Andżelika Majewska stworzyła jedną z największych na rynku firm wypożyczających pracowników
Andżelika Majewska stworzyła jedną z największych na rynku firm wypożyczających pracowników fot. materiały prasowe, Agata Grzybowska / Agencja Gazeta

Mają 8 tysięcy ludzi. Kasjerek tyle, że mogliby otworzyć własną sieć sklepów. Pracowników produkcyjnych wystarczyłoby, aby uruchomić produkcję aut. Telefonistami sprzedającymi kredyty można by obdzielić kilka banków, a przejęci przez nich pracownicy TVP mogliby wydawać dla nich telewizję śniadaniową albo program informacyjny w całej Polsce.

REKLAMA
Ale właściciele Leasing Team nie zajmują się żadną z tych działalności. Wystarczy, że tylko wypożyczają specjalistów do pracy, a na konto ich firmy wpływa 259,8 mln złotych rocznie. Założycielka Leasing Team 38-letnia Angelika Majewska z dumą podkreśla, że jej biznes to piąta co do wielkości przychodów taka agencja w Polsce.

Leasing Team a TVP

– 78 pracowników przejętych z TVP przez firmę Leasing Team jest na liście do zwolnień grupowych. Wśród nich są znani dziennikarze programów informacyjnych telewizji.

– Z 411 etatowych pracowników TVP których przeniesiono do LeasingTeam od lipca 2014 roku ponad 170 osób przeszło na własną działalność gospodarczą. Czytaj więcej

za Dziennik.pl
Majewska jest dziś gwiazdą konferencji biznesowych, bo to osoba spoza "branży zasobów ludzkich", a firmę stworzyła od zera w 10 lat. Wybiła się na rynku zdominowanym przez zagraniczne firmy. Rankingowi w Polsce przewodzi Adecco, firma ze Szwajcarii, to także największy na świecie potentat branży.
Po studiach pracowała w reklamie, potem przy imprezach promocyjnych. Po słynnym kryzysie za rządów SLD, kiedy bezrobocie przekraczało 20 procent, aby ratować rynek pracy, uchwalono ustawę o pracownikach tymczasowych. Chodziło o to, aby bezrobotnych firmy zatrudniały choćby na kilka miesięcy. Majewska założyła działalność gospodarczą i chciała dowozić pracowników z małych miejscowości do firm w dużych miastach. Wreszcie jeden z klientów poprosił, żeby zamiast tylko dowozić, znalazła mu odpowiednich ludzi do pracy.
– Zaczynaliśmy jako startup. W ciągu pięciu lat powiększyliśmy się o 1000 procent. Rokrocznie podwajaliśmy swoje obroty budując godnego rywala dla międzynarodowych koncernów na rynku usług HR. Konkurujemy z koncernami z branży, które swoje doświadczenie na rynkach zagranicznych budują od kilkudziesięciu lat – opisuje historię firmy. Prezesem firmy jest Maciej Majewski. Z usług małżeństwa korzystają m.in. ING, Peugeot, firma transportowa FM Logistic.
logo
Nawet fachowców do montażu aut można wypożyczyć, jak zestaw narzędzi Fot. Grzegorz Celejewski / Agencja Gazeta
Pracownik z wypożyczalni
Wokół agencji wynajmujących pracowników rosną kontrowersje. Dlaczego? Bo niektórzy pracodawcy, nawet ci, którzy mogą zatrudniać, wolą iść drogą na skróty i wynajmować tymczasowych pracowników. Najlepszy przykład to fabryka Opla w Gliwicach. Od jesieni ubiegłego roku przygotowuje się do produkcji kolejnego modelu Astry. Ogłosiła ze zatrudni 300 osób. Ale nie na etaty, jak pracuje większość monterów aut. Robotników niczym dodatkowe narzędzia do montażu aut dostarczy Adecco – agencja pracy tymczasowej, Otrzymają oni umowy na czas określony, którą w razie zastoju w branży motoryzacyjnej łatwo rozwiązać bez wypłacania odpraw i kosztów zwolnień grupowych. Różnice są też w płacach. Pracownik Opla w Gliwicach zarabia ponad 4 tys. zł, "adeccowcy" nawet 1500 złotych mniej.
Tymczasowo zatrudnionych jest w Polsce już 707 tys. osób (dane związku firm Polskie Forum HR). Ich liczba szybko rośnie, podobnie jak przychody ponad 4 tys. agencji pracy tymczasowej, które sięgnęły już 2,7 mld złotych. Kolejny przykład: hipermarket Auchan na warszawskiej Woli – jeden z największych w Polsce, 2-poziomowy sklep, 100 kas. Ida święta, tłok, Klienci z zakupami napierają do wyjścia. Kim obsadzić setkę kas? Pojawiają się kasjerzy w czerwonych bluzach z napisem Leasing Team i rozładowują korki na kasach. Znikają, gdy ruch w sklepie słabnie. W przeciętny dzień market nie potrzebuje więcej jak 30-40 kasjerek – do obsługi ma swoich stałych pracowników. Od święta wypożycza ludzi do pracy.
Z punktu widzenia pracowników agencja pracy tymczasowej to czyste zło. Bo bezwzględnie selekcjonuje pracowników na wydajnych i leniwych, zaangażowanych i traktujących obowiązki lekceważąco. Oczywiście cały czas płacąc najmniej jak się da. Co nie znaczy wcale, że mało. Średnia pensja pracownika tymczasowego to 14 zł brutto za godzinę. Wychodzi 2250 zł – więcej niż pensja minimalna.
Zwolnienia, których nie było
Agencje pracy to także czyściciele kadr dużych korporacji. Majewska wspomina, że największą operacją Leasing Teamu było skontrolowanie i ocena jakości pracy oraz czasu reakcji na awarię 660 punktów usługowych dla firmy branży transportowej oraz usług transportowych. Podaje przykład firmy produkcyjnej, której Leasing Team przejął 800 pracowników.
– Dzięki stworzeniu nowych regulaminów pracy i wynagradzania, lepiej odpowiadających na potrzeby organizacji, koszty wynagrodzeń stałych dla pracowników obniżyły się aż o 42 proc. Brak konieczności prowadzenia Funduszu Świadczeń Socjalnych przyniósł kolejne oszczędności, ponad 850 tys. zł rocznie. W zamian wprowadzono programy motywacyjne uzależnione od wyników pracy, weryfikowane efektywnymi wskaźnikami pomiaru realizacji celów – wylicza właścicielka Leasing Team. Podkreśla, że w ten sposób pracownicy otrzymywali wyższe wynagrodzenie wtedy, gdy firma osiągała lepsze wyniki.
Teraz głośno o nich za sprawą TVP, które boryka się z gigantycznym przerostem zatrudnienia. Pamiętny prezes Piotr Farfał w 2009 roku wręczył wypowiedzenia 800 pracownikom i współpracownikom TVP. To tyle osób, ile pracowało wówczas w całym Polsacie. Związkowcy TVP grozili, że zamiast programu zaczną nadawać plansze z napisem strajk. Potem nie było odważnych do reorganizacji TVP.
logo
Zewnętrzna firma przejęła nawet charakteryzatorów materiały Leasing Team
W ubiegłym roku pojawił się nowy pomysł, aby 411 osób przenieść na dwa lata do agencji pracy tymczasowej. Szefowie TVP nie musieliby użerać się z oświetleniowcami i montażystami pracującymi na fochu, ale zamawialiby u nich usługi. Leasing Team miał wytypować tych, którym jeszcze się chce pracować. Stąd całe zamieszanie z testami kompetycyjnymi – również wśród dziennikarzy i wydawców.
Kilkoro z nich odmówiło wzięcia udziały w teście polegającym na odegraniu scenek sprzedaży papierowych figurek. – Symulacja była elementem całego procesu, oceniane były umiejętności interpersonalne i społeczne pracowników, takie jak radzenie sobie ze zmianą czy efektywność pracy niezależne od zajmowanego stanowiska pracy – mówi Majewska. – Zależało nam, jako pracodawcy, na określeniu silnych i słabych stron naszego zespołu oraz jeszcze lepszym poznaniu kompetencji i potencjału poszczególnych pracowników realizujących usługi dziennikarskie – dodaje menedżerka.
Rozpoczynając pracę w TVP kopnęła gniazdo z szerszeniami. O razu nadziała się na związkowców, którzy oprotestowali nowy sposób organizacji pracy. W oświadczeniu dla mediów Majewska twierdzi, że TVP nie chciało zwalniać pracowników: – Nie ma zagrożenia utraty pracy. Dla efektywnych pracowników zawsze będzie miejsce w firmie, ponieważ dobra praca zawsze się obroni.

Napisz do autora: tomasz.molga@natemat.pl