
Kilkadziesiąt skarg wpłynęło do biura Generalnego Inspektora Danych Osobowych. Wszystkie dotyczą formuły, w jakiej można w Polsce dokonać apostazji.
REKLAMA
Osoby, które chcą wystąpić z Kościoła katolickiego, domagają się odnotowania tego w księgach parafialnych – powiedział zastępca GIODO Andrzej Lewiński. Jak dodał, wszystkie skargi dotyczą tylko formuły, w jakiej w Polsce można dokonać aktu apostazji, nie zaś przypadków odmowy dokonania tej czynności.
Te osoby, które zwróciły się do Generalnego Inspektora Danych Osobowych chcą, by można było wystąpić z Kościoła na podstawie oświadczenia, bez konieczności przejścia przez wymaganej przez Kościół procedury, zgodnie z którą konieczna jest obecność dwóch świadków oraz proboszcza parafii.
To nie pierwsze związane z procedurą apostazji skargi, które trafiły do biura GIODO czy do sądu. Wcześniej decyzją Naczelnego Sądu Administracyjnego proboszczowie zostali zobowiązani do odnotowywania w księdze chrztu, że dana osoba wystąpiła z Kościoła katolickiego. – Strona kościelna nie zgadza się z ingerencją procedur świeckich w administrację kościelną – napisał wówczas na Twitterze rzecznik episkopatu ks. Józef Kloch.
W przeszłości GIODO umarzał takie sprawy, stojąc na stanowisku, że nie ma prawa do wydania merytorycznej decyzji. Ustawa o ochronie danych osobowych stanowi, że generalny inspektor w odniesieniu do zbiorów danych "dotyczących osób należących do Kościoła lub innego związku wyznaniowego" nie ma uprawnień wydawania decyzji czy prowadzenia inspekcji.
– Początkowo uznawaliśmy, że w związku z brzmieniem art. 43 ust. 2 ustawy o ochronie danych nie możemy wydawać decyzji, bo przepis ten uniemożliwia nam prowadzenie działań wobec Kościołów, związków wyznaniowych i wszystkich służb specjalnych – powiedział Lewiński.
W grudniu 2013 roku NSA uznał jednak, że w sytuacjach, gdy osoba nie jest już członkiem Kościoła, to GIODO ma prawo wydawać w jej sprawie decyzje. – Taka jest obecna interpretacja – dodał Lewiński oświadczając przy okazji, że w jego opinii sprawa apostazji to „wyolbrzymiany problem”.
– Wydaje się, że każdy ma prawo przyjąć do swojego grona kogoś, kto spełnia wymagane warunki i każdy ma prawo określić, w jaki sposób można wystąpić z określonej organizacji – ocenił Lewiński.
Źródło: TVN24
