Niefortunny wpis gen. Stanisława Kozieja na Twitterze.
Niefortunny wpis gen. Stanisława Kozieja na Twitterze. Fot. Przemek Wierzchowski / Agencja Gazeta

„Po co to Pani, Pani Beatko?” – czyli odpowiedź generała Kozieja na zaczepki wiceprezes Prawa i Sprawiedliwości. Kontrowersyjny tweet stał się jednym z głównych tematów „porannej zmiany” internautów. Niektórzy nie traktują go poważnie, inni ostro – zarzucają generałowi brak klasy i nieodpowiednie zachowanie wobec kobiet.

REKLAMA
Aktywność szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego w mediach społecznościowych znana jest ich pozostałym użytkownikom nie od dziś. Generał sprawnie posługuje się Twitterem, publikuje wiele wpisów, w których ciekawie łączy wątki zarówno zawodowe, jak i prywatne. Nie unika również – najważniejszych w komunikacji w sieci – interakcji.
Jednak w niedzielny poranek gen. Koziejowi powinęła się noga (choć w tym przypadku trafniej powiedzieć – ręka), a jego wpis na Twitterze był nie do końca przemyślany. Generał zwraca się do Beaty Szydło – „Beatko” i sugeruje, że posłanka PiS chce wprosić się do niego na korepetycję.
Wpis rozchodzi się po sieci w okamgnieniu i zdobywa nie najlepsze komentarze.
Internauci piszą, że „Generał przegiął” i sugerują, że ktoś wkradł się na jego konto. Sam Stanisław Koziej nie wycofuje się jednak ze swoich słów i odpowiadał – już w zupełnie innym tonie: „Po prostu nie pozwolę, aby ktoś dworował z mojej pracy na rzecz bezpieczeństwa”.
W komentarzach nadal "odbija się" na generale pseudonim, jakim podczas wizyty w Japonii mianował go prezydent Komorowski. Internauci przypominają słynnego "shoguna" i drwią z szefa BBN.