
Po silnym uderzeniu w czerwcu kolejne informacje afery taśmowej trafiają do opinii publicznej niewielkimi porcjami. Andrzej Stankiewicz z "Rzeczpospolitej" rekonstruuje kim może być "reżyser nagrań". Jak wskazuje interesuje się on sektorami energetycznym i bankowym. Wskazuje, że powstała sytuacja, gdzie nieformalne układy są ważniejsze niż kontakty oficjalne.
REKLAMA
To biznes, a nie spisek obcego wywiadu, czy tym bardziej szefów polskich służb stoi za aferą taśmową – ocenia Andrzej Stankiewicz z "Rzeczpospolitej". Politycy stanowią niewielką część listy nagranych, ale nie brakuje tam prezesów spółek z udziałami Skarbu Państwa. Dominuje energetyka i bankowość.
Wśród nagranych polityków dominują przedstawiciele obozu władzy, zwłaszcza Platformy. (...) To dowodzi, że w Polsce za rządów PO ukształtował się nieformalny obieg polityczno-gospodarczy, w którym knajpiane negocjacje są ważniejsze od oficjalnych kontaktów.
Źródło: "Rzeczpospolita"
Stankiewicz wskazuje, że nagrania, które CBA przekazało prokuraturze już krążą po czarnym rynku i mogą stać się narzędziem szantażu. Jest ich 11. Zapewne kolejne ich fragmenty będą publikowane w mediach.
Nowe publikacje na temat afery taśmowej, które pojawiły się w mediach w ostatnich dniach, zwróciły również uwagę Jarosława Kaczyńskiego. Prezes PiS oświadczył w poniedziałek, że jego partia będzie się domagać podjęcia sejmowej debaty oraz uruchomienia innych działań, aby wyjaśnić aferę taśmową.
Źródło: "Rzeczpospolita"
