
Nagie piersi zalały w ostatnich dniach serwisy społecznościowe. To kolejny rozdział głośnej już kilka lat temu akcji #FreeTheNipple, która w tym roku niespodziewanie odrodziła się w sieci w ramach solidarności z islandzką uczennicą, która stała się obiektem internetowych drwin, gdy opublikowała w sieci zdjęcie z odsłoniętymi piersiami.
REKLAMA
UWAGA!
Poniższy materiał zawiera treści przedstawiające nagość i może być nieodpowiedni dla osób niepełnoletnich.
17-letnia Adda Þóreyjardóttir Smáradóttir bynajmniej nie zrobiła tego jednak ze względu na nieroztropność, czy zwykłą chęć epatowania swoim ciałem. Młoda Islandka jest zapaloną członkinią organizacji feministycznych i w ten sposób chciała zapoczątkować 26 marca dzień poświęcony akcji #FreeTheNipple w swojej szkole.
Pierwszy efekt był jednak taki, że Addzie internetowe trolle szybko zaczęły wypominać niedoskonałości urody i ją poniżać. Gdy jej sieciowe problemy zyskały jednak szerszy rozgłos, z młodą Islandką zaczęły solidaryzować się inne mieszkanki Skandynawii, a później w zasadzie całego świata. Solidarność ta przybrała formę publikacji w serwisach społecznościowych swoich zdjęć topless okraszonych tagiem #FreeTheNipple.
Cóż ta akcja ma na celu? Już jej pierwsze edycje w 2014 roku zapoczątkowane przez amerykańskie środowisko feministyczne służyły przełamaniu stereotypu różnicującego nagość kobiecą i męską. Osoby popierające "wolność sutków" zwracają uwagę, że odsłonięta męska klatka piersiowa nie wywołuje takiego oburzenia, jak kobiece piersi.
Co więcej, męski topless nie jest cenzurowany w mediach, a kobiety z nagimi piersiami są jednoznacznie kojarzone z pornografią. Najgłośniej o akcji #FreeTheNipple zrobiło się więc wówczas, gdy sprzeciwiono się polityce moderatorskiej Facebooka, według której na usunięcie z serwisu zasługują nawet zdjęcia kobiet karmiących piersią.
Źródło: HuffingtonPost.co.uk
