
Każdy może pójść w kamasze? Wezmą mnie, skoro na komisji wojskowej dostałem kategorię A? Jeśli tak, co z pracą, rodziną, pieniędzmi? Doniesienia o mobilizacji rezerwistów wywołały falę podobnych pytań. Odpowiedzi, jakie padają, często nie mają jednak wiele wspólnego z rzeczywistością. Przy strachu przed wojną ginie zdrowy rozsądek, a pojawiają się uproszczenia i manipulacje.
Na portalu Wykop.pl furorę zrobiła ostatnio historia młodego przedsiębiorcy, który opisał, jak dostał "wezwanie do wojska" i jakie problemy się z tym wiążą. Ma rzekomo firmę zatrudniającą 19 osób, blisko milion złotych kredytu i dziecko w drodze. Jak może to wszystko zostawić na czas przeszkolenia, czyli "na trzy miesiące"?
Wezwanie dotyczyło floty samochodów, które posiadam i jak się okazało nie dotyczyło powołania do służby wojskowej. Okazuje się, że wojsko ma prawo w przypadku konfliktu zbrojnego wezwać właściciela samochodu (podobno każdego) aby przekazać w/w pojazd do jednostki wojskowej do celów militarnych. Jest na to nawet podstawa prawna, o czym nie wiedziałem. Czytaj więcej
Trudno powiedzieć, ile osób przeczytało część historii bez sprostowania i na tej podstawie umocniło czy wyzwoliło strach przed powołaniem. A prawda jest taka, że podstawowa wiedza na temat funkcjonowania wojska już po pierwszym wpisie zagwarantowałaby spokój. Autor napisał bowiem, że nie odbywał wcześniej służby wojskowej, co eliminuje go z ogłoszonej akcji mobilizacyjnej. Dlaczego? I tutaj dochodzimy do pierwszego mitu, związanego z definicją "rezerwisty".
Kto jest kim?
– żołnierz rezerwy – osoba, która złożyła przysięgę wojskową i została przeniesiona do rezerwy po zwolnieniu z czynnej służby wojskowej
– osoba przeniesiona do rezerwy niebędąca żołnierzem rezerwy – osoba podlegająca obowiązkowi odbycia zasadniczej służby wojskowej, niepowołana do jej odbycia i przeniesiona do rezerwy;
– przydział mobilizacyjny – imienne wyznaczenie w czasie pokoju żołnierza czynnej służby wojskowej lub żołnierza rezerwy, zgodnie z posiadaną przez niego specjalnością lub kwalifikacjami zawodowymi, na stanowisko służbowe lub do pełnienia funkcji wojskowych Czytaj więcej
Na czym polega wyjątkowość tej ostatniej akcji mobilizacji rezerwy, skoro każdego roku polska armia wzywa na szkolenia tysiące rezerwistów? Chodzi właśnie o wspomniane "natychmiastowe stawiennictwo". Mała część żołnierzy rezerwy (kilkaset osób) dostała wezwanie nakazujące im stawić się w jednostce w ciągu czterech godzin. Ostatni raz podobny tryb wezwań zastosowano kilka lat temu. Teraz, jak tłumaczy MON, armia chce ponownie sprawdzić, jak wypada taka szybka mobilizacja.
Nie wiem, skąd taka niewiedza na temat mobilizacji i w ogóle wojska. Medialne zainteresowanie sprawia, że ludzie często w uproszczony sposób patrzą na to, co się dzieje.
Przypadek mobilizacji to nie pierwszy raz, kiedy okazuje się, że z wiedzą na temat sił zbrojnych jesteśmy na bakier. Kilka tygodni temu MON ogłosiło, że obywatele - nawet ci, którzy z armią nie mieli do czynienia, mogą zgłosić na szkolenie wojskowe. Szybko okazało się, że wcale to nie takie proste, a tak naprawdę droga ochotnika do szkolenia bardzo daleka. Tutaj winę trzeba zrzucić na sposób przekazywania informacji przez rząd i armię. Nikt nie powiedział, że chodzi raczej o sondowanie społeczeństwa.
Ćwiczenia wojskowe:
Ćwiczenia wojskowe mogą być odbywane jako:
– jednodniowe,
– krótkotrwałe — trwające nieprzerwanie do trzydziestu dni,
– długotrwałe — trwające nieprzerwanie do dziewięćdziesięciu dni,
– rotacyjne — trwające łącznie do trzydziestu dni i odbywane z przerwami w określonych dniach w ciągu danego roku kalendarzowego.
Czytaj więcej
Napisz do autora: michal.gasior@natemat.pl
