31-letnia prezeska ZUS? Państwowe posadki to nie miejsce dla młodych zdolnych. "Krzyczeli za mną młokos"
31-letnia prezeska ZUS? Państwowe posadki to nie miejsce dla młodych zdolnych. "Krzyczeli za mną młokos" Fot. Franciszek Mazur / Agencja Gazeta

31-letnia Katarzyna Kalata już wygrała. Nie tylko dlatego, że jako jedyna kandydatka przebrnęła przez pisemny etap konkursu na prezesa ZUS, polegający na sprawdzeniu wiedzy merytorycznej kandydatów. Dziś interesują się nią niemal wszystkie media i powoli staje się gwiazdą internetu. Pytanie, czy państwowe instytucje są gotowe na tak młodych liderów?

REKLAMA
Katarzyna Kalata może mieć problem w zdobyciu fotela prezesa ZUS, chyba że pomoże jej w tym sentyment ministra pracy Władysława Kosiniaka-Kamysza, który w tym samym wieku stanął na czele resortu. Praktyka pokazuje jednak, że świetnie odnajdujący w prywatnym sektorze 30-latkowie nie są dopuszczani do tak wysokich stanowisk w instytucjach publicznych.
– Jako młoda, dynamiczna osoba stał się ekspertem w swojej dziedzinie – mówi Grzegorz Baczewski z Konfederacji Lewiatan, który współpracuje z Ministrem Pracy i Polityki Społecznej.
logo
Minister pracy Władysław Kosiniak-Kamysz Fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta
– Sektor części gospodarki należący do rządu jest luksusowym przytułkiem dla zaplecza politycznego partii rządzących – mówi Andrzej Sadowski z Centrum im. Adama Smitha. Dlatego, jego zdaniem, dobre przygotowanie merytoryczne nie pomaga w zostaniu prezesem czy członkiem zarządu rady nadzorczej. – Osoby z odpowiednimi kwalifikacjami nie są nominowane do tych instytucji i nie ma tu znaczenia kwestia wieku. Tego typu posady są elementem systemu opłacania swojego politycznego zaplecza – mówi ekonomista.
Niektórym się udało
Nie ma ich wielu, ale można odnaleźć młodych ludzi pełniących ważne funkcje w spółkach kontrolowanych przez państwo. Kilka lat temu przed podobnym wyzwaniem stanął 31-letni wówczas Arkadiusz Pączka. Mimo wieku, udało mu się objąć stanowisko członka zarządu spółki PKP CARGO, która przynosiła wówczas straty. Był ewenementem – młody, w specyficznym sektorze, zdominowanym przez osoby 50 plus. Wśród jego współpracowników dominowali ludzie z doświadczeniem kolejowym, on zaś posiadał wiedzę dotyczącą rynku.
logo
Arkadiusz Pączka
– Raz w miesiącu miałem spotkania z radą nadzorczą. Gdy robiłem prezentacje osobom starszym od siebie o co najmniej 20 lat, to oczywiście widziałem grymas na twarzach, bo oto "młokos, wyrwany z jakiejś korporacji odpala mi tu power pointa", podczas gdy oni chcieli się dowiedzieć się, czy pociąg x dojechał do stacji y – mówi 39-letni Pączka. Nasz rozmówca ostrzega jednocześnie, że łatka "młodego prezesa" potrafi przylgnąć na dobre i wówczas pojawia się pytanie, co potem?
Niemniej, młody prezes państwowej spółki musi być odporny na lekceważące uśmiechy, niedowierzanie, a nawet kilkukrotne sprawdzanie swoich wyników. – Gdy są one dobre, to przyjmuje się je z niedowierzaniem – stwierdza mój rozmówca. "Młody" musi też być przygotowany na pełną wyższości postawę szefa konkurencyjnej spółki, choćby w czasie spotkań handlowych.
Grzegorz Baczewski z Konfederacji Lewiatan podkreśla, że wybór osoby zarządzającej, tak w firmie prywatnej, jak państwowej, zawsze powinien być dokonywany na podstawie przygotowania merytorycznego. – Wiek nie powinien być kryterium zatrudnienia menadżera. Niestety, w sektorze państwowym jest inaczej, a spółki te są jednak ostoją konserwatyzmu – mówi.
W naTemat pisaliśmy o 32-latku, który stanął na czele innej spółki PKP – Intercity. Z koleją miał tyle wspólnego, że jego dziadek był kolejarzem. On zaś trafił na stanowisko prezesa po ukończeniu SGH oraz z doświadczeniem zawodowym w J.P.Morgan w Londynie. Jak mówi, praca na stanowisku prezesa w takiej spółce daje mu możliwość pracy w "realu".
logo
Prezes PKP Intercity Jacek Leonkiewicz
Nasz rozmówca stwierdził, że 80% czasu zajmuje mu myślenie strategiczne, prace nad ofertą, analizy – Mam mnóstwo spotkań. Nadal wiele rzeczy muszę poznać i zgłębić. (...) Mamy już pierwsze sukcesy, jak Pendolino i wzrost liczby pasażerów. Ale ambicje mamy dużo większe – mówił w wywiadzie dla naTemat.
Politycznie umocowani
Na jakie przeszkody mogłaby natrafić młoda prezeska ZUS? Pierwszą jest właśnie wiek, drugą język porozumiewania się w firmie i sposób przekazywania wiedzy oraz zwykła duma starszych kolegów. – Pani prezes mogłaby sobie nie poradzić w środowisku tak zdominowanym przez osoby starsze – zapowiada mój rozmówca.
Arkadiusz Pączka

Jeśli ma się pod sobą osoby prawie dwa razy starsze, a osoba 30-letnia mówi, że trzeba się skupić na systemie premiowym, wyższej jakości pracy lepszym podejściu do klienta, jest to naprawdę trudne.

Osoby aplikujące na wysokie stanowiska muszą bardzo często wykazać się dziesięcioletnim doświadczeniem, co pokazuje preferencje przy wyborze kandydata, również odnośnie wieku. Pączka twierdzi, że osoba stojąca na czele ZUS-u powinna być osobą "polityczną", świetnie znającą realia panujące w tej instytucji. – Wydaje mi się, że będzie bardzo ciężko takiej osobie zarządzać 70-tysięczną armią urzędników. To powinien być człowiek umocowany politycznie, znający realia sektora publicznego i o dużym doświadczeniu – mówi menadżer.
logo
Katarzyna Kalata - kandydatka na prezesa ZUS Fot. Tomasz Molga / naTemat.pl
Andrzej Sadowski dodaje, że faktycznie to rząd decyduje, kto zajmie intratne miejsce w spółce, konkursy zaś uznaje za fikcję. – Są one stratą czasu i pieniędzy, bo przy kryteriach, które są stawiane, i tak najważniejsze znaczenie ma decyzja polityczna, która z merytoryczną nie ma nic wspólnego – uważa ekspert z Centrum im. Adama Smitha.
– Apelowaliśmy, aby politycy ponosili bezpośrednią odpowiedzialność za mianowanie tych osób, bo tworzenie pseudo-konkursów, gdy minister i tak ma prawo nominować swojego kandydata, jest marnowaniem pieniędzy podatników – mówi Andrzej Sadowski.