
– Jolie może sobie nawet prewencyjnie uciąć nogę, żeby jej kiedyś nie złamać, a ja mogę powiedzieć, że to głupota – mówi Tomasz Terlikowski w "Bez Autoryzacji".
REKLAMA
Na czym polega twój problem z decyzją Angeliny Jolie, która zdecydowała się usunąć sobie jajniki i jajowody?
Tomasz Terlikowski: Uważam, że to decyzja nieroztropna i nieetyczna, ale nie mam z nią żadnego problemu.
To po co teksty o tym, że istnieje również rak mózgu i ten organ też można prewencyjne wyciąć?
To jest ośmieszenie tego, co zrobiła Jolie. Wycinanie zdrowych narządów (a jej jajniki są zdrowe podobnie, jak wcześniej zdrowe były piersi, które wprawdzie mogą zachorować), jest absurdalne. Tylko tyle. Chciałem zapytać, czy jeśli ktoś może mieć guza mózgu, to ma sobie od razu amputować mózg.
Ty mówisz, że piersi i jajniki Jolie były zdrowe, a ja czytam wypowiedź jej lekarza, który przyznaje, że wykryto u niej mutacje rakowe.
To był gen, który może wywołać raka, ale nie rak.
Ryzyko zachorowania w tym przypadku było więc duże.
Każdy z nas ma 100-procentową pewność, że umrze. Większość mężczyzn, o ile dożyje 90. lat, zachoruje na raka prostaty. Czy to znaczy, że standardowo mamy wycinać 50-latkom prostatę?
Nie, ale nie u każdego mężczyzny w rodzinie kilka blisko spokrewnionych panów zmarło na raka. W rodzinie Jolie z powodu tej choroby zmarła matka, babka i ciotka.
Czy twoim zdaniem, jeśli Jolie wytnie sobie jeszcze kilka innych organów, będzie żyła wiecznie? Oczywiście, że nie! Nie wie nawet, czy będzie żyła dłużej, niż jej matka i babka, bo człowiek może umrzeć na setki różnych chorób. Fakt, że może na coś zachorować, nie usprawiedliwia wycinania zdrowych narządów. Jej jajniki nie były chore! Istnieje wprawdzie ryzyko zachorowania, ale to nie usprawiedliwia takich kroków.
Ryzyko było jednak większe, niż w przypadku przeciętnej Kowalskiej.
Decyzja Jolie wynika z głębokiej wiary w to, że medycyna i technika pozwoli nam zarządzać swoim życiem, czyli decydować, kiedy i z jakiego powodu umrzemy. Nie mamy takiej władzy, podobnie jak nie my decydujemy o tym, kiedy się urodzimy. Lekarze i aktorka wiedzą, że ten gen może (ale nie musi!) kodować raka jajników, ale jaka jest pewność, że jeśli wytnie jajniki, to gen nie spowoduje nowotworu w innym narządzie? Wiedza na temat raka i nowotworów wciąż jest bardzo skąpa, więc wycinanie sobie zdrowych narządów tylko po to, by uniknąć ryzyka jest absurdalne. Tym bardziej, że wycięcie jajników odbije się na zdrowiu tej pani – do końca życia będzie musiała brać leki. Mamy leczyć choroby, a nie pozbawiać się organów, które są zdrowe, a w przyszłości mogą zachorować.
Nie uważasz, że zamieszanie wokół Jolie sprawi, że więcej ludzi zacznie się badać, dbać o profilaktykę? Przecież nie każdy od razu biegnie pod nóż.
Nie wierzę w to, że decyzje celebrytów wpływają na decyzje zwykłych ludzi. Przeciętny pacjent w Polsce ma problem z uzyskaniem świadczeń z pakietu onkologicznego. Nie ma dostępu do tak specjalistycznej opieki i badań, jak Jolie. Mówienie, że przykład Jolie wpłynie na polskiego pacjenta, który zmaga się z decyzjami Arłukowicza, to opowiadanie bajek.
Skoro życie celebrytów nie ma wpływu na decyzje przeciętnego Polaka, to też nie ma sensu straszenie modą na wycinanie narządów.
Jolie może sobie wyciąć wszystkie narządy i zastąpić je plastikowymi. To jej prawo, choć uważam to za absurd. Ja mam prawo to komentować i nie rozumiem, skąd ta afera. Jolie może sobie nawet prewencyjnie uciąć nogę, żeby jej kiedyś nie złamać, a ja mogę powiedzieć, że to głupota.
Nie przemawia do ciebie taki argument, jak troska o dzieci, których Jolie nie chce osierocić?
Każdy rodzic wie, jeśli myśli, że nie może zapanować nad tym, czy osieroci swoje dzieci, czy nie. Nie ma na to wpływu. Ja nie wiem, kiedy umrę – dziś, jutro czy za kilka lat... Jolie, nawet jeśli wytnie wszystkie narządy, może zachorować na coś innego. Jak będzie lecieć na zdjęcia, to może rozbić się samolot i też osieroci dzieci. Jeśli samoloty mogą spadać, a samochody ulegać wypadkom, to znaczy, że mamy przestać nimi podróżować?
Nie wstyd katolickiemu publicyście zamieszczać wpisy o wycinaniu mózgu? To pytanie posłanki Szczypińskiej. Podobnie myśli poseł Jaworski.
Mają prawo uważać inaczej, niż ja. Przy całej mojej sympatii do pani Szczypińskiej i pana Jaworskiego, jako doktorowi filozofii wydaje mi się, że mam trochę więcej kompetencji, by wypowiadać się na tematy etyczne. Owszem, byłem złośliwy, sprowadziłem to do absurdu... Ale jeśli słyszę męża Jolie, który mówi, że teraz ma pewność, że nie będzie musiał tłumaczyć dzieciom, dlaczego mama umarła, to pytam – na jakiej podstawie uznał, że jego żona jest nieśmiertelna? Absurd trzeba czasem ośmieszyć.
