
W ubiegłym roku sieć Ikea pozwoliła, by w jednym z jej belgijskich sklepów urządzono… zabawę w chowanego. W podobny sposób chcieli się teraz pobawić Holendrzy, ale ogrom zainteresowania, jakim cieszyła się propozycja chowania między wystawionymi meblami, zmusił Ikeę do powiedzenia „nie”.
REKLAMA
Ze złożonych na Facebooku deklaracji wynikało, że tylko w Eindhoven chciało się bawić 32 tysiące osób. W amsterdamskim salonie Ikei chować się i szukać zamierzało 19 tysięcy ludzi. Nieco mniejszym zainteresowaniem cieszyła się inicjatywa urządzenia zabawy w sklepie zlokalizowanym w Utrechcie (12 tysięcy chętnych). Tymczasem w belgijskiej zabawie wzięło udział około 500 osób.
Uzasadniając odmowną decyzję, holenderski oddział Ikei powołał się na względy bezpieczeństwa. – Musimy mieć pewność, że ludzie są w naszych sklepach bezpieczni. Trudno mieć taką pewność, jeśli nawet nie wiemy, gdzie są – powiedziała Martina Smedberg, rzeczniczka holenderskiego oddziału Ikei.
W Antwerpii zabawę w chowanego zorganizowano na prośbę 29-letniej Elisy De Rijck, która umieściła ją na liście „30 rzeczy do zrobienia przed 30. urodzinami”. Zabawa trwała przez cały dzień. Wykonane w jej trakcie zdjęcia można obejrzeć na Facebooku.
To nie pierwszy raz, gdy przestrzeń sklepów IKEA zostaje wykorzystana do nietypowych działań. W naTemat pisaliśmy m.in. o "IKEA Heights", krótkiej parodii oper mydlanych, którą nakręcono we wnętrzu sklepu sieci. Co ciekawe, serial tworzono w tajemnicy, władze IKEI nic o nim nie wiedziały.
"IKEA Heights" kręcono wyłącznie w sklepie sieci IKEA, który znajduje się w kalifornijskim mieście Burbank. Twórcy serialu pracowali w ukryciu, nie posiadając zgody na kręcenie we wnętrzu należącym do IKEI. Zresztą władze firmy w ogóle nie wiedziały, że ktoś wpadł na pomysł przemienienia jej sklepu w plan filmowy.
Gdy do internetu trafiły pierwsze odcinki "IKEA Heights", przedstawiciele IKEI zareagowali bardzo pobłażliwie, zaznaczając jednak, że woleliby zawczasu dowiadywać się o tego typu inicjatywach. – Uważamy, że serial jest zabawny. (…). Ale nieautoryzowane filmowanie w naszych sklepach nie jest dobrą rzeczą – powiedziała rzeczniczka kanadyjskiego oddziału IKEI Madeleine Löwenborg-Frick.
źródło: Bloomberg.com
