Doktor Robert Chmielewski - Chirurg, specjalista medycyny estetycznej, członek sekcji medycyny estetycznej Polskiego Towarzystwa Lekarskiego.
Doktor Robert Chmielewski - Chirurg, specjalista medycyny estetycznej, członek sekcji medycyny estetycznej Polskiego Towarzystwa Lekarskiego. Fot. Materiały prasowe

Koniec lat 70. W Polsce zaczynają pojawiać się pierwsze gabinety z medycyną estetyczną. Dziś jest ich kilkanaście tysięcy w całym kraju. Wśród tych prestiżowych i godnych zaufania także, te które powinniśmy omijać szerokim łukiem. Z doktorem Robertem Chmielewskim - autorytetem i jednym z najlepszych specjalistów w tej dziecinie rozmawiamy o polskich plastycznych fuszerkach.

REKLAMA
Zdarzają się w Polsce plastyczne fuszerki, czyli źle wykonane zabiegi czy operacje?
Oczywiście. Nie trzeba odwiedzać gabinetu, aby się o tym przekonać. Wystarczy wyjść na ulicę. Czasem widać to także w telewizji.
Ale my chcemy być piękni, jak gwiazdy ze szklanego ekranu.
Broń Boże upodabniać się do kogoś! Bardzo często pacjenci przychodzą z wycinkami z gazet i mówią, że chcą nos znanej aktorki czy usta popularnej wokalistki. Niedawno zrobiono symulację, gdzie złożono twarz z kilku. Wyszło brzydactwo.
Jednak wielu lekarzy pomaga pacjentom upodabniać się do swoich idoli. Efekty bywają jednak straszne.
Nie lubię oceniać publicznie lekarzy, ale mimo wszystko nie do końca mają niektórzy wyobraźnię.
Wyobraźnię?
Każda twarz starzeje się w jakimś algorytmie. Jeżeli rozgryzie się ten algorytm, to wydobywanie naturalnego piękna staje się proste. Ważna jest także wyobraźnia, która powinna podpowiadać, jak dana twarz będzie wyglądać za kilka lat. Albo - jak ta twarz wyglądała wcześniej. Wszystko po to, by móc odtworzyć te indywidualne rysy twarzy, a nie nadawać jej zupełnie nowy wyraz. Jeżeli to się rozgryzie, nie ma mowy o fuszerce.
logo
Bohaterka programu "Plastyczna Fuszerka". To właśnie w nim dwóch światowej sławy chirurgów pomaga ofiarom operacji plastycznych. Fot. Twitter.com/Botched
Botoks?
Źle wykonany, albo wstrzykiwany bez umiaru, wywoływać może efekt Frozen Face, czyli twarz bez wyrazu, jakby została zamrożona. Ja na to mówię „Twarz zdziwionego królika”. Ale botoks wstrzyknięty dobrze, gdzie eliminuje się zmarszczki, ale zachowuje się funkcje mimiczne twarzy, może dać bardzo dobre efekty. Proszę mi uwierzyć - można bardzo ładnie odświeżyć twarz, trzeba zachować umiar i zmienić technikę. Tego uczę na szkoleniach. Doradzam, by pewne zmarszczki zostawiać, bo niektóre z nich są ładne i potrzebne. Mówią o naszym doświadczeniu życiowym i mądrości. Nie trzeba prasować całkowicie twarzy.
Silikon?
W latach 90. popularny w Polsce. Wstrzykiwało się go także w usta. Do dziś wielu pacjentów boryka się z problemami z tego powodu, bowiem nie da się go usunąć. W Brazylii próbują to robić chirurgicznie z ust czy policzków, ale w bezpieczny sposób, inną metodą się tego po prostu nie da zrobić.
Chirurg plastyk jest jak artysta?
Tak, to dobre porównanie. Niestety, nie wszystko, co wychodzi spod pędzla można nazwać sztuką, tak jak nie każdy w tym zawodzie jest artystą.
Nie każdy w tym zawodzie jest z powołania...
Medycyna estetyczna idzie niestety w masówkę. Za tę sztukę zaczynają się brać ludzie, którzy nie powinni trzymać nawet strzykawki. Są kosmetyczki, które nie mają zielonego pojęcia czym jest medycyna estetyczna i zamiast wstrzyknąć pacjentowi kwas hialuronowy, wstrzykują żel do USG. I wtedy jest dramat.
I co się wtedy dzieje z pacjentem?
Martwica. Dochodzi do nieodwracalnego oszpecenia, potrafią odpadać całe kawałki twarzy. Okropne sprawy. Spotkałem się kilka razy z przypadkiem, że przyszła do mnie kosmetyczka po trzydniowym szkoleniu z przeświadczeniem, że jest specjalistką. Na przykład trychologiem, czyli osobą zajmującą się włosami i ostrzykuje ludziom głowy. Przeprowadza mezoterapię igłową, ale nie ma zielonego pojęcia, co wstrzykuje i jakie mogą być tego konsekwencje.
logo
Tego bohatera zobaczymy w nowym sezonie programu "Plastycznej Fuszerki". I nie tylko jego. Fot. Twitter.com/Evolutionusa
Jakie?
Skóra głowy jest połączona naczyniami krwionośnymi z mózgiem. W przypadku jakiegokolwiek wprowadzenia zakażenia dochodzi do tragedii. Pacjent może być na jakiś składnik uczulony i dostanie obrzęku. A może się zdarzyć i tak, że straci życie.
Zdarza się, że pacjenci mimo wszystko decydują się na zabiegi w szemranych gabinetach. Dają przyzwolenie na to, by fuszerka została wykonana.
Niestety, tak. Decydują się nawet na zabiegi u swoich fryzjerek, które przeszły kilkudniowe szkolenie i dają sobie prawo do ostrzykiwania swoich klientek. Źle wykonane usta, które wyglądają jak pontony, opadające powieki, bo źle został wykonany zastrzyk. Coraz częściej Polacy decydują się na przyjmowanie hormonów. Na przykład wzrostu, co także jest niebezpieczne, bo podane w nieodpowiednich dawkach powodują, że można wyglądać jak koń czy przypominać małpę. W końcu - mogą dojść nieodwracalne zmiany w mózgu. Żeby bronić pacjentów przed fuszerkami, coraz częściej lekarze się zrzeszają. Po to, by eliminować przypadkowość.
No dobrze, ale gdy już dojdzie do plastycznej fuszerki, to taki pacjent szuka pomocy. Przychodzi do pana gabinetu, bo jest pan znanym i cenionym doktorem. Bywa, że jest pan ostatnią deską ratunku?
Zdarza się, ale bardzo nie lubię stawiać się w tej roli. Dlaczego? Nie lubię poprawiać po kimś, bo to bardzo ryzykowne. Oczywiście, łatwiej spławić pacjenta, który z jakiegoś powodu został skrzywdzony. Ale trzeba przecież mu pomóc, a ja po to jestem. Trudne decyzje. Czasami jest tak, że zabieg został wykonany dobrze, ale pacjent nie stosuje się do zaleceń lekarza. Mało tego, polscy pacjenci potrafią na własną rękę poprawiać to, czego dokonał lekarz. Ostatecznie dochodzi do oszpecenia.
Ludzie myślą, że to chyba żarty. Że powiększą sobie usta, a jak nie wyjdzie, to przecież nic wielkiego się nie stanie. To tylko mały zabieg.
Nie. To nie są żarty. A nawet mały zabieg, jeżeli wykonany zostanie przez osobę niekompetentną, może być tragiczny w skutkach.
Jest coś, czego nie da się poprawić, problem z jakim nawet pan sobie nie może poradzić?
Pacjenci przychodzą do mnie, by poprawić mankamenty swojej urody. Największym jest jednak brak samoakceptacji, a niestety w takich przypadkach to już problem psychologiczny, ja nic nie mogę pomóc.
Odmawia pan wtedy wykonania zabiegu?
Tak, bo niezależnie, jaki będzie efekt wykonanego zabiegu, dla takiego pacjenta zawsze będzie źle.
Robert Chmielewski. Chirurg, specjalista medycyny estetycznej, członek sekcji medycyny estetycznej Polskiego Towarzystwa Lekarskiego, wykładowca w Europejskim Centrum Szkoleniowym Anti-Aging. Międzynarodowy ekspert i oficjalny szkoleniowiec nowoczesnych technik zabiegowych. Jest autorem innowacyjnych metod terapeutycznych pozwalających na uzyskanie skutecznych, ale naturalnych efektów odmładzania. Jako pierwszy w Polsce zaprezentował pacjentom możliwości nieoperacyjnego liftingu przy wykorzystaniu zabiegu Ultherapy. Doktor Chmielewski przyjmuje pacjentów w klinice Rclinic.

Zapraszamy do oglądania 2 sezonu programu Plastyczna fuszerka już 26 kwietnia o godzinie 21:00 na kanale E! Entertainment.

Artykuł powstał we współpracy z NBCUniversal