
Nie o taką sławę zabiegała przez wszystkie lata Anna Wendzikowska. Dziennikarka filmowa kolejny raz wykazała się brakiem podstawowej wiedzy, a widzowie powiedzieli - dość. Nie pomogły studia aktorskie, ani rola w “M jak Miłość”. Kim jest Anna Wendzikowska?
Mało kto zapewne zdaje sobie sprawę, ale reporterka jest… aktorką. Anna Wendzikowska studiowała w Prywatnej Szkole Aktorskiej Haliny i Jana Machulskich w Warszawie, oraz w krakowskim studiu Lart. Ba, na swoim koncie Anna Wendzikowska ma nawet kilka ról. Najbardziej znana jest z roli Moniki w oglądanym przez 7 milionów Polaków “M jak Miłość”.
Nawet Google nie pozwalają nam zbyt dokładnie zgłębić tajemnicy, kim jest Pani Ania Wendzikowska. Podobno jest aktorką, ale nie znamy zbyt wielu jej ról. Za to często z aktorami rozmawia. Tymi z Hollywood. Pyta ich na przykład, co sądzą o polskich dziewczynach. Mam nadzieję, że bezinteresownie.
No właśnie, Anna Wendzikowska w telewizji nie jest od wczoraj. Dla “Dzień Dobry Tvn” przeprowadza wywiady z hollywoodzkimi gwiazdami od dobrych siedmiu lat. W sumie, na oficjalnej stronie programu można znaleźć około 500 materiałów reporterki. Doświadczenie - chciałoby się rzecz, naprawdę duże.
– Każdy się może pomylić, a świat się nie zawali, gdy się przejęzyczę - mówiła niedawno w rozmowie z portalem Jastrzabpost.pl. Tyle tylko, że reporterce widzowie porannego programu telewizyjnego ciągle wytykają błędy i zaliczone wpadki. Co ciekawe - przeważnie na gruncie, który powinna znać, jak własne podwórko, czyli na filmie. A że TVN promuje Anię, jako specjalistkę od tejże dziedziny, zdziwienie widza zdaje się być większe. Wręcz teatralne. Reporterka nie wiedziała na przykład, z jakiego filmu jest słynna scena głowy konia w łózku, co wprowadziło w osłupienie nie tylko telewidzów, ale nawet tych, którzy z filmem na co dzień nie mają nic wspólnego. To także najbardziej zapamiętana i najchętniej przywoływana przez widzów sytuacja. Bo kto, jak kto, ale dziennikarka filmowa powinna na pamięć znać klasykę gatunku, czyli “Ojca Chrzestnego”.
Osobiście mam z nią duży problem. Z jednej strony, jako dziennikarka zazdroszczę jej możliwości spotykania gwiazd światowego formatu, z drugiej irytuje mnie, że czasami zadaje tak głupie pytania albo wygłasza takie opinie, przez które jest mi za nią wstyd. Nie przeszkadza mi to, że poza dziennikarstwem, zajmuje się "byciem celebrytką", ale rozumiem, że też z tego powodu większość moich znajomych za nią nie przepada. Chodzi po prostu o niespójny wizerunek i chyba jakąś chęć pokazywania się, bycia w centrum uwagi ...Nie wiem, ale na pewno często patrząc na tę kobietę i słuchając jej, czuję się niezręcznie.
Napisz do autora: tomasz.golonko@natemat.pl
