
Paryż poinformował o oficjalnym zakończeniu akcji poszukiwawczej trwającej od kilkunastu dni we francuskich Alpach. – Zakończyliśmy poszukiwania ciał – oświadczył w sobotę przedstawiciel władz departamentu, na terytorium którego rozegrał się dramat. Nadal poszukiwane są jednak przedmioty mogące należeć do ofiar.
REKLAMA
Prace związane z usunięciem wszystkich fragmentów samolotowego wraku z alpejskich zboczy mają potrwać jeszcze kilka tygodni. Obszar, na którym znajdują się elementy wraku obejmuje blisko cztery hektary. Większość znajduje się na trudno dostępnym terytorium. Cały czas trwa też identyfikacja szczątków ofiar. W większości przypadków możliwa jest tylko dzięki badaniom DNA. Nie potwierdzono jednak jak dotąd, że odnaleziono ciała wszystkich ofiar katastrofy.
Samolot niemieckich tanich linii lotniczych Germanwings rozbił się w Alpach 24 marca. Zginęli wszyscy pasażerowie i cała załoga, w sumie 150 osób. Zdaniem śledczych do wypadku świadomie miał doprowadzić drugi pilot. Potwierdzają to nagrania z obu odnalezionych czarnych skrzynek. Wiadomo już, że mężczyzna leczył się z powodu depresji.
Andreas Lubitz pracował w liniach Germanwings od września 2013 roku. Z nieoficjalnych ustaleń wynika, że jako drugi pilot wylatał 630 godzin (w tym 100 w Airbusie A320).
Lubitz nigdy nie był karany, nie znajdował się także na liście osób podejrzanych o prowadzenie działalności terrorystycznej. Lufthansa potwierdziła, że Lubitz przeszedł pozytywnie wszystkie badania, jakim poddawani są piloci. Koledzy z aeroklubu, do którego należał Lubitz, twierdzą, że był on "raczej spokojny i przyjazny".
Źródło: Reuters
