Stadion RKS Skra Warszawa, zdjęcie z 2006 roku.
Stadion RKS Skra Warszawa, zdjęcie z 2006 roku. Fot. Robert Kowalewski / Agencja Gazeta

Od kiedy w 2006 roku Global Partners Investment Fund postanowił zainwestować w zrujnowany stadion lekkoatletycznej warszawskiej Skry, niewiele się zmieniło. Sportowcy dalej trenują, obiekt niszczeje, a inwestorzy i władze miasta spotykają się w sądach. O sensie inwestycji w Polsce pisze w swym internetowym wydaniu "Financial Times", najpoważniejszy ekonomiczny dziennik świata. Mamy się czego obawiać?

REKLAMA
Walka o stadion
Dziewięć lat temu irlandzka firma deweloperska kupiła prawa do wieczystego użytkowania działki, na której znajduje się stadion lekkoatletyczny warszawskiego klubu RKS Skra. Zagraniczni inwestorzy zobowiązali się do przedstawienia planu zagospodarowania przestrzennego popadającego w ruinę obiektu przy ul. Wawelskiej.
Problem w tym, że Irlandczycy nie przewidzieli, iż miasto nie przedłuży im prawa do użytkowania terenu, do którego prawa nabyli. Obie strony zaczęły się wzajemnie oskarżać, aż cała sprawa znalazła swój finał na sądowej wokandzie.
Zagraniczna firma swoje, urzędnicy znad Wisły – swoje. Ratusz jest nieustępliwy, choć w ciągu ostatnich dziewięciu lat inwestor nie zaprzestał działalności na wykupieniu działki przeprowadzając m.in. kosztowne prace remontowe. Docelowo w miejscu, gdzie znajduje się sporna działka, miała stanąć nowoczesna hala sportowa wraz z parkiem. Innymi słowy: kompleks rekreacyjno-sportowy z prawdziwego zdarzenia. Powierzchnia biurowa, usługowa i mieszkalna.
"Polski protekcjonizm"
Największe problemy pojawiły się na początku 2014 roku – władze miasta poinformowały irlandzkich przedsiębiorców o wygaśnięciu praw do użytkowania 52-hektarowej działki. Irlandzka firma jest przekonana o bezprawności tej decyzji. – Jesteśmy przerażeni, że to może się zdarzyć w Polsce, kraju, należącym do Unii Europejskiej – podkreśla Michael Holland z Global Partners Investment Fund.
Ostatecznie sprawa trafiła do Sądu Najwyższego. Tymczasem warszawski ratusz ma nadzieje, że problemy z irlandzkim inwestorem nie zaszkodzą wizerunkowi miasta. Co więcej, zachęca zagranicznych przedsiębiorców do przyjazdu nad Wisłę i rozwijania tam własnego biznesu.
"Financial Times" przypomina, że w ostatnich latach Polska zyskała miano kraju stabilnego gospodarczo i przyjaznego inwestorom, nazywając jednocześnie przypadek Global Partners Investment Fund "brutalnym przykładem polskiego protekcjonizmu".
Jak czytamy, siedem na dziesięć największych spółek w Polsce jest kontrolowanych przez państwo, co niesie ryzyko – jak podkreśla gazeta – przedkładania narodowych interesów nad prawa inwestorów z zagranicy i ochrony ich kapitału.
Polska – kraj dla inwestorów?
Problem z Global Partners Investment Fund nie jest odosobniony. Pod koniec 2014 roku Abris Capital Partners, luksemburska firma zarządzająca funduszami private equity, żądała co najmniej 500 mln euro odszkodowania za wywłaszczenie z inwestycji FM Bank PBP.
Inny spór dotyczy polskiego przedsiębiorstwa Tauron Polska Energia S.A. i amerykańskiej spółki Invenergy, inwestującej w energetykę wiatrową. Jesienią zeszłego roku Tauron wystąpił o upadłość spółki zależnej Polska Energia Pierwsza Kompania Handlowa, choć wcześniej zawarł z amerykańskim kontrahentem wieloletnie umowy. Polskie przedsiębiorstwo tłumaczyło, że ​​jej decyzje są zgodne z przepisami prawa polskiego.
– Jeżeli finansowa społeczność widzi Polskę jako miejsce, gdzie zawierane umowy nie mają siły prawnej, to stawia pod znakiem zapytania możliwość uzyskania finansowania w tym kraju przez zagranicznych inwestorów – mówi cytowany przez "FT" Joe Condo, wiceprezes Invenergy. – Czy ponownie przyjechałbym do Polski i tam zainwestował?" – pyta na łamach gazety Holland. Od razu odpowiada: "kategorycznie nie".
Najwyraźniej inaczej myśli francuski premier Manuel Valls, który gościł niedawno w Polsce odwiedzając siedzibę Orange Polska. Podkreślił wówczas, że są powody, by francuskie firmy inwestowały w Polsce swój kapitał.
Warszawa wysoko w rankingu
Jak wynika z raportu „Emerging Trends in Real Estate® Europe 2015” sporządzonego przez PwC oraz Urban Land Institute (ULI), Warszawa zajmuje wysoką, jedenastą pozycję na liście miast o najwyższym współczynniku zainteresowania rynkiem nieruchomości wśród inwestorów.
Warszawa, choć w porównaniu z ubiegłorocznym zestawieniem zanotowała spadek o trzy lokaty, wciąż wiedzie prym wśród miast Europy Środkowo-Wschodniej. W pierwszej dziesiątce rankingu znalazły się: Berlin, Dublin, Madryt, Hamburg, Ateny, Birmingham, Kopenhaga, Amsterdam, Lizbona i Londyn.
Inwestycjom w mieście nad Wisłą sprzyja stabilna sytuacja gospodarcza i polityczna Polski, spore znaczenie ma również fakt stale wzrastającej liczby mieszkańców polskiej stolicy. Potencjalni inwestorzy mają jednak na uwadze także bliskość Ukrainy, na terytorium której aktualnie rozgrywa się konflikt zbrojny.