
Skrócony przez święta wielkanocne tydzień będzie dla Andrzeja Dudy jednym z najtrudniejszych w całej kampanii. Bo w ciągu kilku dni na agendzie pojawią się sprawy, które stawiają kandydata PiS w niekorzystnym świetle. Sejm będzie się zajmował ustawą in vitro, Duda nie pojawi się na komisji ds. SKOK-ów, na którą go zaproszono, a rocznica katastrofy posłuży przeciwnikom do przypomnienia jego skrajnych opinii i działalności w zespole Macierewicza.
Zapewne dlatego, kiedy padły pierwsze pytania o stosunek kandydata do zapłodnienia pozaustrojowego, polityk PiS wił się jak piskorz i dawał niejasne odpowiedzi. Później przyznał, że jest przeciw in vitro, a następnego dnia przypuścił ostry atak na lekarzy, którzy przeprowadzają te zabiegi. Przypomniano też, że Duda podpisał projekt ustawy przewidującej karanie więzieniem za in vitro.
A to tylko pierwsza rafa, którą Andrzej Duda będzie musiał ominąć w tym tygodniu. Cały czas wisi nad nim miecz podkomisji badającej nieprawidłowości w SKOK-ach. Jak mówił w “Bez autoryzacji” w naTemat jej przewodniczący Marcin Święcicki z PO, Duda dostał propozycje trzech terminów, w których mógłby spotkać się z komisją i złożyć wyjaśnienia na temat swojej roli w przygotowywaniu skargi do Trybunału Konstytucyjnego, która opóźniła objęcie SKOK-ów kontrolą. To wtorek godz. 12, środa godz. 19 lub czwartek godz. 19.
W dokumentach prezydenta na temat tej skargi jest szereg opinii, ale żadna z nich nie była przez Lecha Kaczyńskiego zamawiana. Niektóre przygotowywali ludzie pracujący dla SKOK-ów, a niektóre w ogóle nie są podpisane, nie wiadomo skąd się wzięły. Wyraźnie widać, że wniosek jest na nich oparty. To trzeba wyjaśnić. Czytaj więcej
Sztab PiS już zapowiedział, że ich kandydat nie pojawi się na przesłuchaniu, więc każda z trzech wyznaczonych mu dat będzie dla PO okazją do robienia konferencji prasowych i mówienia, że Duda ma coś do ukrycia. Dla kandydata PiS nie ma tutaj dobrego wyjścia, bo jeśli jednak by przyszedł, w oczach niektórych przyznałby się do winy w myśl porzekadła, że tylko winny się tłumaczy. Poza tym Duda nie miałby żadnego wpływu na przebieg posiedzenia komisji i politycy PO mogliby mocno dać mu się we znaki.
Jeszcze przed przeprowadzką do Parlamentu Europejskiego Duda działał w zespole Antoniego Macierewicza. Jak jego wiceprzewodniczący firmował kolejne rewelacje przedstawiane przez wiceprezesa PiS i jego “ekspertów”. Nie ma wątpliwości, że politycy PO będą przypominać te najbardziej skrajne i przedstawiać Dudę jako członka “sekty smoleńskiej”.
Duda jest przeciwnikiem konwencji, co pozwoliło konkurentom z PO przedstawiać go jako doktrynera nieczułego na ludzkie problemy. Na tym tle Bronisław Komorowski powtarzający, że zawsze jest za życiem, będzie zyskiwał punkty. A to Duda musi gonić urzędującego prezydenta.
Napisz do autora: kamil.sikora@natemat.pl
