
Prezentacja spotu wyborczego to dla każdego kandydata ważny punkt kampanii, filmik będzie jego wizytówką i głównym narzędziem marketingowym. Janusz Palikot swój spot pokazał w sobotę, próbując zachęcić dziennikarzy "degustacją win regionalnych", które mają trudności z dostaniem się na rynek. Złamał tym samym Kodeks wyborczy.
Janusz Palikot intensywnie prowadzi swoją kampanię wyborczą w terenie, ale trudno mu przykuć uwagę mediów. Zapewne liczył, że takim momentem będzie pokazanie spotu wyborczego. Filmik ma nieco ponad minutę, to krótka relacja z wizyt i spotkań Palikota. Widać w nim też współpracowników lidera Twojego Ruchu: Michała Kabacińskiego, szefa sztabu Karola Jenego i wreszcie Barbarę Nowacką. Sporo uwagi poświęcono też żonie Monice i dzieciom.
Aby zapewnić prezentacji spotu odpowiednią oprawę sztab Palikota wysyłał do dziennikarzy indywidualne zaproszenia na sobotnią prezentację spotu. Reklamował, że po części politycznej odbędzie się degustacja "wyszukanych 'nielegalnych' produktów i win regionalnych, które przez biurokratyczne regulacje prawne nie mogą znaleźć się na rynku".

To oczywiście nawiązanie do jednego z projektów Palikota, który chce zniesienia ograniczeń w handlowaniu regionalnymi wyrobami, produkowanymi przez rolników na niewielką skalę z tego, co urodzi ich ziemia. Inicjatywa słuszna, ale sztab Palikota nie zadbał o szczegóły. Bo jeśli poczęstował dziennikarzy alkoholem złamał art. 108 Kodeksu wyborczego.
Kodeks wyborczy
Nawet jeśli Palikot nie zapłacił za alkohol z pieniędzy wyborczych, ale z własnej kieszeni, może się narazić na złamanie prawa w innym punkcie: wszystkie wydatki związane z kampanią muszą przechodzić przez konto Komitetu Wyborczego i znaleźć się w sprawozdaniu, które po wyborach trafi do Państwowej Komisji Wyborczej.
