
Wyrok skazujący byłego szefa CBA na karę bezwzględnego więzienia to paradoksalnie dobra wiadomość dla PiS. Kaczyński i spółka będą mogli przybrać szaty obrońców demokracji i uderzyć w najwyższe tony – mówić o wsadzaniu do więzień opozycjonistów i o "polskiej Białorusi". Przy niskim zaufaniu do sądów i zaskoczeniu surowym werdyktem partia może na tym sporo zyskać.
Już po pierwszych komentarzach polityków PiS po skazaniu Mariusza Kamińskiego widać, że dzisiejszy wyrok to dla nich nie tylko przełomowy moment w roku podwójnych wyborów, ale i sygnał do przyjęcia nowej strategii. Skoro sąd podał im na tacy argument w postaci "łamanie zasad demokracji", grzechem byłoby tego nie wykorzystać.
Po pierwsze, surowość werdyktu zaskoczy nawet tych, którzy nie sympatyzują z PiS. Nieczęsto słyszy się o wsadzaniu za kratki czynnych polityków, w dodatku z największej partii opozycyjnej. W przypadku Kamińskiego, choć wyrok jest nieprawomocny, właśnie o tym mowa. Sprawa afery gruntowej jest rozmyta i przeterminowana, ale więzienie dla posła i wiceprezesa PiS działa na wyobraźnię.
Politycy PiS i ich sojusznicy nawet nie ukrywają, że liczą na specyficzną "strategię męczeństwa". Cała para pójdzie w gwizdek, czego zapowiedzią są pierwsze komentarze po wyroku. – Kiedyś skazywało się Żołnierzy Wyklętych, dziś skazuje się Mariusza Kamińskiego – wycedził były minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro.
Afera gruntowa?
Sprawa miała rozpocząć się od rozpowiadanych przez dwóch biznesmenów informacji o tym, jakoby mogli oni odrolnić każdą działkę w Polsce. CBA mając na celu ujawnienie szczegółów rozpoczęło wobec nich prowokację. Podstawieni agenci, podając się za szwajcarskich przedsiębiorców zaproponowali im łapówkę w zamian za pomoc w odrolnieniu działki. Podczas akcji, CBA miało wejść w posiadanie informacji o tym, że część łapówki ma trafić do Andrzeja Leppera, Janusza Maksymiuka i jeszcze jednej osoby CZYTAJ WIĘCEJ
Napisz do autora: michal.gasior@natemat.pl
