
Jest nowy trop w trwającej od lata 2014 roku sprawie dotyczącej okoliczności afery podsłuchowej, która spowodowała poważny kryzys w polskim państwie. Z upublicznionych zeznań dwóch kelnerów sprzed roku wynika, że działali na zlecenie biznesmena Marka Falenty, który chciał obalić rząd i obiecywał w zamian "nagrodę od PiS" - pisze "Gazeta Wyborcza".
Łukasz N. i Konrad L. podają dużo szczegółów uwiarygadniających ich wersję, np. daty, kiedy biznesmen wypłacał dla nich pieniądze z bankomatu (w sumie dostali 120 tys. zł), jakimi samochodami przyjeżdżał na spotkania, kiedy odwiedzał ich w domu. Łukasz N. jest też w stanie opisać wnętrze domu biznesmena, do którego miał przywozić nagrania podsłuchów. Czytaj więcej
