Polskę można pokazywać przez pryzmat antysemickich incydentów. Ale to nie jest pełny obraz...
Polskę można pokazywać przez pryzmat antysemickich incydentów. Ale to nie jest pełny obraz... Fot. Mikołaj Kuraś/Agencja Gazeta

Kilka dni temu amerykański dziennik, pisząc o Marszu Żywych, pokazał Polaków w wyjątkowo krzywym zwierciadle. Wyszliśmy na antysemitów, którzy w trakcie ważnej dla Żydów uroczystości, upamiętniającej Holocaust, sprzedają precle... Tekst po protestach został poprawiony i uzupełniony wypowiedziami Polaków zaangażowanych w dialog polsko-żydowski.

REKLAMA
W czwartek w Oświęcimiu przeszedł 24. Marsz Żywych. Byli więźniowie obozu w Auschwitz razem ze swoimi rodzinami i turystami z zagranicy upamiętnili w ten sposób ofiary Holocaustu. O wydarzeniu napisało wiele mediów, także zagranicznych, ale największe oburzenie wywołał artykuł w „Huffington Post”.
Stało się tak ponieważ jego autorce, posługującej się stereotypami i uprzedzeniami, udało się stworzyć niezwykle kłamliwy obraz Polaków. Głównym sformułowanym przez nią zarzutem było to, że... mieszkańcy Krakowa w czasie marszu sprzedają precle. Jednym słowem, żyją swoim życiem – spieszą do pracy, szkoły, na rynku handlują pamiątkami.
Zbrodnią Polaków miało być również to, że nie wiedzą, z jakiej okazji jest ten przemarsz, a to w oczywisty sposób wyraz lekceważenia ofiar Holocaustu. Pisząc wczoraj o sprawie Agata Komosa zauważyła jednak, że amerykańscy dziennikarze przepytali zaledwie 15 mieszkańców stolicy Małopolski. Czy to wystarczająca liczba dla tworzenia wiarygodnego portretu Polaków?
Co więcej, autor nawet nie zająknął się na temat tego, że 16 kwietnia, czyli „Dzień Pamięci o Ofiarach Zagłady” to nie jest żadna rocznica, ale pewna forma zbiorowej terapii, właśnie w ramach której organizowany jest Marsz Żywych.
Artykuł z „Huufington Post” wywołał niemałe oburzenie. – To jest absurd – komentował Jonathan Ornstein, Dyrektor Wykonawczy Centrum Społeczności Żydowskiej w Krakowie.
logo
Notatka pod uzupełnionym artykułem na amerykańskim portalu Fot. Screen/Huffingtonpost.com

Głosy krytyki najwyraźniej dotarły do samej redakcji, bo dziś tekstu szkalującego Polaków nie da się już zobaczyć w pierwotnej wersji. Pod artykułem zamieszczono adnotację, że został on zaktualizowany i uzupełniony o informacje, pochodzące od osób z Polski, którym zależy na upamiętnieniu Holokaustu. W tekście znalazły się więc wypowiedzi m.in. Tomasza Kuncewicza, dyrektora Centrum Żydowskiego w Oświęcimiu, Davida Wajntrauba, Beaty Biel, dziennikarki i producentki filmowej czy Zuzanny Radzik z Forum Dialogu Pomiędzy Narodami.
Kuncewicz wyjaśnia, że mieszkańcy Krakowa mogą niewiele wiedzieć o Marszu Żywych, bo po prostu jest to izraelski dzień pamięci o Holocauście, a nie polski (Międzynarodowy Dzień Pamięci o Holocauście jest obchodzony 25 stycznia). Kuncewicz dodaje ponadto, że w Polsce obchodzimy 27 stycznia rocznicę wyzwolenia Auschwitz, a 19 kwietnia – rocznicę powstania w getcie warszawskim.
Dyrektor Centrum Żydowskiego w Oświęcimiu zapewnił też, że w Polsce jest znaczna grupa osób zainteresowanych dialogiem polsko-żydowskim i związanym z nim dziedzictwem. Podkreślił ponadto, że istnieje silny trend do walczenia z takimi zjawiskami, jak nietolerancja i antysemityzm.
Z kolei Wajntraub dodał, że z choć w Polsce wciąż można dostrzec antysemickie nastroje, to jednak jest to jeden z najbezpieczniejszych dla Żydów krajów w Europie. Biel natomiast zauważyła, że antysemityzm Polaków nie jest wcale silniejszy niż przedstawicieli innych narodowości.
Uzupełniony artykuł, jaki obecnie można przeczytać na portalu „Huffington Post” w niczym nie przypomina pierwotnej wersji, w jakiej się ukazał. Jak się okazuje, znalezienie kompetentnych do wypowiadania się na temat dialogu polsko-żydowskiego rozmówców nie było niemożliwe dla amerykańskich redaktorów. Szkoda tylko, że zadali sobie ten wysiłek dopiero po interwencji oburzonych kłamliwą publikacją Polaków.