Piloci przekonują: druga osoba w kokpicie nie zwiększy bezpieczeństwa.
Piloci przekonują: druga osoba w kokpicie nie zwiększy bezpieczeństwa. Fot. Sorbis / Shutterstock.com

Po tym, jak w zeszłym tygodniu we francuskich Alpach rozbił się samolot ze 150 osobami na pokładzie, linie lotnicze z wielu krajów zmieniają procedury i wprowadzają zasadę „dwóch osób w kokpicie”. Chodzi o to, by obaj piloci byli na miejscu i monitorowali wzajemnie swoje działania i samopoczucie. Linie wierzą, że w ten sposób zwiększą bezpieczeństwo lotu a piloci przekonują: – To nic nie da.

REKLAMA
28-letni Andreas Lubitz, drugi pilot samolotu linii Germanwings, który tydzień temu rozbił się we francuskich Alpach, był nie tylko niedoświadczony, ale w przeszłości musiał przerwać szkolenie lotnicze ze względu na depresję. Na dzień, w którym doszło do wypadku Airbusa, Lubitz miał wystawione zwolnienie lekarskie.
Francuscy śledczy, którzy przeanalizowali nagranie wykonane w kokpicie, poinformowali, że Lubitz świadomie rozbił samolot. W chwili katastrofy w kokpicie airbusa linii Germanwings znajdował się bowiem tylko on: pierwszy pilot wyszedł chwilę wcześniej, a gdy próbował wrócić, nie mógł otworzyć zamkniętych drzwi – Lubitz miał je rozmyślnie zablokować.
By uniknąć podobnych sytuacji w przyszłości kolejne linie lotnicze zmieniają procedury i wprowadzają zasadę "dwóch osób w kokpicie". To m.in. fiński Finnair, włoska Alitalia, hiszpańska Iberia, czeskie linie CSA a także meksykańscy i australijscy przewoźnicy. Takie posunięcie planuje także niemiecka Lufthansa, rozważa ją również polski LOT. W USA taka zasada już obowiązuje – gdy pilot z jakichś powodów musi wyjść z kokpitu, zastępuje go steward lub stewardesa.
Tyle tylko, że sens takiego rozwiązania podważają sami piloci. – To pozorne działania, które mają uspokoić opinię publiczną – przekonują na łamach „Frankfurter Allgemeine Zeitung”. – Za pomocą jednego przycisku pilot może w ciągu dwóch sekund spowodować katastrofę. Przekonują, że ten sam efekt przyniesie silne kopnięcie w ster czy np. wyłączenie silników.
Piloci zaznaczają, że jeśli faktycznie przewoźnicy chcą zwiększyć bezpieczeństwo, powinny wprowadzić obowiązkowe i przede wszystkim regularne badania psychiatryczne. Miałoby to dotyczyć zarówno pilotów starających się o licencję jak i tych, którzy już ją mających.