
Przeciwnie, od zakończenia protestów będących osią wydarzeń, które obaliły Hosniego Mubaraka w Egipcie, Muammara Kaddafiego w Libii czy Zajn al-Abidin ibn Alego w Tunezji, sytuacja jest poważniejsza niż przed wybuchem rewolucji, zarówno w kontekście relacji między krajami regionu, jak i sceny międzynarodowej. Bliski Wschód, co dobitnie pokazuje przykład pogrążonej w chaosie Libii, przechodzi potężne zmiany, których skutki będą odczuwalne w wymiarze globalnym.
Początkowo wyglądało na to, że arabskie przebudzenie przełamie stary, fałszywy paradygmat autorytaryzmu, zbudowany przez arabskich liderów na' raison d’état', ustanawiając nowy system oparty na społecznej sprawiedliwości. Szybko te pierwsze wrażenia zderzyły się z geopolityczną rzeczywistością. Czytaj więcej
Czy Kaddafi, Mubarak i Asad byli zatem gwarantami względnego spokoju w regionie, który po ich obaleniu pogrążył się w chaosie? – Oczywiście, że tak, wszyscy byli – Asad wciąż jest – dyktatorami. Wszędzie tam, gdzie mamy do czynienia z dyktaturą, naród jest trzymany krótko, a z uwagi na silny aparat państwowy i służby trudno jest działać terrorystom. Pamiętajmy też, że demokracja to najlepszy z ustrojów, ale nie jest doskonały. Turcja jest na początku budowania swojej demokracji, i tę początkową słabość rozmaite grupy chcą wykorzystać. Jestem także zwolennikiem tezy, że demokrację od anarchii dzieli bardzo cienka linia – mówi dr Krzysztof Liedel z Centrum Badań nad Terroryzmem Collegium Civitas.
Bliskowschodni dyktatorzy
Muammar Kaddafi, libijski dyktator obalony w rezultacie wydarzeń Arabskiej Wiosny, zabity 20 października 2011 roku
Zajn al-Abidin ibn Ali, 14 stycznia 2011 roku uciekł z Tunezji
Hosni Mubarak, prezydent Egiptu, 11 lutego 2011 roku ustąpił z urzędu
Cztery lata po rewolucji, która przetoczyła się przez kraj i jego prezydenta Muammara Kaddafiego kosztowała utratę władzy i życia, Libia pogrąża się w coraz większym chaosie, o czym pisaliśmy kilka tygodni temu. Jest rozdarta między walczącymi o władzę bojówkami i dwoma rządami – w Trypolisie i Tobruku. Terroryści spod znaku ISIS zdobyli dwa kluczowe porty – w Darnę i Syrtę. Coraz odważniej grożą Włochom. 15 lutego zamknięto włoską ambasadę w Trypolisie, która była ostatnim dyplomatycznym bastionem Zachodu w Libii.
Uderzenie w Tunezję
Oczekiwanych zmian nie przyniosła także rozpoczęta 25 stycznia 2011 roku rewolucja w Egipcie. Jak czytamy w notatce dotyczącej sytuacji w Egipcie cztery lata po upadku Mubaraka sporządzonej w Departamencie Analiz Strategicznych przez Biuro Bezpieczeństwa Narodowego, „pokłosie Arabskiej Wiosny dowodzi, że w 2011 r. (obalenie prezydenta Husniego Mubaraka) i ponownie w 2013 r. (obalenie prezydenta Muhammada Mursiego) doszło raczej do przewrotów czy zamachów stanu – usunięto sprawujących władzę, jednak nie doprowadzono do znaczącej zmiany społecznej”.
Większość kadr sądów, służb bezpieczeństwa, aparatu administracyjnego, wojska czy mediów państwowych w dalszym ciągu tworzą osoby związane z reżimem H. Mubaraka. W kraju nie została zapewniona pełna wolność słowa, a państwowe media coraz częściej propagują pogląd, że prawdziwą rewolucją była rewolucja 30 czerwca (2013 r. – obalenie M. Mursiego), nie zaś 25 stycznia (2011 r. – obalenie H. Mubaraka). Cztery lata po wybuchu arabskiej wiosny Egipt znajduje się blisko punktu wyjścia, z tą jednak różnicą, że społeczeństwo stało się bardziej świadome dysfunkcjonalności swojego państwa. Czytaj więcej
Terroryści, obojętnie czy z Państwa Islamskiego, czy Al Kaidy, chcą sobie stworzyć zaplecze logistyczne, a najlepiej czują się tam, gdzie jest chaos i destabilizacja. Po Arabskiej Wiośnie poszczególne kraje dopiero tworzą swoje struktury; uderzenie w takie państwo powoduje destabilizację, która stwarza idealne warunki do radykalizacji i destabilizacji.
Napisz do autorki:anna.dudek@natemat.pl