego to koronny dowód na prorosyjską politykę głowy państwa. Dla wyborców dowód, że w sztabie Andrzeja Dudy zapanowała nerwowa atmosfera, a PiS nie będzie stronił od nieczystych zagrywek.

REKLAMA
Andrzej Duda prowadzi spokojną, przemyślaną i rzeczową kampanię. Na razie to Bronisław Komorowski i jego otoczenie popełniali błędy. Teraz poważną wpadkę zanotował sztab PiS. Joachim Brudziński, czołowy polityk partii, typowany na następcę Jarosława Kaczyńskiego, nieczysto zaatakował Bronisława Komorowskiego.
Joachim Brudziński

To hasło jest zaczerpnięte z kampanii Janukowycza. Komorowski 29 razy spotykał się z Janukowyczem, był w jakiś sposób zafascynowany tą postacią. Ale nie będziemy go atakować – Komorowski jest codziennie atakowany przez własny sztab. Czytaj więcej

Źrodło: Polsat News
Jak Tymoszenko
– To taki poziom absurdu, że nie będę komentował – ucina prezydencki doradca prof. Tomasz Nałęcz. – Dementując absurdalne informacje sam bym się pogrążał – dodaje tylko.
Wcześniej takie zarzuty podniósł “Fakt”, ale nie cytował żadnego ze sztabowców Dudy. Rzeczywiście, w 2010 roku Wiktor Janukowycz używał na materiałach wyborczych sloganu "Nasz prezydent", ale nie było to główne hasło kampanii.
Co więcej, przed ostatnimi wyborami prezydenckimi na Ukrainie "Naszym prezydentem" nazywana była Julia Tymoszenko. Tak podpisywał ją kijowski oddział partii Batkiwszczyna. Wtedy nie zarzucano jej związków z Janukowyczem.
logo
PiS na ostro
Wypowiedź Brudzińskiego pokazuje, jakim kursem zaczyna podążać kampania Andrzeja Dudy. Jako żywo przypomina to insynuacje, którymi PiS posługiwało się w końcówce kampanii prezydenckiej w 2005 roku (na czele z "dziadkiem z Wermachtu, przywołanym przez Jacka Kurskiego). Tym razem jednak insynuacje pojawiają się już na wczesnym etapie kampanii. To może oznaczać, że dalej będzie tylko gorzej.
Tym bardziej, że PiS nie widzi w tym nic złego. – Uważam, że taka interpretacja jest uprawniona – mówi Krzysztof Łapiński, zastępca rzecznika PiS. Nie przekonuje go argument, że to niezbyt oryginalne hasło i pewnie używało go 50 innych prezydentów na świecie. – Jak mi pan pokaże tych 50 prezydentów, to będziemy mogli rozmawiać – ucina.
logo
Fot. blogs.pravda.com.ua/authors/gnap/4b6ec9708acc6/
Wyimaginowana fascynacja
Pytam Łapińskiego czy jeśli okaże się, że jakiś polityk na świecie miał hasło podobne do hasła Andrzeja Dudy, będzie uprawnione mówienie, że kandydat PiS jest nim zafascynowany. – Tylko jeśli udowodni pan, że Duda spotykał się z nim 29 razy (tyle razy Komorowski spotykał się z Janukowyczem – red.) – przekonuje. Sztabowcy Dudy zaczynają mocno eksploatować kwestię hasła.
Ale inni politycy PiS nie chcą komentować doboru hasła. – Nie mnie to komentować. W działaniach Bronisława Komorowskiego jest tyle wpadek i niezręczności, że to jedna z mniejszych – ucina Małgorzata Gosiewska, która mocno angażuje się w sprawy Ukrainy.
Okładanie Komorowskiego Ukrainą
Nie pozostawia jednak wątpliwości, co sądzi o stosunku Komorowskiego do Janukowycza. – Wolałabym mówić nie o haśle, ale realnych dokonaniach, chociażby liczbie spotkań z Janukowyczem i popatrzeć na obecne zaangażowanie prezydenta w kwestie ukraińskie – dodaje.
Według Gosiewskiej ostatnia wizyta Komorowskiego w Kijowie była tylko pustym gestem. – Co z tego wynikło? Czy z tego wynikło coś realnego? Jakieś konkrety dla ukraińskiej armii? Ja ich nie widzę. Może jakieś działanie na szczeblu międzynarodowym? – pyta posłanka. – Prezydent nie zauważył nawet faktu, że Polacy mieszkający w Kijowie od początku byli zaangażowani w Majdan. Nie przyszło mu jednak do głowy, żeby się z nimi spotkać – dodaje Małgorzata Gosiewska.
Dyplomacja bez spotkań?
– Oczywiście trzeba się spotykać, ale z tych spotkań musi coś wynikać – mówi Witold Waszczykowski, były wiceminister spraw zagranicznych. – Samo spotykanie dla spotkania nie ma sensu. Tymczasem prezydent nie ma polityki zagranicznej, polityki wobec Ukrainy. Powinien pełnić funkcję audytora rządu, a pełni adoratora – przekonuje.
– Podczas Euro 2012 Europa bojkotowała Ukrainę, Barroso i inni nawoływali, by nie pokazywać się tam na tak wysokim szczeblu. Komorowski nie musiał siadać obok Janukowycza, beztrosko rechotać, bić brawo. A jak już usiadł, trzeba było żądać wypuszczenia Tymoszenko i innych więźniów politycznych. Tej roli Komorowski nie odegrał, może przez fascynację, nie wiem – dodaje Waszczykowski.
Niespełnione nadzieje
Rzeczywiście, Komorowski często spotykał się z Janukowyczem. Nie można jednak zapomnieć, że do szczytu Partnerstwa Wschodniego w Wilnie (28 listopada 2013 roku) wydawało się, że jest szansa na wciągnięcie Ukrainy do naszego kręgu politycznego. Wcześniej organizowaliśmy z naszym wschodnim sąsiadem Euro 2012 i wiele spotkań było związanych z tą imprezą. Poza tym, spotkania z głową sąsiedniego państwa to nie tylko nic złego, ale wręcz obowiązek prezydenta.
Oczywiście dobrze, gdyby coś z nich wynikało. Rację ma Zbigniew Bujak, który mówił w rozmowie z naTemat, że Polska straciła dla Zachodu wiarygodność jako ekspert od Ukrainy. Nie zauważyliśmy w porę, że Janukowycz pozoruje tylko ruchy w stronę Europy, a tak naprawdę oddaje kraj Rosji. To obciąża także konto Bronisława Komorowskiego, ale daleko od tego do zarzucania Komorowskiemu fascynacji Janukowyczem.
Kampania Andrzej Dudy dotychczas przebiegała spokojnie, sztab nie atakował prezydenta zbyt ostro. Nadmierną nerwowością grzeszyło za to otoczenie prezydenta. Teraz wahadło wychyliło się w drugą stronę. PiS mocno walczył, aby zniknęły stygmaty brutalnej, agresywnej partii, uciekającej się do nieczystych chwytów, by pokonać konkurencję. Cóż, ten PiS właśnie wrócił.