Informacje o szkoleniach wojskowych dla ochotników i mobilizacji rezerwy wywołały falę nieporozumień (zdjęcie jest tylko ilustracją do tekstu)
Informacje o szkoleniach wojskowych dla ochotników i mobilizacji rezerwy wywołały falę nieporozumień (zdjęcie jest tylko ilustracją do tekstu) Fot. Stowarzyszenie Obronne FIA

Każdy może pójść w kamasze? Wezmą mnie, skoro na komisji wojskowej dostałem kategorię A? Jeśli tak, co z pracą, rodziną, pieniędzmi? Doniesienia o mobilizacji rezerwistów wywołały falę podobnych pytań. Odpowiedzi, jakie padają, często nie mają jednak wiele wspólnego z rzeczywistością. Przy strachu przed wojną ginie zdrowy rozsądek, a pojawiają się uproszczenia i manipulacje.

REKLAMA
Mobilizacja ignorancji
Na portalu Wykop.pl furorę zrobiła ostatnio historia młodego przedsiębiorcy, który opisał, jak dostał "wezwanie do wojska" i jakie problemy się z tym wiążą. Ma rzekomo firmę zatrudniającą 19 osób, blisko milion złotych kredytu i dziecko w drodze. Jak może to wszystko zostawić na czas przeszkolenia, czyli "na trzy miesiące"?
"Gdzie tutaj logika? Setki umówionych spotkań, kontrakty, przetargi, budowa domu, dzieciak w drodze. Co z tym wszystkim przez trzy miesiące? Jak wrócę to moje dziecko będzie miało dwa miesiące, a moja firma się rozpadnie. Zostanę bankrutem i skoczę z mostu łazienkowskiego zanim go skończą remontować" – napisał.
Historię szybko podchwycili inni użytkownicy (tylko część nie dowierzała), wątpiąc w sens wojskowych szkoleń. Zastanawiali się, czy każdego zdolnego do służby wojskowej może spotkać podobny los, skoro kilka dni temu MON szumnie ogłosiło "mobilizację rezerwistów", a kilkaset osób dostało już wezwania do "natychmiastowego stawiennictwa na ćwiczenia".
Zaraz okazało się jednak, że alarmująca sprawa przedsiębiorcy niewiele ma wspólnego z prawda. Przyznał to on sam, pisząc po kilkunastu godzinach, że doszło do nieporozumienia:
Użytkownik Wykopu

Wezwanie dotyczyło floty samochodów, które posiadam i jak się okazało nie dotyczyło powołania do służby wojskowej. Okazuje się, że wojsko ma prawo w przypadku konfliktu zbrojnego wezwać właściciela samochodu (podobno każdego) aby przekazać w/w pojazd do jednostki wojskowej do celów militarnych. Jest na to nawet podstawa prawna, o czym nie wiedziałem. Czytaj więcej

"Rezerwista" - a kto to?
Trudno powiedzieć, ile osób przeczytało część historii bez sprostowania i na tej podstawie umocniło czy wyzwoliło strach przed powołaniem. A prawda jest taka, że podstawowa wiedza na temat funkcjonowania wojska już po pierwszym wpisie zagwarantowałaby spokój. Autor napisał bowiem, że nie odbywał wcześniej służby wojskowej, co eliminuje go z ogłoszonej akcji mobilizacyjnej. Dlaczego? I tutaj dochodzimy do pierwszego mitu, związanego z definicją "rezerwisty".
– Ćwiczenia nie obejmują tych obywateli, którzy trafili do rezerwy po przyznaniu przez komisją wojskową kategorii A, która uprawnia do pełnienia służby wojskowej. Taki obywatel trafia do rezerwy, ale nie zostaje "żołnierzem rezerwy", bo nie odbył służby czy przeszkoleń – tłumaczy w rozmowie z naTemat mjr Dariusz Brzeżawski z Wojskowej Komendy Uzupełnień w Rzeszowie.
Wniosek jest prosty – mobilizacji w trybie "natychmiastowego powołania" podlegają tylko ci, którzy wcześniej już służyli w wojsku bądź są po szkoleniach.

Kto jest kim?

– żołnierz rezerwy – osoba, która złożyła przysięgę wojskową i została przeniesiona do rezerwy po zwolnieniu z czynnej służby wojskowej

– osoba przeniesiona do rezerwy niebędąca żołnierzem rezerwy – osoba podlegająca obowiązkowi odbycia zasadniczej służby wojskowej, niepowołana do jej odbycia i przeniesiona do rezerwy;

– przydział mobilizacyjny – imienne wyznaczenie w czasie pokoju żołnierza czynnej służby wojskowej lub żołnierza rezerwy, zgodnie z posiadaną przez niego specjalnością lub kwalifikacjami zawodowymi, na stanowisko służbowe lub do pełnienia funkcji wojskowych Czytaj więcej

za WKU
Niestety, dla wielu osób to wcale nie takie oczywiste. Niewiedzę potęgują dodatkowo niektóre informacje w mediach, które nie zawsze są precyzyjne. Ostatnio pisano o tym, że rozporządzenie podpisane przez premier Kopacz "pozwala wezwać niemal każdą osobę do odbycia obowiązkowych ćwiczeń wojskowych". To prawda, ale trzeba dodać, że wojsko nie planuje wezwań dla osób, które nie odbyły służby czynnej. Na dziś ograniczają się one wyłącznie do żołnierzy rezerwy.
Złowrogie "natychmiastowe stawiennictwo"
Na czym polega wyjątkowość tej ostatniej akcji mobilizacji rezerwy, skoro każdego roku polska armia wzywa na szkolenia tysiące rezerwistów? Chodzi właśnie o wspomniane "natychmiastowe stawiennictwo". Mała część żołnierzy rezerwy (kilkaset osób) dostała wezwanie nakazujące im stawić się w jednostce w ciągu czterech godzin. Ostatni raz podobny tryb wezwań zastosowano kilka lat temu. Teraz, jak tłumaczy MON, armia chce ponownie sprawdzić, jak wypada taka szybka mobilizacja.
Jak tłumaczy mi rzecznik rzeszowskiej WKU, błędem jest przekonanie, że dla tych osób wezwanie będzie totalnym zaskoczeniem i wywróceniem życia do góry nogami. – To nie są przypadkowe osoby. One mają nadany przydział mobilizacyjny do danej jednostki. Wydaje się im kartę powołania do odbycia ćwiczeń i mają się w krótkim czasie stawić – zaznacza.
mjr Dariusz Brzeżawski
rzecznik WKU w Rzeszowie

Nie wiem, skąd taka niewiedza na temat mobilizacji i w ogóle wojska. Medialne zainteresowanie sprawia, że ludzie często w uproszczony sposób patrzą na to, co się dzieje.

Wojsko reguluje rzecz jasna sposób rekompensaty dla żołnierza np. za utracone w wyniku szkolenia zarobki. Zwraca mu za każdy dzień ćwiczeń (czyli nawet do 90 dni). – Obywatel, który nie ma umowy o pracę, powinien dostać taką rekompensatę, która stanowi część tego, co by dostał z urzędu pracy – mówił w TVN 24 gen. Waldemar Skrzypczak, były dowódca wojsk lądowych.
Wzmożenie ochotników
Przypadek mobilizacji to nie pierwszy raz, kiedy okazuje się, że z wiedzą na temat sił zbrojnych jesteśmy na bakier. Kilka tygodni temu MON ogłosiło, że obywatele - nawet ci, którzy z armią nie mieli do czynienia, mogą zgłosić na szkolenie wojskowe. Szybko okazało się, że wcale to nie takie proste, a tak naprawdę droga ochotnika do szkolenia bardzo daleka. Tutaj winę trzeba zrzucić na sposób przekazywania informacji przez rząd i armię. Nikt nie powiedział, że chodzi raczej o sondowanie społeczeństwa.

Ćwiczenia wojskowe:

Ćwiczenia wojskowe mogą być odbywane jako: – jednodniowe,

– krótkotrwałe — trwające nieprzerwanie do trzydziestu dni,

– długotrwałe — trwające nieprzerwanie do dziewięćdziesięciu dni,

– rotacyjne — trwające łącznie do trzydziestu dni i odbywane z przerwami w określonych dniach w ciągu danego roku kalendarzowego. Czytaj więcej

za WKU
– WKU dostały tylko polecenie zbierania wniosków i deklaracji od osób, które są zainteresowane odbyciem szkoleń. Decyzja, czy, kiedy i w jakim trybie będą się odbywać, zapadnie w późniejszym terminie. To było tylko sprawdzenie, czy ten pomysł będzie się cieszył zainteresowaniem – wyjaśnia dziś mjr Brzeżawski.
Tak przy dyskusji o ochotniczych szkoleniach, jak i teraz przy "mobilizacji", uderza jednak to, jak wiele niejasności otacza sprawy związane z wojskiem. Rolą MON-u i wojskowych jest je prostować, co dziś – sądząc chociażby po internetowych komentarzach – średnio się udaje.

Napisz do autora: michal.gasior@natemat.pl