
– Według niektórych ludzi dziennikarze i dziennikarki powinni być jak podstawki pod mikrofon. Choć my, jako publicyści, możemy a wręcz powinniśmy mieć poglądy. Za to nam się płaci – mówi w rozmowie z „Krytyką polityczną” Eliza Michalik, z którą kilka dni temu współprace zakończyła publiczna rozgłośnia RDC.
W rozmowie z Jakubem Dymkiem Michalik przekonuje, że nie wyobraża sobie mediów bez dziennikarzy mających konkretne, czasem bardzo różne poglądy.
Eliza Michalik
Przyznaje jednak, że choć jej poglądy wielu mogą się nie podobać, wyrażając je nigdy nie starała się kpić z osób mających inną wizję świata czy społeczeństwa.
Zwraca uwagę, że jej zwolnienie, argumentowane tym, że ma „zbyt wyraziste poglądy jak na publiczną stację”, przypomina sytuację rodem z PRL-u: – Czym różni się dziś krytykowanie Kościoła od krytykowania PZPR w czasach Polski Ludowej, skoro za jedno i drugie można wylecieć z roboty? – mówi dziennikarka. I dodaje, że nie jest jedyną „wyrazistą” w RDC. Informuje, że – również z powodu poglądów – naciskom poddawani są także jej radiowi koledzy. Chodzi m.in. o Tomka Stawiszyńskiego, Rafała Betlejewskiego czy Mike'a Urbaniaka.
Odejście Elizy Michalik z Polskiego Radia RDC może być przejawem konfliktu, jaki zaistniał wewnątrz mazowieckiej rozgłośni m.in. wskutek sporu o brak kolęd w świątecznej ofercie stacji. Portal WirtualneMedia.pl twierdzi, że redaktor naczelna RDC, Ewa Wanat, „nie zgadzała się z odejściem Michalik”, ale nie chciała komentować zaistniałej sytuacji.
O przyczynach zakończenia współpracy nie chciała rozmawiać również Jolanta Kaczmarek, prezes RDC, która oznajmiła tylko, że „powody są znane stronom umowy”.
Źródło: krytykapolityczna.pl
