Irlandzkie media twierdzą, iż wpływowy działacz PZPN Kazimierz Greń nielegalnie handlował biletami przed meczem Irlandia - Polska w Dublinie.
Irlandzkie media twierdzą, iż wpływowy działacz PZPN Kazimierz Greń nielegalnie handlował biletami przed meczem Irlandia - Polska w Dublinie. Fot. Krzysztof Koch / Agencja Gazeta

Wpływowy działacz PZPN Kazimierz Greń, w stosunku do którego Komisja Dyscyplinarna Związku toczy postępowanie wyjaśniające, jest przekonany, że stał się ofiarą wymyślonej "afery biletowej". I zapowiada, że za bezpodstawne oskarżenia będzie żądał wysokich, nawet milionowych odszkodowań.

REKLAMA
"Irish Examiner": Greń w irlandzkim areszcie
Przypomnijmy: dzień po zremisowanym przez Polaków meczu z Irlandczykami w Dublinie, tamtejsza prasa doniosła, że szef podkarpackich struktur związku został zatrzymany przez policję pod stadionem. Powód? nielegalne handlowanie biletami, czyli uprawianie fachu tzw. konika.
Według informacji dziennika "Irish Examiner", Greń spędził noc w irlandzkim areszcie, a na poniedziałkowej rozprawie przyznał się do winy. Tymczasem w rozmowie z polskimi mediami szef podkarpackich struktur Związku Piłki Nożnej miał co prawda przyznać się do krótkiej wizyty na komisariacie, ale nie z powodu handlu biletami. Te bowiem, jak tłumaczył, zamierzał przekazać przyjaciołom.
"Gdzie są moje złotówki?"
Do całej sprawy Greń odniósł się po upływie ponad tygodnia od meczu piłki nożnej. We wtorek przekonywał dziennikarzy o swej niewinności odwołując się do wyroku irlandzkiego sądu, który oczyścił go z zarzutów. Zapowiedział, że będzie domagał się na drodze sądowej zadośćuczynienia za bezpodstawne oskarżenia.
– Policja znalazła przy mnie 840 funtów. To były pieniądze na pamiątki. Gdzie zatem kilka tysięcy euro, które niby miałem za sprzedaż biletów? Ludzie płacili mi podobno w złotówkach, gdzie więc są te moje złotówki? Skoro niby brałem po 600 zł za każdy bilet, to gdzie te pieniądze? – pytał Greń.
Zmowa mediów z PZPN?
Sugerował przy tym - czytamy w RMF FM - że nieprzychylne mu media mogą mieć kontakty z "ludźmi PZPN". – Stoję na drodze niektórym osobom – podkreślił działacz, posądzany o handel wejściówkami na mecz. Warto przypomnieć, że tuż po nagłośnieniu afery Związek oficjalnie poinformował, że Greń nie był członkiem oficjalnej delegacji PZPN w Dublinie, a bilety na mecz nabył w sobie tylko wiadomy sposób.

Źródło: RMF FM