Paweł Zalewski z PO ma zastrzeżenia do wyroku sądu w sprawie Mariusza Kamińskiego i afery gruntowej
Paweł Zalewski z PO ma zastrzeżenia do wyroku sądu w sprawie Mariusza Kamińskiego i afery gruntowej Fot. Adam Stępień / AG

– W procesie pana Ryby sąd uznał, że akcja CBA była legalna. Teraz mamy informację, że jednak nie. Co takiego się wydarzyło, że sędzia ocenił sprawę zupełnie inaczej niż poprzednik? – pyta w "Bez autoryzacji" polityk PO i były europoseł Paweł Zalewski.

REKLAMA
Napisał pan na Twitterze, że nie rozumie wyroku skazującego dla byłego szefa CBA Mariusza Kamińskiego. Dlaczego?
Tak, nie rozumiem. Po pierwsze, uważam, że wymiar sprawiedliwości powinien być spójny. Oczywiście każda sprawa jest rozpatrywana przez sędziów osobno i sędzia jest całkowicie niezawisły w podejmowaniu decyzji. To jasne. Niemniej, system musi być czytelny.
Jeśli porównamy informacje, które otrzymywaliśmy np. z procesu pana Ryby [rozpracowywanego przez CBA w aferze gruntowej - red.] z tym wczorajszym wyrokiem, to widać niespójność. Przecież tam sąd uznał, że akcja CBA była legalna. To był jeden z czynników, który zaważył na skazaniu Ryby. Teraz mamy informacje, że ta akcja jednak nie była legalna. To dla mnie kompletnie niezrozumiałe. Przecież to fundamentalna różnica w podejściu do rzeczy. Co takiego się wydarzyło, że sędzia ocenił sprawę zupełnie inaczej niż poprzednik?
3 lata więzienia. To surowy wyrok?
Tak, bardzo surowy w porównaniu z wyrokami osób, które zapadały w procesach o korupcję. Pan Ryba dostał 2,5 roku więzienia, niższy wyrok dostał też były minister Lipiec. Chcę też zaznaczyć, że moja ocena tego wyroku nie oznacza obrony systemu, który stworzył Mariusz Kamiński. Uważam, ze chociażby akcja z Sawicką była skandaliczna. Mieliśmy do czynienia z podżeganiem do popełnienia przestępstwa. To kompromituje CBA i ten sposób myślenia o walce z korupcją. Natomiast teraz chodzi konkretnie o jeden wyrok.
Ma pan takie obawy jak prezes PiS Jarosław Kaczyński, który mówi, że to wyrok polityczny i element kampanii wyborczej?
Oczywiście, że nie. Prezes Kaczyński wykorzystuje każdą sytuację i szuka każdego argumentu, by sprawę upolitycznić i przekuć na swój oręż propagandowy w kontekście kampanii. To Kaczyński wykorzystuje tę sprawę w kampanii, a nie sąd. Sąd jest w Polsce niezawisły, realnie niezawisły. Natomiast ocenia tylko człowiek - sędzia.
Prezes Kaczyński zamiast podchodzić do sprawy merytorycznie podważa zaufanie do państwa. Czym innym jest np. pokazywanie niespójności orzecznictwa, a czym innym widzenie we wszystkim polityki.
Prezydent Komorowski mówi: “wara politykom od pracy sądów”. To chyba tyczy się też pańskiego komentarza, bo pan ocenia pracę sędziego.
Prezydent sam ocenił wyrok jako surowy. Ja odbieram jego słowa w ten sposób, że on jest przeciwko podważaniu zaufania do systemu sądowniczego w Polsce jako całości. A to zrobił np. Kaczyński. On ze sprawy jednostkowej wyciągnął wnioski dla całego systemu sądowniczego. Stwierdził, że jest niewiarygodny. Ja tak nie uważam.
W komentarzach po wyroku pojawia się też kwestia odpowiedzialności innych osób. Akcje CBA i Kamińskiego nadzorowała przecież prokuratura.
To kolejna kwestia. Ja zakładam, że prokurator mógł pytać i prosić o więcej informacji – że jego nadzór nad działalnością służb nie był fikcyjny. Należy więc postawić pytanie, na jakich podstawach i dlaczego, instytucje, które nadzorowały akcje CBA, działały w określony sposób.
Czy to jest pytanie o to, czy los podobny do Kamińskiego powinien spotkać np. byłego prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobrę?
Nie, to pytanie o co innego. O to, czy Mariusz Kamiński czuł się w prawie, czy nie. W końcu ten system funkcjonował od dłuższego czasu w taki, a nie inny sposób, więc rozumiem, że on był jego częścią. I tak, tam były też inne osoby, co do roli których trzeba stawiać pytania.