
Obowiązująca w środowisku Prawa i Sprawiedliwości teoria, iż katastrofa smoleńska była efektem zamachu została wprowadzona już na pierwszym spotkaniu liderów tej partii, na którym Jarosława Kaczyńskiego namaszczono wówczas na kandydata w wyborach prezydenckich. Tak twierdzi na łamach najnowszego "Newsweeka" Cezary Michalski, który ujawnia, że już wtedy prezes PiS co chwila powtarzał: "zabili mi brata".
Tej mocnej tezy nie pomogły mu zmienić kolejne ustalenia ekspertów badających przyczyny katastrofy smoleńskiej, ani stenogramy z czarnych skrzynek, które przedstawiają szczegóły ostatnich minut przed tragedią. Jak analizuje Cezary Michalski, po tylu latach Jarosława Kaczyńskiego oraz Prawa i Sprawiedliwości nie stać już na porzucenie spiskowych teorii, które rozgrzewają wciąż emocje wokół wydarzeń z 10 kwietnia 2010 roku. Zdaniem publicysty "Newsweeka", "Smoleńsk stał się politycznym odrodzeniem" dla byłego premiera i jego ugrupowania.
Cezary Michalski zwraca uwagę, że skupianie uwagi na rzekomym poszukiwaniu prawdy o katastrofie smoleńskiej służy Jarosławowi Kaczyńskiemu nie tylko do mobilizowania twardego elektoratu, ale także zacierania w pamięci Polaków tego, jak wyglądały rządy Lecha Kaczyńskiego i PiS.
Cezary Michalski
publicysta "Newsweeka"
Publicysta "Newsweeka" przekonuje, że do dziś PiS czerpie ze scenariusza, który na potrzeby wyborów prezydenckich z 2010 roku stworzyli ówcześnie spin doctorzy Jarosława Kaczyńskiego, czyli Michał Kamiński, Paweł Kowal i Adam Bielan. To ich Cezary Michalski wskazuje jako twórców "posmoleńskiego mesjanizmu". I sugeruje, iż zjawisko to zostało wykreowane w tak dogłębnie pragmatycznych okolicznościach, które przypominały popularny serial "House of Cards".
