
Sztab Andrzeja Dudy kontynuuje ofensywę, która przypisuje Bronisławowi Komorowskiemu chęć rychłego wprowadzenia Polski do strefy euro. Tym razem opublikował cztery nowe spoty. Mają one pokazać wyborcom, jak będzie wyglądać ich życie, gdy postawią na Komorowskiego i euro.
Kreślona przez PiS wizja ma ponurą atmosferę. Oto bowiem zwykli, uczciwie pracujący Polacy nie mogą pozwolić sobie nawet na jedzenie i leki. Odpowiedzialność za taki stan rzeczy ma ponosić Komorowski, którego wypowiedź z 2013 roku otwiera wszystkie spoty. – Chcemy uczestniczyć w uzdrawianiu strefy euro, chcemy do niej wejść – mówi prezydent.
W pierwszym spocie matka wyjaśnia swojemu dziecku, że „nie stać nas na nic, bo jest euro, bo jest bardzo drogo”. Scena rozgrywa się w małym sklepie spożywczym, a głównym rekwizytem jest w niej pusty koszyk.
Kolejne spoty przedstawiają losy emerytów, których nie stać na leki, spłacającej kredyt hipoteczny pary, którą zdruzgotało dokonane przez bank przeliczenie kredytu na euro, oraz rodziny, do której z okazji Wielkanocy nie przyjedzie babcia, ponieważ „bilety są bardzo drogie”.
Sam Duda wyjaśnia widzom, że Polska nie powinna wchodzić do strefy euro "przynajmniej do czasu, gdy w Polsce zaczniemy zarabiać tak, jak na zachodzie Europy".
Wcześniej komitet Dudy uruchomił serwis internetowy Euroceny, który ma przekonać wyborców, że „euro to drożyzna”. Otworzył także BronkoMarket, gdzie podawane w euro ceny osiągają zatrważające poziomy.
Komorowski odpowiada Ofensywa Dudy spotkała się z odpowiedzią Komorowskiego, który w środę powiedział Radiu ZET, że decyzja o ewentualnym wejściu do strefy euro będzie należeć do parlamentu kolejnej kadencji.
Bronisław Komorowski
