
Władimir Putin nie zamierza bezczynnie obserwować działań państw Europy, które zwiększają wydatki na obronność i szkolą rezerwistów w obawie przed ewentualnym konfliktem. Właśnie podpisał dekret, na mocy którego do połowy lipca br. siła wojska zwiększy się o 150 tys. żołnierzy.
REKLAMA
Wiek poborowy Rosjan, którzy mają niebawem zasilić szeregi armii, określono na 18-27 lat. Jak wynika z ustaleń rosyjskiego resortu obrony, młodzi ludzie nie unikają już poboru do wojska w takiej skali, jak przed konfliktem ukraińskim. Zresztą ci, którzy świadomie uchylają się od służby i w tym celu opuszczają terytorium Rosji, mają być karani na mocy uchwalonej ostatnio przez rosyjską Dumę specjalnej ustawy.
W Polsce co najmniej od kilku miesięcy mówi się o rosnącym zagrożeniu ze strony Rosji, a kolejne informacje, m.in. o mobilizacji w polskiej armii, tylko potęgują nastrój strachu przed wojną. Niewykluczone, że teraz wzmogą go wieści o dodatkowym poborze do rosyjskiej armii.
Premier Ewa Kopacz podpisała niedawno rozporządzenie, które pozwala wezwać niemal każdą osobę do odbycia obowiązkowych ćwiczeń wojskowych. Do tej pory, powołani mogli zostać jedynie ci, którzy mają za sobą służbę czynną. Rozporządzenie przyjęte 11 lutego, a ogłoszone 9 marca pozwala wezwać na ćwiczenia żołnierzy przeniesionych do rezerwy oraz tych, którzy nigdy nie mieli z wojskiem nic wspólnego.
Rząd nie zamierza przywrócić powszechnego poboru do wojska, a na taki właśnie krok zdecydowano się ostatnio na Litwie.
Zdaniem szefa resortu obrony narodowej Tomasza Siemoniaka, obawa Polaków przed wojną nie jest jednak uzasadniona. W rozmowie z “Gazetą Wyborczą” minister opowiada o tym, co mówi ludziom, którzy na ulicach pytają go o ryzyko wojny z Rosją. – Odpowiadam, że wojny nie będzie i że Polska jest bezpieczna, bo mamy własne zdolności obronne i jesteśmy w NATO – przekonuje Siemoniak.
Źródło: TVPInfo
