
– Wiadomo było, że Platforma wyciągnie temat in vitro i odwróci uwagę Polaków od innych istotnych spraw. PO miała 8 lat rządów, 10 zespołów specjalnych, 6 projektów ustaw, a nic w tej sprawie nie zrobiła – mówi w "Bez autoryzacji" Bolesław Piecha, polityk PiS i były minister zdrowia.
REKLAMA
Wasz kandydat na prezydenta popierał projekt pańskiego autorstwa, który przewidywał karanie więzieniem za in vitro. Ma się czego wstydzić?
Absolutnie nie. Są pewne rzeczy i tematy, które wywołują kontrowersje i zawsze będą sprawami spornymi. Nie jest tak, że ci, którzy teraz tak się na temat in vitro wymądrzają, mają rację. W Polsce jest bardzo dużo osób, które nie tylko nie popierają rządowego projektu ustawy o in vitro, ale są zwolennikami zakazu tej procedury. Nie wiem więc, dlaczego Andrzej Duda miałby się wypierać czy wstydzić za to, że ma takie poglądy.
W tamtym przypadku szczególnie szokująca była propozycja sankcji.
Z tym karaniem to trzeba być bardzo ostrożnym. Przede wszystkim ustawa mojego autorstwa nie przewidywała kar dla kobiety. Nic tam takiego nie było. Natomiast było powiedziane, że jeśli ktoś nie przestrzega ustawy, to są określone sankcje. Dwa lata więzienia mogło grozić tym, którzy wbrew ustawie przeprowadzają określone zabiegi, np. eksperymenty. Zmanipulowano tymi zapisami tak, by udowodnić, że rzekomo wszyscy będą karani. A to nieprawda.
Sprawa wraca w kampanii wyborczej. To dobrze?
A czego się pan spodziewał po Platformie Obywatelskiej? Wiadomo było, że wyciągnie taki sporny temat i odwróci uwagę Polaków od innych istotnych spraw. PO miała 8 lat rządów, 10 zespołów specjalnych, 6 projektów ustaw, a nic nie zrobiła w sprawie in vitro. Tak więc dobrze jest w czasie kampanii zająć Polaków czymś tak trudnym i kontrowersyjnym, by nie mówić o sprawach zasadniczych.
Wypowiedzi o in vitro zaszkodzą Dudzie?
Nie sądzę, by miały jakiekolwiek znaczenie. Poza tym my jesteśmy partią konserwatywną, wyznającą wartości chrześcijańskie, więc jakim zaskoczeniem jest to, że na in vitro mamy taki, a nie inny pogląd? Żadne. Andrzej Duda może spać spokojnie, choć rzeczywiście jest tak, że Platforma chce go wciągnąć w ten jałowy spór, który toczy się od kilku lat. Przecież dyskusja o in vitro w ogóle nie jest merytoryczna. A jak przychodzi do prac nad konkretna ustawą, to zazwyczaj wszyscy się zasłaniają brakiem czasu.
Nie sądzę, by miały jakiekolwiek znaczenie. Poza tym my jesteśmy partią konserwatywną, wyznającą wartości chrześcijańskie, więc jakim zaskoczeniem jest to, że na in vitro mamy taki, a nie inny pogląd? Żadne. Andrzej Duda może spać spokojnie, choć rzeczywiście jest tak, że Platforma chce go wciągnąć w ten jałowy spór, który toczy się od kilku lat. Przecież dyskusja o in vitro w ogóle nie jest merytoryczna. A jak przychodzi do prac nad konkretna ustawą, to zazwyczaj wszyscy się zasłaniają brakiem czasu.
Jednym zdaniem – jakie jest dziś stanowisko PiS w temacie in vitro?
Trudno mówić o "stanowisku PiS". Projekty, które były dotychczas zgłaszane, proponowały grupy posłów, a nie partia. Natomiast ten projekt ustawy, który ja zgłaszałem, a który poparła większość naszych posłów, jest jasny: reguluje sprawy bioetyczne zgodnie z konwencją bioetyczną, zakazuje klonowania, tworzenia chimer, eksperymentów na zarodkach, handlu nimi. Zakazuje też stosowania procedury in vitro, ale np. przewiduje, że zabiegi mogą być wykonywane w przypadku adopcji istniejących zarodków. To, co ważne i najbardziej kontrowersyjne – powtarzam: ten projekt przewiduje, że rodzice są absolutnie poza szykanami prawnymi. I proszę nie manipulować, że chcemy wsadzać rodziców do więzień.
