Donald Tusk jest kolejnym politykiem, który odrzuca zaproszenie Kremla na majowe obchody rocznicy zakończenia II wojny światowej.
Donald Tusk jest kolejnym politykiem, który odrzuca zaproszenie Kremla na majowe obchody rocznicy zakończenia II wojny światowej. Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta

– Zaproszono mnie do Moskwy na 9 maja, ale nie pojadę. Świętowanie 70. rocznicy zakończenia II wojny światowej u boku obecnych agresorów i osoby odpowiedzialnej za użycie broni przeciw cywilom na Ukrainie wschodniej, byłaby dla mnie zbyt dwuznaczna – mówi przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk.

REKLAMA
Szef RE w rozmowie z „Gazetą Wyborczą” po raz kolejny podkreśla zalety formatu normandzkiego w rozwiązywaniu konfliktu ukraińskiego. Chodzi o czterostronne negocjacje między Ukrainą, Rosją, Niemcami i Francją.
Donald Tusk

Negocjacje w formacie normandzkim, bez instytucji UE, to nie jest dla mnie komfortowa sytuacja. Ale na pewno ten format okazał się skuteczniejszy, bo nie był oparty na niekończących się negocjacjach między 28 krajami UE. (…) jestem głęboko przekonany, że w sprawie Ukrainy musimy stawiać na skuteczność, a nie na kwestie próżnego narodowego prestiżu: "dlaczego Tuska nie ma w Mińsku?".

Źródło: "Gazeta Wyborcza"
Przyznaje jednocześnie, że nazywanie przez niektórych komentatorów porozumienia zawartego w Mińsku przejawem „appeasementu” jest w jakimś stopniu uprawnione. Zaznacza, że dokument podpisany w połowie lutego między prorosyjskimi separatystami a Kijowem nie jest twardym i jasno skonstruowanym traktatem pokojowym i m.in. dlatego jest bardzo ryzykowne dla Ukrainy i całej Europy. Przekonuje jednak, że w jego przekonaniu porozumienie mińskie jest raczej pierwszą realną próbą uniknięcia appeasementu.
Tusk informuje przy tym, że Unia Europejska nie zniesie nałożonych na Rosję sankcji aż do czasu wypełnienia ugody z Mińska. Mówi też, że – z racji trwających na wschodniej Ukrainie walk – nie pojedzie na planowane 9 maja w Moskwie uroczyste obchody 70. rocznicy zakończenia II wojny światowej.
Wcześniej w podobny sposób o majowych obchodach w Moskwie wypowiadali się już m.in. prezydent Bronisław Komorowski, niemiecka kanclerz Angela Merkel czy brytyjski premier David Cameron. – To, kto będzie nas reprezentował w Moskwie, rozważymy. Weźmiemy przy tym pod uwagę trwającą dyskusję z Rosją, nasze zaniepokojenie jej działaniami. Nie sądzę jednak byśmy mieli plany udziału premiera w tej ceremonii – informowała niedawno rzeczniczka Camerona.
Źródło: wyborcza.pl