W ciągu sześciu dni Stu przepracował 78 godzin
W ciągu sześciu dni Stu przepracował 78 godzin Fot. Stu in Tokyo / youtube.com

O pracoholizmie Japończyków krąży wiele opowieści. Okazuje się, że przynajmniej część z nich nie odbiega w znacznym stopniu od rzeczywistości. Realia pracy biurowej w Kraju Kwitnącej Wiśni przybliżył internautom niejaki Stu, który pokazuje na YouTubie, jak wygląda jego życie w Tokio. Podczas najgorętszego okresu zawodowego Stu przepracowuje prawie 80 godzin tygodniowo.

REKLAMA
W tym czasie jego życie ogranicza się do spania, przygotowywania jedzenia i bardzo krótkich treningów w domu. Poza tym jest tylko praca. Opisany w filmie tydzień Stu rozpoczął od przepracowania 13,5 godziny w poniedziałek. Po sześciu godzinach snu bohater nagrania znów udał się do biura, gdzie ponownie spędził 13, 5 godziny. Tak samo wyglądały kolejne dni, w tym sobota. W ciągu sześciu dni Stu przepracował 78 godzin.
Stu wyjaśnił, że pracuje w taki sposób tylko przez trzy miesiące – od początku stycznia do końca marca. W Tokio można jednak spotkać ludzi, którzy pracują w takim wymiarze godzin przez cały rok, aby zapewnić utrzymanie bliskim sobie osobom.

"Nie masz czasu na nic poza pracą"

Krótki film nie jest poważnym dokumentem, więc niektórzy mogą podejrzewać jego autora o umyślne podkoloryzowanie pracowniczej relacji. Krzysztof Gonciarz, youtuber, który przebywa w Japonii niemalże od roku, powiedział nam jednak, że 12-godzinny dzień pracy nie jest w japońskim biurze niczym niezwykłym.
– Teoretycznie w kontrakcie masz ustalone 8 godzin pracy, ale często wypada przyjść godzinę wcześniej, zostać godzinę później (albo pięć), w środku dnia masz przerwę na lunch, której nie wlicza się do czasu pracy. Moja znajoma grała wedle tych zasad, pracowała 11 godzin i usłyszała od szefowej, że mało się przykłada do pracy. A jak doliczysz do tego dojazd po 40 minut w jedną stronę, okazuje się, że nie masz czasu na nic poza pracą – opowiadał Gonciarz.
Według niego tak długa praca nie jest bardzo efektywna.
– Dużą część czasu pracy tylko udają, że coś robią. Albo zawieszają się na mechanicznych czynnościach, nieskutecznych procesach które po prostu wykonują niczym komputer zatrzymany w pętli, bez pytania czy jest to produktywne. Panuje tu zwyczaj, że nie wypada wyjść z pracy, jeśli szef jeszcze siedzi. Do tej pory pracownicy muszą sobie coś wymyślić do roboty – zaznaczył youtuber.