
O 14:00, a może nawet o 13:00? Większość z nas wolałaby rozpoczynać weekendy tak szybko, jak to tylko możliwe. Niektórym się udaje. Moda z Zachodu, aby w piątki kończyć o kilka godzin wcześniej coraz częściej pojawia się także nad Wisłą.
Urzędnicy robią sobie szybciej weekend
W Zawadzkiem urząd przyjmuje petentów w piątki tylko do 14.00. Jeśli sprawa wymaga uiszczenia opłaty w kasie, to wtedy na jej załatwienie klient ma jeszcze pół godziny mniej, bo kasa czynna jest tylko do 13.30. Podobne godziny pracy wprowadził niedawno także miejscowy Ośrodek Pomocy Społecznej. Czytaj więcej
Podstawowe obowiązujące w Polsce podstawowe normy czasu pracy to:
8 godzin na dobę,
40 godzin w pięciodniowym tygodniu pracy, w przyjętym okresie rozliczeniowym nie przekraczającym czterech miesięcy.
łącznie wraz z nadgodzinami czas pracy w przyjętym okresie rozliczeniowym nie może przekroczyć 48 godzin (norma ta nie dotyczy jednak pracowników zarządzających zakładem pracy) Czytaj więcej
Krótsze piątki sprawdziłyby się idealnie, gdyby pracownicy potrafili sprężyć się i wykonać swoje zadania wcześniej, bez niepotrzebnego przesiadywania w biurze. Pytanie tylko, czy jesteśmy gotowi, aby wykonać więcej pracy w krótszym czasie i zrezygnować choćby z wchodzenia na Facebooka, kolejnej kawy lub papierosa. Zdaniem psychologa, wiele zależy od planów pracy i stopnia "wyśrubowania" pracownika.
Jeremi Mordasewicz uważa, że pomysł krótszych piątków nie jest zły, ale należałoby uprzedzić pracowników o konsekwencjach. – Można zapytać pracowników, czy chcą wyjść wcześniej, ale należałoby im powiedzieć wyraźnie, że dostaną za to mniejsze wynagrodzenie lub nie dostaną podwyżek– mówi ekspert Konfederacji Lewiatan.
Gdy maszyny w fabryce staną w piątek o 14.00, a nie o 16:00, to opłacalność inwestycji spadnie i nie chodzi tylko o wynagrodzenia. Te można zmniejszyć, bo praca jest mniejsza. Praca stanowi jedynie 25 proc. całości kosztów, reszta to koszty kapitałowe, czyli wynikające z zaangażowania kapitału.
Napisz do autora: krzysztof.majak@natemat.pl
