O Barbarze Starskiej, co Przybyszewska chciała się nazywać

Barbarę Starską w USC w Łodzi poddano wiwisekcji. Po czym na wniosek o zmianę nazwiska przyszła odpowiedź negatywna.
Barbarę Starską w USC w Łodzi poddano wiwisekcji. Po czym na wniosek o zmianę nazwiska przyszła odpowiedź negatywna. Fot. Archiwum Barbary Starskiej i Cecylii Przybyszewskiej
Zaczęło się od randki. Internetowej. Umówiły się na imprezę. Baśka patrzyła na Cecylię, Cecylia na Baśkę, myśląc jedna o drugiej: ona nie jest w moim typie. Ale na drugą randkę poszły. Dziś, po czterech latach bycia razem śmieją się, że zapowiadało się na klęskę. Klęski nie było. Jest za to wspólny dom, konto w banku i kredyt. Są też koty: Cynamon, Sól i Pieprz. Ale nazwiska wspólnego nie będzie. Przynajmniej na razie.


Baśka jest Starska, ale chce być Przybyszewska. Jak Cecylia. I dlatego napisała w złożonym w styczniu w USC w Łodzi podaniu, że zwraca się z uprzejmą prośbą o zmianę nazwiska panieńskiego Starska na nazwisko Przybyszewska. Napisała, że nazwisko, które nosi obecnie, jest nazwiskiem jej ojca, nadanym jej w chwili narodzin, jednak z ojcem tym od dnia rozwodu rodziców 23 lata temu ma „sporadyczny kontakt”.


W Polsce związki jednopłciowe są nielegalne
”Nie utrzymujemy bliskiej więzi emocjonalnej” – napisała dodając, że w dodatku w tym czasie jej matka wyszła ponownie za mąż przyjmując nazwisko nowego męża, dlatego też ona, Barbara Starska, nie „czuje do tego nazwiska żadnego sentymentu”. To punkt pierwszy. W drugim napisała tak: „Jestem w bliskiej więzi emocjonalnej z osobą noszącą nazwisko Przybyszewska jak i jej rodziną”. W załącznikach: wyrok sądowy orzekający rozwód rodziców i odpis skrócony aktu małżeństwa mamy z obecnym małżonkiem.


– Już na pierwszym spotkaniu pani inspektor dała mi do zrozumienia, że to, co napisałam w drugim punkcie, jest dość „niefortunne” – mówi Starska. – Jednocześnie zasugerowała, że lepiej było pominąć fakt, że jestem związana z osobą o nazwisku Przybyszewska i nie podawać naszej więzi jako powodu do zmiany nazwiska – dodaje.


I pyta: dlaczego jednak miałabym nie powiedzieć prawdy?

Ano dlatego, że – jak dwukrotnie usłyszała w łódzkim Urzędzie Stanu Cywilnego – przecież w Polsce związki jednopłciowe są „nielegalne”. Otóż nie – są kraje na świecie, gdzie związki osób tej samej płci są rzeczywiście wbrew obowiązującemu prawu, ale Polska jako żywo do nich nie należy. – W toku postępowania dwa razy usłyszałam, że decyzja byłaby pozytywna, gdybym w drugim punkcie nie napisała o więzi, która łączy mnie z moją partnerką – mówi Starska.

Można? Można!
Zanim jednak przeczytały urzędowym drukiem napisaną odpowiedź odmowną, pani inspektor zawezwała do siebie Przybyszewską. Cecylia miała potwierdzić, że faktycznie razem mieszkają i że mają wspólne konto. Była, potwierdziła. – Jednak, co ciekawe, kiedy ja byłam na spotkaniach i mówiłam, że razem prowadzimy dom i finanse oraz że chcemy starać się o dziecko, co jest jednym z powodów, dla których chcemy mieć jedno nazwisko – w ogóle tego nie zapisała w protokole. Mówiła, że to „nieistotne”, bo to tylko „plany” – mówi Barbara.

W takich sprawach decyzje zapadają szybko, jak w przypadku Marka Idziaka i Jędrzeja Sępkowskiego, którzy w ubiegłym roku zawarli umowę partnerską, podpisali pełnomocnictwa, wyprawili wesele i obaj zmienili nazwiska na dwuczłonowe: Idziak – Sępkowski. Procedura trwała dwa tygodnie.
Jędrzej i Marek Idziak-Sępkowscy

Do Urzędu Stanu Cywilnego W Krakowie przy ulicy Lubelskiej poszliśmy bez ukrywania faktycznych powodów chęci ujednolicenia nazwiska – czyli pozostawiania w związku (formalnie nazywa się to „szczególnie bliską więzią emocjonalno-majątkową”). Nasza sprawa była o tyle wówczas nietypowa, że do urzędu przyszło dwóch facetów chcących mieć jedno nazwisko ale dwuczłonowe będące kombinacją ich dotychczasowych nazwisk: Marek z domu Idziak, po zmianie Idziak-Sępkowski i Jędrzej, z domu Sępkowski, po zmianie też Idziak-Sępkowski.

Jędrzej napisał więc, że chce zmienić nazwisko na „Idziak”, bo czuje się szczególnie związany z osobą noszącą to nazwisko i traktuje je jak swoje własne. Jednocześnie wyraził chęć pozostawienia nazwiska dotychczasowego (jako drugiego członu), co uzasadnił bliskimi więziami z krewnymi i niechęcią do wyrządzenia im przykrości poprzez całkowite wyrzeczenie się ich nazwiska.

Marek napisał z grubsza podobnie, tyle że pozostawienie dotychczasowego nazwiska argumentował dodatkowo tym, iż wykonuje zawód twórczy i pod tym nazwiskiem zgromadził już pewien dorobek. Natomiast dodanie nazwiska Sępkowski jako drugiego członu wynika z jego bliskiej więzi osobisto-majątkowej, z osobą je noszącą oraz więzi emocjonalnych z całą jej rodziną – co jest zgodne z prawdą.
Takie uzasadnienie wyczerpało zdaniem USC w Krakowie znamiona ważnych powodów, o których mówi ustawa. – Pani kierownik zapytała tylko, czy jesteśmy pewni tego co robimy – opowiadają. Odpowiedzieli twierdząco.

Decyzja była w dwa tygodnie. Życzliwy uśmiech urzędniczki był gratis. Wtedy to był precedens, ale po nagłośnieniu ich sprawy poszła fala.
Jędrzej i Marek Idziak-Sępkowscy

Dziś wiemy, że pary takie jak my w wielu miastach przybierają wspólne nazwiska, zarówno dwuczłonowe jak i jednoczłonowe będące wcześniej nazwiskiem jednego z parterów. Znamy przykłady z Krakowa, Warszawy, Bydgoszczy, Wrocławia, Jeleniej Góry i wielu innych. Teraz to już nie jest precedens.

Starska nie miała tyle szczęścia.

Kryterium oceny
Po upływie miesiąca dostała list z USC, w którym informowano ją, że sprawa jest trudna, decyzja zapadnie więc z opóźnieniem. Czyli pod koniec marca. I zapadła. Odmowna.

Decyzja USC

Na podstawie art.4 ust.1 ustawy z dnia 17 października 2008 roku o zmianie imienia i nazwiska, Kierownik Urzędu Stanu Cywilnego w Łodzi po rozpatrzeniu podania (…) odmawia zmiany nazwiska Starska na Przybyszewska.

Wprawdzie „zebrany materiał dowodowy potwierdził, że Zainteresowana wspólnie zamieszkuje z Panią Cecylią Przybyszewską, mają wspólne konto konto w banku, prowadzą wspólne gospodarstwo domowe”. Ale. „Ocena czy istnieją ważne powody nie może wynikać jedynie z subiektywnego przekonania osoby żądającej zmiany”. Bo? „Musi również sprostać zobiektywizowanym i zracjonalizowanym kryterium oceny”.

Zobiektywizowane i zracjonalizowane kryteria oceny znajdują się w ustawie z 17 października 2008 roku.

Ustawa z dn. 17 października 2008 o zmianie imienia i nazwiska

Zmiany imienia lub nazwiska można dokonać wyłącznie z ważnych powodów, w szczególności gdy dotyczą zmiany:

1) imienia lub nazwiska ośmieszającego albo nielicującego z godnością człowieka;

2) na imię lub nazwisko używane;

3) na imię lub nazwisko, które zostało bezprawnie zmienione;

Zmiany nie dokonuje się według kryteriów, które są równie drobiazgowe: „w przypadku ubiegania się o zmianę na nazwisko historyczne, wsławione w dziedzinie kultury, nauki, działalności politycznej, społecznej albo wojskowej (...)”.

Żaden Przybyszewski ani Przybyszewska nie byli laureatami Nobla. Nie wsławili się prezydenturą. Napisaniem konstytucji. Chwałą na bitewnym polu ani wynalezieniem turbo skutecznej szczepionki.

A jednak. „Nie”.

Nazwisko jest dobrem osobistym, ale
W opinii urzędniczki USC „rzadki kontakt z ojcem, niechęć do rodzica czy też brak sentymentu do nazwiska Starska nie stanowi ważnego powodu pozwalającego uwzględnić wniosek o zmianę tego nazwiska”, ponieważ „nazwisko jest jednym z elementów identyfikujących osobę i składa się na jej stan cywilny, wskazuje na pochodzenie od określonych rodziców (..) jest to trwały atrybut człowieka, prawnie mu przypisany przez zarejestrowany w aktach stanu cywilnego”.
W związku z tym „ocena osobistych przekonań Zainteresowanej dokonana została przez organ administracji publicznej według obiektywnych kryteriów opartych na zasadzie względnej stabilizacji imion i nazwisk”. Z oceny wynika, że wprawdzie „nazwisko jest dobrem osobistym każdego człowieka (…) to jednak, zgodnie z utartym poglądem judykatury, swoboda ta nie ma charakteru zupełnego”. A ponieważ swoboda nie ma charakteru pełnego, "przedstawione przez panią Barbarę Starską argumenty, oparte jedynie na niechęci do nazwiska Starska oraz na sympatii noszącej nazwisko Przybyszewska, nie dają podstaw do stwierdzenia, iż w przedmiotowej sprawie zachodzą ważne powody uzasadniające zmianę nazwiska”.

Wniosek? „Należało orzec jak w sentencji”.

– Powody „ważne” to ważne – ustawodawca pozostawia to do rozstrzygnięcia we własnym sumieniu. Dla każdego człowieka inna będzie ranga „ważności” w tak osobistej sprawie jaką jest nazwisko. Dla jednej osoby będzie to trauma rodzinna, dla drugiej fakt trwałego pożycia z osobą, z którą niemożliwe jest sformalizowanie związku, a dla jeszcze innej ważnym powodem może być wada wymowy uniemożliwiająca prawidłowe wypowiadanie dotychczasowego nazwiska – wyjaśniają Marek i Jędrzej.

Starska jak imigrant
Ustawa w swojej nieprecyzyjności daje pewną dowolność wyboru wynikająca z różnych, trudnych do przewidzenia sytuacji życiowych. I dowolność interpretacji, której dokonuje urzędnik. Prawnicy przyznają, że w takich sprawach decyzje są do pewnego stopnia uznaniowe.
Mec. Konrad Michoń

Rzeczywiście decyzja Kierownika Urzędu Stanu Cywilnego w przedmiocie zmiany nazwiska jest do pewnego stopnia uznaniowa. Wynika to z faktu, że w przepisie art. 4 ust. 1 ustawy o zmianie imienia i nazwiska z 17 października 2008 r., który stał się podstawą decyzji wydanej w sprawie pani Barbary, zawarta jest klauzula generalna, sprowadzająca się do stwierdzenia, że „Zmiany imienia lub nazwiska można dokonać wyłącznie z ważnych powodów (…)”. Oczywiście nie istnieje prawna definicja, pozwalająca na jednoznaczne ustalenie tego, czym są „ważne powody”, od których uzależnione jest wydanie decyzji dla nas pozytywnej. W dalszej części tego przepisu ustawodawca dokonuje jedynie częściowego doprecyzowania, polegającego na przykładowym wyliczeniu czterech okoliczności, które można zakwalifikować jako „ważny powód”.

– Pozostawianie od wielu lat w bliskiej więzi emocjonalno-majątkowej, wyrażonej latami miłości i wzajemnej solidarności, wspólnym mieszkaniem oraz kontem bankowym jest bez wątpienia ważnym powodem, dla każdego dla kogo wartości rodzinne to nie pusty slogan. Niezależnie od płci – mówią Marek i Jędrzej.

Starska ma 14 dni na napisanie odwołania. Na razie mówi jednak, że po całej wiwisekcji, której została poddana, czuje się zwyczajnie wykorzystana. Bo po co wobec tego były pytania o wspólne mieszkanie? O konto? Po co wzywanie do urzędu Cecylii, żeby potwierdzić łączącą ich zażyłość? Po co stres? – W trakcie całej procedury czułam się jak niechciany imigrant w urzędzie do spraw imigracji – mówi gorzko Barbara. Tylko dlatego, że nie chciała ukrywać, kim jest.

Po powrocie z USC w domu powitały ją koty. Cynamon, Sól i Pieprz. Wszystkie na nazwisko mają: Przybyszewskie.

Napisz do autorki: anna.dudek@natemat.pl