Jacek Wilk, kandydat KNP na prezydenta: Nie walczę z Korwin-Mikkem. Rozczarowały mnie jego ostatnie wolty

Jacek Wilk z Kongresu Nowej Prawicy.
Jacek Wilk z Kongresu Nowej Prawicy. Fot. Franciszek Mazur / Agencja Gazeta
Po odejściu Janusza Korwin-Mikkego Kongres Nowej Prawicy ma praktycznie zerową siłę przebicia do mediów. Po wyborach może dołączyć do ugrupowania antysystemowców, które che tworzyć Paweł Kukiz. – Najistotniejszy będzie wspólny cel. Wygląda na to, że Paweł Kukiz ma w tej chwili najmocniejszą pozycję i to do niego będzie należało ostatnie słowo – mówi w "Bez autoryzacji" Jacek Wilk, kandydat KNP na prezydenta.

Jak idzie przekonywanie wyborców, że jest pan lepszą wersją Janusza Korwin-Mikkego?

Ja nikogo do tego nie przekonuję, nie walczę przecież z Januszem Korwin-Mikkem.

Macie ten sam program, jeszcze kilka miesięcy temu byliście w jednej partii.

Oczywiście wywodzimy się z jednego pnia ideologicznego, choć ostatnio zdziwiło mnie kilka wolt prezesa. A nawet rozczarowało.

Jak to? Przecież Korwin-Mikke szczyci się tym, że od 30 lat mówi to samo i się nie zmienia.

Powiedział, że ułaskawiałby alimenciarzy, tych, którzy są w więzieniu nie za brak pieniędzy, tylko za uporczywe uchylanie się od płacenia. Chce ułaskawiać osoby, które nie biorą odpowiedzialności za swoje dzieci. To przekaz do ludzi "płódźcie dzieci i nie bierzcie za nie odpowiedzialności". Tym mnie zaszokował totalnie, nie spodziewałem się tego po nim, to nie jest zbyt konserwatywne.

Ale ja nie walczę z nim, bo musimy wspólnie walczyć z tym systemem. Polska jest w zapaści demograficznej, mamy gigantyczne zadłużenie i wkrótce zaczniemy wymierać. Polska nie jest krajem dla młodych ludzi, rządzi nami pokolenie politycznych emerytów, którzy są u władzy od 25 lat i nic się im nie chce, myślą tylko o emeryturze i o posadkach.

Bez dużych zmian, bez obniżenia podatków będziemy wegetować. Pomimo że jedziemy na kroplówce z UE, nasz wzrost na poziomie 2-3 proc. jest zjadany przez inflację, czyli stoimy w miejscu, a to znaczy, że się cofamy. Ta kampania jest pełna tematów zastępczych, mówi się o jakichś bzdurach typu Polska racjonalna i Polska radykalna czy o in vitro, które dotyczy kilku tysięcy ludzi, a nie mówi się o kilkudziesięciu tysiącach dzieci, które czekają na adopcję.


Którą z trzech ofert na śmigłowce dla wojska powinniśmy wybrać? Uważa pan - podobnie jak prawica i Janusz Palikot - że wygrana Francuzów to kwestia łapówki lub dealu politycznego?

Trzeba się kierować żelaznym pragmatyzmem i zdrowym rozsądkiem. Jeśli mamy porównywalny sprzęt, to ze względów strategicznych powinniśmy kupować sprzęt z firm, które mają zakłady w Polsce. To bardzo istotne, bo dzięki temu w wypadku napaści będziemy mogli korzystać ze swoich zasobów.

W polityce zagranicznej powinniśmy kłaść nacisk na Grupę Wyszehradzką czy na Trójkąt Weimarski?

Zdecydowanie Grupa Wyszehradzka, trzeba ją wzmacniać, bo musimy się zastanawiać na tym co będzie po Unii Europejskiej. Jest już właściwie pewne, że ona się rozpadnie.

No tak, Korwin mówił, że ją rozwali.

(śmiech) No właśnie. Unia była oparta najpierw na równowadze Berlin-Paryż, później już tylko na fikcji tej równowagi, a teraz już nikt nie udaje, że Paryż ma coś do powiedzenia. Niemcy rządzą Unią i na tym korzystają, a więc i ktoś traci. Grecja pewnie uruchomi efekt domina i kolejne państwa będą się wyłamywać.

Powinniśmy zaplanować kilka ruchów do przodu. Jedyną naszą opcją - nie z powodów historycznych czy sentymentalnych, ale geopolitycznych - jest koalicja państw między Bałtykiem a Morzem Czarnym. Mamy z nimi wspólną przeszłość, byliśmy w jednym państwie.

I całą masę zaszłości historycznych. One narastają, a nie cichną. Da się zakopać?

Oczywiście, że mamy, sąsiadowaliśmy ze sobą, więc było różnie. Ale i tak mamy mniejsze spory niż z głównymi graczami w tej części świata, czyli z Rosją i z Niemcami. Poza tym Niemcy w ciągu pokolenia czy dwóch staną się krajem muzułmańskim i to albo spowoduje taką reakcję jak przed wojną wobec Żydów, albo po prostu Niemcy przejdą na islam i staną się nam krajem kulturowo obcym.

Paweł Kukiz chce po wyborach tworzyć szeroki front antysystemowców, od prawa do lewa. Pana partia do niego dołączy?

To na razie bardzo ogólnikowe zapowiedzi. Ale niewątpliwie jest silna wola by połączyć siły, choć wiele nas różni w szczegółach. Najważniejsze to konieczność zmiany pokoleniowej w polityce, bo albo młodzi przejmą władzę, albo będziemy wymierać i Polska będzie się zwijać. Łączą nas też Jednomandatowe Okręgi Wyborcze, radykalna obniżka liczby urzędników, na przykład o połowę, zakaz zadłużania państwa, czyli budżet bez deficytu, zakaz finansowania partii z budżetu.

Jeśli na tej podstawie będzie takie porozumienie zbudowane, to nie boję się, że będą w nim ugrupowania bardziej na lewo, jak na przykład Ruch Narodowy, który ma trochę zapędy socjalistyczne czy Kukiz i partia KORWiN. Najistotniejszy będzie wspólny cel. Wygląda na to, że Paweł Kukiz ma w tej chwili najmocniejszą pozycję i to do niego będzie należało ostatnie słowo.

Napisz do autora: kamil.sikora@natemat.pl

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...