Wyrok dla byłego szefa CBA Mariusza Kamińskiego może pomóc PiS-owi w kampanii
Wyrok dla byłego szefa CBA Mariusza Kamińskiego może pomóc PiS-owi w kampanii Fot. Sławomir Kamiński / AG

Wyrok skazujący byłego szefa CBA na karę bezwzględnego więzienia to paradoksalnie dobra wiadomość dla PiS. Kaczyński i spółka będą mogli przybrać szaty obrońców demokracji i uderzyć w najwyższe tony – mówić o wsadzaniu do więzień opozycjonistów i o "polskiej Białorusi". Przy niskim zaufaniu do sądów i zaskoczeniu surowym werdyktem partia może na tym sporo zyskać.

REKLAMA
Wyrok wyborczy
Już po pierwszych komentarzach polityków PiS po skazaniu Mariusza Kamińskiego widać, że dzisiejszy wyrok to dla nich nie tylko przełomowy moment w roku podwójnych wyborów, ale i sygnał do przyjęcia nowej strategii. Skoro sąd podał im na tacy argument w postaci "łamanie zasad demokracji", grzechem byłoby tego nie wykorzystać.
– Traktujemy to jako element kampanii. Chodzi o to, by zmienić bieg kampanii, która przebiega z punktu widzenia obecnej władzy niepomyślnie. W tej chwili mamy do czynienia z próbami skoncentrowania uwagi społecznej na kwestiach, które nie były przedmiotem uwagi. (...) Ten wyrok pokazuje, że droga ku Białorusi, którą rozpoczęto 7 lat temu, przebiega coraz szybciej, w sposób coraz bardziej intensywny – mówił prezes PiS Jarosław Kaczyński.
Nie ma wątpliwości, że taka właśnie będzie retoryka pisowców w najbliższych dniach i tygodniach – na pewno przed wyborami prezydenckimi, a może także w kampanii parlamentarnej. Cały obóz prawicy odbierze ten wyrok jako zlecenie polityczne na byłego szefa CBA, a pośrednio także na Andrzeja Dudę, któremu cała sprawa ma rzekomo pokrzyżować plany.
Stratedzy PiS zdają sobie jednak sprawę, że wcale nie musi tak być. Wyrok jest jak miecz obosieczny, który z jednej strony może posłużyć PO, bo przypomni czasy IV RP, z drugiej – zadziałać na korzyść partii Kaczyńskiego. I to ta druga opcja wydaje się dziś bardziej prawdopodobna.
Kto wygląda na ofiarę
Po pierwsze, surowość werdyktu zaskoczy nawet tych, którzy nie sympatyzują z PiS. Nieczęsto słyszy się o wsadzaniu za kratki czynnych polityków, w dodatku z największej partii opozycyjnej. W przypadku Kamińskiego, choć wyrok jest nieprawomocny, właśnie o tym mowa. Sprawa afery gruntowej jest rozmyta i przeterminowana, ale więzienie dla posła i wiceprezesa PiS działa na wyobraźnię.
PiS może też dość łatwo wykazać, że sądy oceniają sprawę afery wykazując się brakiem konsekwencji. Już teraz politycy tej partii zwracają uwagę, że wcześniej skazano dwie osoby rozpracowywane przez CBA i oskarżone o płatną protekcję (Piotra Rybę i Andrzeja K.) – w tamtych przypadkach uznano, że akcja CBA, która miała udowodnić, że w ministerstwie rolnictwa można odrolnić grunt za łapówkę, była legalna. Część opinii publicznej tylko na tej podstawie i bez wgryzania się w szczegóły może ocenić, że Kamiński i PiS są tutaj ofiarami.
Jeśli zaś chodzi o ofiary, właśnie teraz jest najlepszy moment, by je kreować. Tak jak na co dzień retoryka PiS skupiona na rzekomych prześladowaniach opozycji, łamaniu wolności słowa i zagrożeniu dla demokracji nie odpowiada nastrojom społecznym, tak dzisiejszy wyrok może to zmienić. PiS ma coś, co wygląda na dowód "polskiej Białorusi" i splata wdzięczny łańcuch skojarzeń z hasłami "opozycja", "więzienie", "upolitycznione sądy" na czele. W tej ostatniej kwestii może zresztą zagrać na istniejących społecznych obawach. Z badań CBOS wynika, że spada zaufanie do sądów. W lipcu ubiegłego roku źle oceniało je 42 proc. Polaków.
Wyklęci
Politycy PiS i ich sojusznicy nawet nie ukrywają, że liczą na specyficzną "strategię męczeństwa". Cała para pójdzie w gwizdek, czego zapowiedzią są pierwsze komentarze po wyroku. – Kiedyś skazywało się Żołnierzy Wyklętych, dziś skazuje się Mariusza Kamińskiego – wycedził były minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro.
Z kolei pytany przeze mnie o sprawę poseł PiS Witold Waszczykowski, powiedział, że władza potraktowała Kamińskiego, jak Putin Chodorkowskiego. – Będziemy informować społeczeństwo, o co chodzi. Ten wyrok jest skrajnie niesprawiedliwy, wpisujący się w działania polityczne. Podważa całe siedem lat dorobku sądownictwa polskiego, który do tej pory jednoznacznie oceniał sprawę afery gruntowej – stwierdził.
Jak dodał, PiS "być może" na tym skorzysta. – Będziemy pokazywać fakty i tłumaczyć. Niech społeczeństwo je oceni.

Afera gruntowa?

Sprawa miała rozpocząć się od rozpowiadanych przez dwóch biznesmenów informacji o tym, jakoby mogli oni odrolnić każdą działkę w Polsce. CBA mając na celu ujawnienie szczegółów rozpoczęło wobec nich prowokację. Podstawieni agenci, podając się za szwajcarskich przedsiębiorców zaproponowali im łapówkę w zamian za pomoc w odrolnieniu działki. Podczas akcji, CBA miało wejść w posiadanie informacji o tym, że część łapówki ma trafić do Andrzeja Leppera, Janusza Maksymiuka i jeszcze jednej osoby CZYTAJ WIĘCEJ


źródło: wikipedia.org

Napisz do autora: michal.gasior@natemat.pl