
Cezary Michalski pisze w swoim najnowszym felietonie, że Lech Kaczyński jako prezydent Polski usiłował się zabić trzykrotnie. Przy okazji słynnego lądowania w Tbilisi, podczas ostrzału na granicy Osetii Południowej a "ostatecznie Kaczyński zabił się w Smoleńsku".
Zdaniem publicysty Newsweeka, Kaczyński "zabił się w Smoleńsku, niszcząc tym samym polską politykę na lata". – Nowe odczyty jeszcze bardziej wzmacniają przekonanie, że ten samolot musiał wylądować, czyli musiał się rozbić, ponieważ Lech Kaczyński musiał w trakcie obchodów okrągłej, siedemdziesiątej rocznicy zbrodni katyńskiej rozpocząć swoją kampanię wyborczą – czytamy w Newsweek.pl.
Autor zaznacza, że Kaczyński startował w tej kampanii ze słabej pozycji, bo "był jeszcze wówczas żywym i niespecjalnie skutecznym politykiem, a nie monumentalnym posmoleńskim mitem". Michalski pisze o swoich zastrzeżeniach wobec defensywnej polityki Platformy Obywatelskiej i "umiarkowanie dynamicznej" kampanii Bronisława Komorowskiego.
Cezary Michalski
Michalski wspomina, że przestrzeń powietrzna nad Tbilisi była strefą walk i prezydencki Tupolew nie miał szans pomiędzy rosyjskimi Migami i gruzińskimi rakietami przeciwlotniczymi. Przypomina, że piloci zdołali wtedy „swemu dysponentowi” odmówić.
– Drugi raz Lech Kaczyński próbował się zabić, kiedy udał się nocą na granicę Osetii Południowej i został ostrzelany przez nieznanych sprawców, ale szczęśliwie nie został trafiony. Za każdym razem jego śmierć byłaby także katastrofą dla całej polskiej polityki, wkręcałaby całe polskie państwo w sytuację bez wyjścia. W Smoleńsku prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu w końcu udało się zabić. I zniszczyć polską politykę na lata – pisze publicysta.
źródło: Newsweek.pl
