
Roman Giertych przekonuje, że to on jest głównym autorem ordynacji wyborczej do Parlamentu Europejskiego. Wyjaśnia, że napisał ją tak, by do Brukseli nie pojechali emisariusze o. Rydzyka w LPR. Dekadę później na "lex Giertych" skorzystał Janusz Korwin-Mikke i jego współpracownicy.
REKLAMA
Wybory do Parlamentu Europejskiego w 2004 roku były wielkim sukcesem Ligi Polskich Rodzin. Partia kierowana przez Romana Giertycha zdobyła niemal 16 proc. głosów i 10 mandatów.
Wiedzieliśmy, że musimy paru kandydatów od ojca Rydzyka dać na listy. Na spotkaniu zażądał połowy miejsc za poparcie. Chętnych "rydzykowców" nie brakowało, bo wszyscy wiedzieli, że w Parlamencie Europejskim są duże pieniądze. Zastanawiałem się, co zrobić, żeby dać ich na jedynki, ale nie dać im mandatów. I wymyśliłem ordynację, która funkcjonuje do dziś. Czytaj więcej
W wywiadzie dla Gazeta.pl mecenas przekonuje, że sam napisał zasady przeliczania głosów na mandaty i przeforsował zmiany w podkomisji, która się tym zajmowała. Dzięki temu, że wszystkie głosy oddane na kandydatów partii zliczano na jedno konto, a dopiero później przydzielano mandaty poszczególnym osobom, mandat w takich regionach jak lubelski czy kujawsko-pomorski zdobywają tylko największe partie, ale głosy się nie marnują - pomagają partii.
Wkrótce po opublikowaniu wywiadu pojawiły się zarzuty, że Giertych to mitoman, a jego wpływ na tworzenie ordynacji był niewielki, jeśli nie zerowy.
Niezależnie od tego niezmieniony od dekady system przeliczania głosów na mandaty i podział na okręgi działał nie tylko na korzyść ludzi Giertycha. Pomógł też Januszowi-Korwin Mikkemu i jego ludziom w ostatnich wyborach. – Ta ordynacja pomogła Kongresowi Nowej Prawicy tak samo jak SLD i PSL – wyjaśnia dr Jarosław Flis z Uniwersytetu Jagiellońskiego.
– Dla Korwina lepiej byłoby, gdyby była jedna lista ogólnopolska i na jej czele stałby Korwin-Mikke – dodaje. Wtedy popularny lider wprowadziłby na swoich plecach mniej popularnych działaczy. – Ugrupowanie z poparciem ok. 5-7 proc., takie właśnie jak prawica Korwina czy PSL straciłyby najwięcej, gdyby było sześć okręgów. Te partie straciłyby połowę mandatów – wyjaśnia Flis. Zaznacza jednak, że ten korzystny dla niewielkich partii system trwa ze względu na PSL, który jest jego największym beneficjentem.
Tak więc stworzony przez Romana Giertycha i Leszka Millera, a utrzymywany przy życiu przez PSL system wyborczy sprawił, że Janusz Korwin-Mikke pierwszy raz od 20 lat zdobył mandat wyborczy. Co zrobił ze swoim poparciem przez niespełna 10 miesięcy, które minęły od wyborów, to już oddzielna kwestia.
