
Adam Hofman dołączył do Jacka Kurskiego i obaj najostrzej z całej prawicy atakują Bronisława Komorowskiego sprawą SKOK-ów. Są jak zielone ludziki. To oczywiste, że działają na rzecz PiS-u i Andrzeja Dudy, ale kiedy ktoś oficjalnie pyta powtarzają "nie jesteśmy z PiS-u". No i PiS może się od nich odciąć, kiedy przekroczą granicę.
REKLAMA
Adam Hofman w czwartkowej "Kropce nad i" wypomniał Bronisławowi Komorowskiemu, że w jego komitecie poparcia jest Andrzej Kleszczewski, jeden z szefów SKOK Wołomin. Przekonywał, że "prezydent się sam wplata w WSI" i ma ciemne sprawy z tym związane. – Według mojej wiedzy, a to jest wiedza z dość pewnych źródeł, związki prezydenta ze SKOK-iem Wołomin są dużo głębsze – mówił były rzecznik PiS.
To najmocniejsze uderzenie w Bronisława Komorowskiego od czasu słynnego zdjęcia z premiery filmu "1920. Bitwa Warszawska". To z kolei dzieło Jacka Kurskiego, także poza PiS-em. Te skuteczne ataki mocno osłabiają w urzędującego prezydenta, przede wszystkim piętrząc kolejne wątpliwości i znaki zapytania.
To oczywiste działanie na korzyść Prawa i Sprawiedliwości i Andrzeja Dudy. A jednocześnie zarówno Hofman, jak i Kurski formalnie w PiS-ie nie są. Akcentował to sam Adam Hofman. W razie potrzeby PiS może się od nich odciąć, kiedy pójdą w swoich atakach zbyt daleko. Dokładnie tak, jak Putin odcina się od "zielonych ludzików" na wschodzie Ukrainy.
Napisz do autora: kamil.sikora@natemat.pl
