
Innowacje, start-upy i rozwój inteligentnych miast zainteresowały francuskiego premiera, który odwiedził wczoraj siedzibę Orange Polska. Manuel Valls od środy gościł z oficjalną wizytą w Polsce.
REKLAMA
Tym, czego nasz rząd może uczyć się od Francuzów, jest z pewnością wspieranie rodzimego biznesu za granicą. Premier Manuel Valls odwiedził telekom Orange Polska, którego centrala mieści się właśnie w Paryżu. Operator jest jednym z bardziej znaczących w Europie i największym we Francji. Ma dziś 244 mln klientów w 29 krajach świata.
Jego wczorajsza wizyta w Miasteczku Orange wywołała sporo komplikacji. Siedzibę telekomu obstawiła straż miejska i BOR, który szczegółowo kontrolował odwiedzających. Pracownicy cierpliwie znosili niewygody, a w miasteczku wyłączono część wind i korytarzy. Ale było warto. Francuski premier gościł w Orange Polska po raz pierwszy i siedziba telekomu widocznie mu się spodobała, bo w rozmowie napomknął, o projektancie „tego wspaniałego budynku”.
Przy okrągłym stole Manuel Valls spotkał się z członkami zarządu Orange Polska i menadżerami, którzy przyjechali z francuskiej centrali telekomu. Francuski premier chciał wiedzieć m.in. czy na całym terytorium Polski jest dostęp do szerokopasmowego internetu. - Jesteśmy poniżej średniej europejskiej. Ale jest realizowany program, dzięki któremu do 2020 roku już wszystkie gospodarstwa domowe w Polsce będą mieć dostęp do szerokopasmowego internetu – wyjaśnił prezes firmy Bruno Duthoit. Natomiast Maciej Witucki, przewodniczący Rady Nadzorczej Orange Polska, podkreślał znaczenie partnerstwa publiczno-prywatnego. - To duży priorytet dla polskich miast. Rozmawiamy z Ministerstwem Administracji i Cyfryzacji na temat tego, jak zoptymalizować wydatki, aby miały jak najlepsze przełożenie na inwestycje - mówił Maciej Witucki. - Polska jest postrzegana w Europie jako innowacyjny kraj, ale jej możliwości i perspektywy gospodarcze są dużo większe. I to dobry powód, by francuskie firmy inwestowały tu swój kapitał – podsumował na koniec Manuel Valls.
Wiceprezes telekomu, Piotr Muszyński pochwalił się, że polski oddział Orange jest liderem w zakresie bezpieczeństwa w sieci. - Decyzją francuskiej centrali nasze Security Operating Center w Warszawie zostało kluczowym w regionie. Obsługujemy dziś nie tylko Polskę, ale i wiele krajów europejskich oraz trzy państwa afrykańskie – mówił Muszyński.
Wizyta zaczęła się od zaprezentowania innowacji i start-upów, które telekom wspiera w ramach Orange Fab i BIHAPI. Manuel Valls z ciekawością obejrzał m.in. aplikację Sesame+, stworzoną przez finalistów pierwszej edycji Orange Fabu (którzy notabene właśnie wybierają się do Doliny Krzemowej). Ta zapewnia bezpieczeństwo usług świadczonych w chmurze i stworzyła ją firma GetyID. Drugi start-up to zwycięzca konkursu dla innowatorów BIHAPI. Mowa to o aplikacji mobilnej CoSieStao, która umożliwia dostęp do bieżących informacji z miasta, dzielnicy czy osiedla. Już za chwilę będzie można ją pobrać z Playstore na smartfona. Trzecia, firma Aiut, która od lat współpracuje z Orange, pokazała "unikalne w skali światowej systemy mobilnego monitorowania liczników gazowych." - To, co łączy Polskę i Francję to bardzo dobre politechniki i uniwersytety, kształcimy dobrych inżynierów. Stąd tak liczne start-upy, dzięki którym gospodarczo będziemy zawsze krok do przodu – stwierdził Manuel Valls.
Francuski premier gościł z oficjalną wizytą w Polsce od środy. Najpierw odwiedził Gdańsk, gdzie złożył kwiaty pod pomnikiem Poległych Stoczniowców i zwiedzał Europejskie Centrum Solidarności. Wczoraj spotkał się również z premier Ewą Kopacz, głównie po to by omówić sytuację na Ukrainie, a po południu w Belwederze gościa przyjął prezydent Bronisław Komorowski. Nieco wcześniej Manuel Valls - w towarzystwie wicepremiera Janusza Piechocińskiego - przemawiał na forum ekonomicznym w Pałacu Prymasowskim.