Prawie 780 tysięcy osób ściągnęło cztery odcinki serialu, które przed premierą wyciekły do sieci.
Prawie 780 tysięcy osób ściągnęło cztery odcinki serialu, które przed premierą wyciekły do sieci. Fot: materiały prasowe

Cztery odcinki serialu "Gra o Tron" pojawiły się w sieci dzień przed premierą. Część fanów serii była zachwycona, a HBO szukało wyjścia z tej niekomfortowej sytuacji. Prawie 780 tysięcy osób nagięło prawo i ściągnęło serial wcześniej. Czy ten przykład to jeden z dowodów na to, że jesteśmy niecierpliwym społeczeństwem? Czy nie potrafimy już wytrzymać siedmiu dni do emisji kolejnego odcinka?

REKLAMA
Oprócz seriali, internauci chętnie ściągają filmy. Te również pojawiają się w sieci przed premierą. Niejednokrotnie są w fatalnej jakości, ale zawsze znajdzie się kilka tysięcy desperatów, którzy kalecząc oczy, chcą obejrzeć film “jako pierwsi” lub zarwać nockę tylko po to, aby jednego wieczoru obejrzeć cały sezon serialu.
Dr Tomasz Baran, Katedra Psychologii Osobowości, Uniwersytet Warszawski

Oglądanie serialu stało się nałogiem. To uzależnienie jest często tak silne, jak potrzeba zapalenia papierosa. Bardzo często wzbudzane jest zwykłą ciekawością, zaangażowaniem w fabułę oraz potrzebą domknięcia. Skoro już zaczęliśmy oglądać serial, czytać książkę, to chcemy ją skończyć, nawet jeśli niespecjalnie się nam podobała.

Telewizor, meble, mały fiat
Kiedyś czekanie było wpisane w codzienność. W latach 80. na własne mieszkanie trzeba było czekać około dwudziestu lat. W tym czasie wpłacało się raty na książeczki mieszkaniowe a po ich spłacie, otrzymywało się prawo do własnego lokum. Po 25 latach od transformacji odwróciliśmy tę kolejność. Dziś najpierw “dostajemy” mieszkanie, a później spłacamy je przez dwadzieścia lub więcej lat, zaciągniętym kredytem. Co zabawne, spłacając kredyt, też jesteśmy niecierpliwi, bo chcielibyśmy jak najszybciej pozbyć się problemu, który będzie towarzyszył nam przez kilkanaście, kilkadziesiąt lat.
Sympatyczni aktorzy w reklamach banków podpowiadają, że nie ma na co czekać, skoro szczęście jest w zasięgu ręki. Co z tego, że nie masz w tym momencie wystarczającej sumy pieniędzy? Życie jest krótkie, a okazja może się nie powtórzyć. W ten sam sposób możemy zaspokoić każdą swoją potrzebę i marzenie. Kredyt na nowszy samochód, telewizor, egzotyczne wakacje? To tylko chwilowe przyjemności, których widmo w postaci rat będzie co miesiąc nawiedzało i pustoszyło nasze konto.
Dr Tomasz Baran, Katedra Psychologii Osobowości, Uniwersytet Warszawski

Prawda jest taka, że nigdy nie byliśmy specjalnie cierpliwi. Kupując mieszkanie w poprzednim ustroju, byliśmy zmuszeni do podporządkowania się takim rozwiązaniom, jakie były. Dziś możemy pozwolić sobie na coś zupełnie innego i do nowego mieszkania wprowadzić się szybciej sukcesywnie je spłacając.

Za czym ta kolejka?
Kolejki stały się symbolem minionego ustroju, równocześnie symbolem zła. Czekanie było esencją PRL-u. Najpierw trzeba było czatować aż wymarzony towar "rzucą" do sklepu. Potem z kolei ustawić się w sznurku osób pragnących dywanu, meblościanki, papieru toaletowego (niepotrzebne skreślić). Urządzenie mieszkania nie zależało od zawartości portfela, ale sprytu, znajomości i cierpliwości. Często dostawało się sprzęty, które nawet nam się nie podobały, ale po prostu były. Trudno, na ładniejsze trzeba po prostu poczekać.
logo
Kolejka w Warszawie w 1981 roku. Fot: Bente Jensen / Flickr http://tinyurl.com/oulw46p CC BY-SA 2.0 / http://tinyurl.com/4kprz
W kolejkach stało się praktycznie po wszystko lub po prostu po to, co akurat było. Dziś nikt już nie pamięta, czym był komitet kolejkowy. Nie tęsknimy za niczym, co kojarzy się z PRL-em, więc nic dziwnego, że widząc w sklepie kilka osób stojących przed kasą, skacze nam ciśnienie i nerwowo zaczynamy zastanawiać się, dlaczego tak mało kas jest czynnych. Kolejka stałą się symbolem zła. Jak ognia unikamy czekania, przenosząc jak najwięcej aktywności do internetu. Zrezygnowaliśmy z płacenia rachunków na poczcie, ze zlecania przelewów w bankowym okienku, z rezerwacji biletów na dworcu i lotnisku. Wszystko po to, aby nie tracić cennego czasu. Trzeba się cieszyć się z tego, że jeszcze nie zrezygnowaliśmy z podróży na rzecz zwiedzania świata w Google Maps, choć kto wie, jak to się dalej potoczy.
Czy moje dziecko będzie cierpliwe? Test dla niecierpliwych
W latach 60-tych, psycholog Walter Mischel z uniwersytetu Stanford, opracował błyskawiczne (przypadek?) badanie, które miało określić, jak cierpliwość dziecka wpłynie na jego rozwój. Badani – dzieci w wieku około 4 lat, zostali umieszczeni w pokoju, w którym na stole czekała na nich słodka pianka. Prowadzący eksperyment przekazał dzieciom prostą instrukcję – możesz zjeść jedną piankę teraz albo poczekać chwilę na mój powrót i w zamian otrzymać aż dwie. Gdy dziecko decydowało się poczekać na badacza, zostawało sam na sam z pokusą. Amerykański naukowiec przebadał tą metodą ponad 650 dzieci. Jedynie 30% z nich potrafiło oprzeć się pokusie i po piętnastu minutach otrzymało obiecany, drugi smakołyk.
Z czasem okazało się, że dzieci, które potrafiły powstrzymać się od przedwczesnego zjedzenia smakołyku, lepiej radziły sobie jako dorośli. Test Marshmallow nie miał na celu promowania cierpliwości, ale budowanie mechanizmów samokontroli. Bo umiejętność narzucenia sobie rygoru, ograniczenia się w pewnych kwestiach, by potem mieć z tego większe profity jest nie tylko cierpliwością, lecz właśnie samokontrolą.
Dr Tomasz Baran, Katedra Psychologii Osobowości, Uniwersytet Warszawski

Żyjemy w społeczeństwie instant. Marketingowcy przekonują nas, że naszą potrzebę możemy zrealizować już teraz, chcą zrobić z nas dzieci, które nie potrafią czekać. Kupno nowego modelu telefonu, komputera, samochodu? Wystarczy wziąć kredyt i natychmiast spełnić swoje potrzeby. Umiejętność odroczenia gratyfikacji jest bardzo ważna dla rozwoju osobistego. Zachowując się jak dzieci, które nową zabawkę chcą w tej chwili, tracimy dystans do siebie i nie mamy refleksji nad tym, czego tak naprawdę w życiu potrzebujemy. Na naszej niecierpliwości zarabiają firmy, bo ona jest leży w interesie marketingowców.

Niezdrowa niecierpliwość
Nasza cierpliwość to nie tylko kwestia tego, czy zjemy jedną, czy dwie pianki. Osoby niecierpliwe często chorują na nadciśnienie tętnicze, są bardziej zagrożone zawałem serca czy udarem mózgu. Uczeni nie znają dokładnego mechanizmu tego zjawiska, ale podejrzewają, że wszystko ma związek z przewlekłym stresem. Tu zaczyna nakręcać się spirala stresu i niecierpliwości. Zestresowani tym, że czegoś nie możemy dostać, wpadamy w jeszcze większy stres, aby w końcu to dostać.
Niecierpliwość "zabija" lub zdecydowanie skraca radość posiadania nowej rzeczy. Dziecko, które długo czeka na nową zabawkę, potrafi ją bardziej docenić i dłużej się nią bawić. Jeśli co chwilę dostaje coś nowego, szybko się tym nudzi, bo cały czas jest bombardowane nowymi bodźcami. Kupowanie kolejnych, najnowszych modeli telefonu, komputera, samochodu daje tylko złudne wrażenie zaspokojenia swoich potrzeb. Tak samo jest w przypadku seriali. Obejrzenie całego sezonu serialu w jeden wieczór wcale nie jest przyjemne. Taki maraton zmieni nas tylko w niewyspanego zombie. Prawdziwa przyjemność polega na czekaniu.

Napisz do autora: aleksander.zielinski@natemat.pl