
Sobotni polityczny show prezydentowi Bronisławowi Komorowskiemu próbowali bezskutecznie skraść jego najpoważniejsi konkurencji. Startu w Polskę "Bronkobusów" nie udało się jednak przyćmić Andrzejowi Dudzie wizytą u imigrantów w Londynie, ani Magdalenie Ogórek przypominającej, że po wygranej zadzwoni do Władimira Putina. Tym razem wpadki nie zaliczył też sam prezydent. Pomimo tego, wszystko i tak zakończyło się wielką klapą za sprawą... sprytnych korwinistów.
REKLAMA
Sympatycy Janusza Korwin-Mikkego skutecznie popsuli warszawską konwencję Platformy Obywatelskiej, podczas której poznaliśmy oficjalne hasło tej kampanii - "Wybierz zgodę i bezpieczeństwo", a w trasę ruszyło 16 autobusów, których ekipy będą namawiały do głosowania na prezydenta Bronisława Komorowskiego. Gdy wydawało się, że tym razem prezydentowi udało się nie popełnić żadnej gafy, poważną wpadkę zanotowali jego sztabowcy...
Na zakończenie wielkiego politycznego show tuż za plecy Bronisława Komorowskiego pozwolili dojść korwiniście z plakatem, na którym widać tag #dziękujęKomorowskiemu. Na pierwszy rzut oka wyglądało to na reklamę prezydenckiej kampanii w mediach społecznościowych. W rzeczywistości to hasło jednoczy jednak wyborców nowej partii KORWiN i zachęca do podziękowania urzędującej głowie państwa raz na zawsze.
Na początku jeden z korwinistów próbował dostać się z tym plakatem na konwencję przebrany za... japońskiego samuraja. Przekonywał, iż to odpowiedź na prezydenckie zaproszenie "chodź szogunie", które padło z ust Bronisława Komorowskiego podczas wzbudzającej kontrowersje wizyty w japońskim parlamencie. Tę prowokację ludzie Platformy Obywatelskiej wyłapali i szogun z KORWiN na salę nie wszedł.
Za plecy Bronisława Komorowskiego niezauważenie wkradł się jednak inny korwinista, wymachujący hasłem #dziękujęKomorowskiemu w najważniejszym momencie. Tym, gdy na zakończenie konwencji obiektywy kamer i aparatów fotoreporterów skupiały się na kadrowaniu zadowolonego z udzielonego mu przed chwilą szerokiego poparcia prezydenta.
