Grzegorz Schetyna stawia na USA, Unię, ale i Azję.
Grzegorz Schetyna stawia na USA, Unię, ale i Azję. Fot . Slawomir Kaminski / Agencja Gazeta

Polska polityka zagraniczna od lat tkwi w klinczu między Stanami Zjednoczonymi a Unią Europejską, próbując przypochlebić się to jednej, to drugiej stronie. Ten trend dominuje od wielu lat, a koleni szefowie dyplomacji nie mieli odwagi narzucić nowego kierunku. Grzegorz Schetyna też akcentuje te sojusze, ale puszcza też oko w stronę bardziej egzotycznych krajów. Polska ma wielu partnerów na świecie, problem w tym, że na razie współpraca z nimi tkwi w martwym punkcie.

REKLAMA
W wystąpieniu szefa dyplomacji znalazła się co prawda krótka wzmianka o wzmacnianiu roli Polski na arenie międzynarodowej, ale nie możemy spodziewać się rewolucji w priorytetach dotyczących polityki zagranicznej, a szumne zapowiedzi byłego marszałka należy traktować z przymrużeniem oka.
Chociaż, trzeba przyznać, że o ile poprzedni ministrowie z teką ministerstwa spraw zagranicznych sprawę współpracy z Azją traktowali całkowicie po macoszemu, to polityk Platformy podejmuje nieśmiałe kroki, żeby zwrócić się w stronę jednego z najprężniej rozwijających się regionów świata. – Kluczowe znaczenie dla sukcesu polskiej polityki pozaeuropejskiej będą miały relacje z krajami Azji – mówił podczas expose.
Grzegorz Schetyna, szef MSZ

Polska stoi przed ogromnym wyzwaniem. Albo stanie się krajem zdolnym do zajęcia ważnego miejsca we współpracy między Europą i innymi kontynentami, albo będzie skazana na niszowość, na marginalizację.

Polska ma w swoim zagranicznym portfolio kilka całkiem egzotycznych sojuszy. Jakich? Robimy krótki przegląd.
Polska w kraju lam
Wszyscy pamiętamy słynną już wizytę Donalda Tuska w Peru. Trudno o niej zapomnieć, do polityka przylgnął potem na długo przydomek "Słońce Peru". Mimo tego że największe zainteresowanie wzbudziły wydatki na wyjazd, które wyniosły, bagatela, grubo ponad milion złotych i zdjęcie premiera w tradycyjnej peruwiańskiej czapce, to okazuje się, że do tego odległego kraju z Ameryki Łacińskiej MSZ przywiązuje całkiem sporo wagi. Nasza dyplomacja zachwala peruwiańską gospodarkę, nakłania przedsiębiorców do zakładania tam biznesu i nawiązywania handlowej wymiany.
Jak nam to wychodzi? Na razie firmy nie zareagowały entuzjastycznie – dopiero jedno przedsiębiorstwo z Polski zdecydowało się przenieść działalność do Peru. Gospodarka to zawsze temat numer jeden, ale współpracujemy także na innych polach – archeologicznym i obronności.
Lima nie jest jednak największym strategicznym partnerem Polski w Ameryce Łacińskiej. Taka rola w tej części świata przypadła Panamie. – Panama jest ważnym partnerem politycznym oraz największym partnerem gospodarczym Polski w Ameryce Środkowej – podkreślił niedawno wiceminister spraw zagranicznych Leszek Soczewica. Sprawdziliśmy to. Okazuje się, że gdyby nie współpraca handlowa z Panamą, w Polsce ubyłoby m.in. ....arbuzów.
Kierunek: Azja!
Ostania wizyta Bronisława Komorowskiego w Japonii i jego dyplomatyczne niezręczności nie powinny przysłaniać nam całego obrazu – wszystko wskazuje na to, że Polska budzi się z letargu i, tak jak reszta świata, chce być częścią azjatyckiej machiny gospodarczej.
Radosław Pyffel, prezes Centrum Studiów Polska-Azja

Jesteśmy świadkami pewnego przełomu. Podejmujemy za mało działań, które przekładałyby się na realne korzyści. Co z tego, że podpiszemy partnerstwa strategiczne, skoro później nikt nie koordynuję i nie pilnuje tego, żeby taki projekt wszedł w fazę realizacji. Trzeba realnie pomóc polskim instytucjom, organizacjom, polskim firmom czy polskim obywatelom żeby te umowy wypełniali treścią. Takich potencjalnych partnerów dla strony azjatyckiej jest w Polsce bardzo dużo. Kierunek jest właściwy, potencjał ogromny, ale samo tworzenie "dobrej atmosfery" to zdecydowanie za mało.

Z Japonią nasze stosunki wyglądają dobrze, to zresztą państwo, które wzorowo współpracuje z Europą.
Polska ostatnio zacieśnia jednak widocznie współpracę z Chinami. Przy tej okazji doszło nawet do przemilczanego przez większość mediów precedensu. Polska, wbrew namowom USA, przystąpi do państw pod wodzą Chin, które będą tworzyć konkurencję dla instytucji-gigantów: Światowego Banku i Azjatyckiego Banku Rozwoju. Chodzi o Azjatycki Bank Inwestycji Infrastrukturalnych
Na tym nie koniec – od 2014 roku Polska jest nieformalnym liderem projektu 16 państw Europy Środkowej i Chin. Inicjatywa ma zwiększyć udział inwestycji chińskich w naszym regionie, ale przedsięwzięcie to również sojusz w dziedzinie kultury i turystyki.
Gorzej sprawa wygląda, jeśli weźmie się pod lupę współpracę z innymi krajami Azji. Polska lubi podpisywać z nimi umowy dwustronne, które ładnie wyglądają tylko na papierze. – Podejmujemy za mało działań, które przekładałyby się na realne korzyści. Co z tego, że podpiszemy umowę z takim czy innym krajem, skoro nikt nie pilnuje tego, żeby taki projekt wszedł w fazę realizacji - powiedział naTemat Radosław Pyffel.
Afryka – niewykorzystana okazja
Afryka to dla Polski i Europy łakomy kąsek, szczególnie w sytuacji, w której jesteśmy zdani na łaskę Putina, używającego "surowcowego straszaka" za każdym razem, kiedy coś mu się nie spodoba. Kontynent afrykański ma wiele do zaoferowania, zwłaszcza jeśli chodzi o cenne surowce z sektora energetycznego. Niektórzy specjaliści widzą w Afryce następcę Chin i Indii, który za kilkadziesiąt lat stanie się gospodarczym centrum świata.
Polska co prawda ma umowy dwustronne m.in z Senegalem, Kenią, Nigerią, Ghaną – tyle tylko, że podobnie jak w wypadku znakomitej większości państw azjatyckich, tak w tym wypadku, współpraca nie przebiega wzorowo, a Polsce przechodzi na razie koło nosa świetna okazja do robienia interesów. – Jeżeli będziemy chcieli robić interesy w Afryce za kilka lat, to się spóźnimy – mówił ostatnio Jacek Jankowski, ambasador RP w Etiopii.
Grzegorz Schetyna w swoim exposé wspomniał o Afryce, ale zamiast mocnych deklaracji, z jego ust wyszło kilka gładkich słów, które na pewno nie sprawią, że sprawa ruszy z kopyta. Afryka to niełatwy teren – niestabilny politycznie i gospodarczo, ale na pewno jest się o co bić i tak jak w przypadku Azji, powinniśmy włożyć trochę wysiłku w to, żeby współpraca nie ograniczała się do jałowej wymiany grzeczności.

Napisz do autora: dominika.majewska@natemat.pl