
Oskarżający Polaków o udział w Holokauście szef FBI James Comey przerwał wreszcie milczenie. Do kontrowersji, które wywołał nad Wisłą wpływowy Amerykanin odniósł się podczas wizyty w regionalnej kwaterze FBI w Knoxville w stanie Tennessee. W krótkim komentarzu stwierdził jednak, iż najbardziej żałuje tylko tego, że wypowiadając się o Holokauście użył nazw jakichkolwiek państw.
James Comey wyraźnie zaprzeczył też temu, by w ostatnich dniach zaczął żałować kuriozalnego oskarżenia wysuniętego pod adresem Polaków. Uściślił on jednak, iż nigdy nie oskarżał Polski o odpowiedzialność za Holokaust. Wyraził też ubolewanie nad tym, że w ogóle o naszym państwie wspomniał. W jego ocenie, użycie nazw Polski i Węgier sprawiło, że zagubiony został główny przekaz jego słów.
James Comey
dyrektor FBI
Przypomnijmy, iż kontrowersje wokół Jamesa Comeya pojawiły się, gdy dziennik "The Washington Post" opublikował tekst jego przemówienia wygłoszonego przed przedstawicielami środowisk żydowskich w nowojorskim Muzeum Holokaustu. "Za Holokaust odpowiadają wspólnicy nazistów z Niemiec, Polski i Węgier" – stwierdził tam dyrektor FBI.
Słowa te wywołały spore reperkusje dyplomatyczne. Przeciwko oskarżaniu Polski o współudział w zbrodniczym systemie nazistowskim zaprotestowało Ministerstwo Spraw Zagranicznych, marszałek Sejmu Radosław Sikorski oraz premier Ewa Kopacz. – Ignorancja, brak wiedzy historycznej i chyba jakieś pokłady dużej niechęci osobistej – komentował stanowczo zachowanie szefa FBI prezydent Bronisław Komorowski.
Sprawę załagodzić próbował natychmiast Departament Stanu USA, oraz ambasador Stanów Zjednoczonych w Polsce Stephen Mull, który został wezwany przez MSZ. – Nie uważamy w USA, że Polska była w odpowiedzialna za Holokaust – zapewniał słynący z przyjaźni wobec naszego kraju dyplomata.
Źródło: Wate.com
