
Twórcy video coraz częściej przestają się ograniczać jedynie do serwisu YouTube. Niektórzy idą jeszcze dalej i sami próbują tworzyć platformy video. Michelle Phan, jedna z najpopularniejszych youtuberek na świecie, zdecydowała się ruszyć z serwisem ICON, który zamierza wypełnić treściami o wysokiej jakości. Do całego przedsięwzięcia udało już namówić się kilka koleżanek po fachu.
REKLAMA
Mogłoby się wydawać, że to tylko “widzi mi się“ amerykańskich twórców, ale na naszej rodzimej scenie na podobny pomysł dwa i pół roku temu wpadł już Tomasz Okoń – producent Historii Bez Cenzury i Emce Kwadrat.
Polak zdecydował się na taki krok, ponieważ mając wieloletnie doświadczenie w produkcji materiałów dla ogólnopolskich stacji telewizyjnych, chciał tworzyć treści wyróżniające się jakościowo na tle innych internetowych produkcji.
– YouTube kojarzy się wielu osobom ze "śmietnikiem", w którym dominują filmiki nagrywane komórkami, a głównymi bohaterami są kotki czy "podwórkowi supermani" – mówi Tomasz Okoń. – Od początku zakładałem, że movie-box.pl będzie serwisem, w którym widzowie bez problemu znajdą filmy dostarczające rozrywkę i coś z nich wyniosą – dodaje.
Zdaniem Tomasza, przy całej swojej potędze YouTube niestety nie pozwala na uzyskiwanie odpowiednich przychodów za wyświetlenia filmów. Przy obecnych stawkach wiele produkcji nie osiągnęłoby rentowności nawet przy milionowych wyświetleniach. Takim przykładem jest wspomniana "Historia bez cenzury". Program ten generuje stosunkowo wysokie koszty związane z jego realizacją i oczekiwanie na ich zwrot wyłącznie z wyświetleń na YouTube jest pozbawione sensu.
– Co ciekawe, zaobserwowałem, że nasze filmy za jeden tysiąc wyświetleń w USA generują przychody nawet 20 razy wyższe niż w Polsce – mówi. – Gdyby polski YouTube oferował takie stawki dla autorów jak za oceanem, byłaby zupełnie inna sytuacja i prawdopodobnie dużo mocniej zastanowiłbym się nad podjęciem decyzji o stworzeniu movie-boxa – przyznaje.
Twórca Movie Box zaznacza, że jedyną możliwością uzyskiwania odpowiednich przychodów za dobre treści na YouTube w Polsce jest współpraca z markami, które chciałyby promować się na jego produkcjach. W grę wchodzą też darowizny od widzów, ale bez złudzeń – z tego kokosów nie będzie.
– Z informacji uzyskanych od youtuberów, którzy zdecydowali się przyjmować darowizny wiem, że widzów chętnych na takie wspieranie twórców jest naprawdę bardzo mało – mówi.
Zalew gemeplejów
Youtubowy weteran – Dakann zwraca uwagę na coś zupełnie innego. Najbardziej irytuje go ogromny wzrost materiałów opartych na game playe'ach. Jego zdaniem, YouTube powinien zacząć myśleć o wytworzeniu granicy albo oddzielnego medium dla ludzi, którzy tworzą wszelakiej maści game play'e, recenzje czy minecraftowe, godzinne epizody, będące de facto o niczym.
Youtubowy weteran – Dakann zwraca uwagę na coś zupełnie innego. Najbardziej irytuje go ogromny wzrost materiałów opartych na game playe'ach. Jego zdaniem, YouTube powinien zacząć myśleć o wytworzeniu granicy albo oddzielnego medium dla ludzi, którzy tworzą wszelakiej maści game play'e, recenzje czy minecraftowe, godzinne epizody, będące de facto o niczym.
– Idealnym rozwiązaniem byłoby stworzenie subserwisu/podserwisu np. YouTube Play, na których skupiane byłyby tylko takie materiały – mówi Dakann. – Podobnie przydałoby się podzielić resztę materiałów np. YouTube Glam, YouTube Sport i tak dalej. Myślę że znaczcie łatwiej byłoby przeglądać zawartość i skupić się na swojej grupie docelowej, reklamodawcy też mieliby łatwiej mogąc wybierać z puli kanałów tematycznych – dodaje.
Kolejną platformą video, która chce obecnie zaistnieć na polskim rynku jest Veedo.pl. Za jego pośrednictwem możemy umieścić swoje krótkie filmy, ale obejrzeć także internetowe hity wideo pochodzące z różnych źródeł – zarówno polskich stacji telewizyjnych, jak i światowych mediów.
– Współpraca z Veedo otwiera przed twórcami szereg możliwości – mówi Urszula Majewska, szef Veedo.pl. – Dzięki współpracy z serwisem autorzy najpopularniejszych filmów mogą zarabiać, otrzymując część przychodów z reklam wyświetlanych przy ich klipach. Portal daje również unikalną możliwość zaistnienia na antenie TVN. Najbardziej utalentowani twórcy mają szansę zaprezentować swoje osiągnięcia na wizji, a nawet podpisać kontrakt reklamowy – dodaje.
Każdy może wszystko
Olga, która swój kanał "THEOleskaaa" prowadzi już ponad 5 lat, zdążyła zauważyć wiele zmian na YouTube. Kiedyś jej marzeniem była możliwość umieszczenia filmu dłuższego niż 10 minut czy niestandardowej miniaturki, na co mogli liczyć tylko nieliczni. Teraz każdy twórca dostaje takie przywileje prawie od razu. Co więcej, już na starcie ma możliwość zarabiania na swoich filmach.
Olga, która swój kanał "THEOleskaaa" prowadzi już ponad 5 lat, zdążyła zauważyć wiele zmian na YouTube. Kiedyś jej marzeniem była możliwość umieszczenia filmu dłuższego niż 10 minut czy niestandardowej miniaturki, na co mogli liczyć tylko nieliczni. Teraz każdy twórca dostaje takie przywileje prawie od razu. Co więcej, już na starcie ma możliwość zarabiania na swoich filmach.
Jednakże nie wszystkie zmiany, które miały miejsce można uznać za pozytywne. – Jest coraz więcej kanałów i filmów, więc sam serwis musiał dokonać zmian, aby tylko te najbardziej wartościowe docierały do największej rzeszy osób. To w pewnym stopniu utrudnia tzw. “wybicie się” na Youtube – dodaje.
Kolejnym ciekawym projektem wydaje się być edukacyjna platforma WikiVid, która działa już m.in. w Niemczech, Austrii i Szwajcarii, a teraz przyszła pora na Polskę. Portal został stworzony, aby ułatwić internautom wyszukiwanie i przyswajanie specjalistycznej wiedzy z różnych dziedzin nauki i liczy 40 kategorii naukowych.
Dotacje dla autora
Wydaje się, że jego największym plusem jest to, że odbiorca w każdej chwili może wesprzeć autora wybranego kanału dobrowolną dotacją dzięki usłudze PayPal. WikiVid nie pobierze z tego tytułu żadnej prowizji.
Wydaje się, że jego największym plusem jest to, że odbiorca w każdej chwili może wesprzeć autora wybranego kanału dobrowolną dotacją dzięki usłudze PayPal. WikiVid nie pobierze z tego tytułu żadnej prowizji.
– Równie ciekawą propozycją dla twórców VIDs jest prosty w obsłudze moduł reklamowy, dzięki któremu mogą oni za pomocą kilku kliknięć pozyskiwać środki na prowadzenie swoich kanałów – mówi Norbert Oruba, rzecznik prasowy serwisu. – Istotnym jest fakt, że na WikiVid jest tylko jeden rodzaj reklam – krótkie klipy wideo wyświetlane przed VIDs tylko dla niezarejestrowanych użytkowników. O ich pojawieniu lub ich braku decyduje autor kanału – dodaje.
Czy tego typu serwisy staną się konkurencją dla YouTube? Pewnie nie, ale zdecydowanie powinny z nim rywalizować pod względem jakości publikowanych treści. Monopol nigdy nie jest dobry, a być może YouTube zauważy problemy, na które od dawna narzekają jego twórcy.
Napisz do autorki: patrycja.marszalek@natemat.pl
