
Nauczyciele od lat utyskują na zbyt mało godzin lekcyjnych, by przerobić podstawowe programy, ale okazuje się, że w szkole łatwo wygospodarować wolny czas, jeśli tylko zarządzi go... ksiądz katecheta. Z taką sytuacją właśnie mają do czynienia uczniowie z jednej z pruszkowskich szkół, gdzie lekcje podstawowych przedmiotów musiały ustąpić pielgrzymce do Niepokalanowa.
REKLAMA
Emocje w Pruszkowie budzi jednak nie tylko fakt, iż pielgrzymkę dla dzieci, które na początku maja przyjmą Pierwszą Komunię narzucić miał katecheta. Okazuje się, że w pruszkowskiej Szkole Podstawowej nr 6 to już taka tradycja. Podobnie, jak to, że dzieci nieuczęszczające na lekcje religii są zmuszone do przesiedzenia w świetlicy lub bibliotece nie tylko jednej godziny, ale praktycznie całego dnia lekcyjnego.
O to wybuchł właśnie największy spór. Co ciekawe, nakręcony przez rodzica, którego dziecko akurat na religię uczęszcza. – Moja córka chodzi na religię, przystąpi do pierwszej komunii. Już dopytuje, dlaczego wszystkie dzieci nie mogą jechać na pielgrzymkę. Jest mi po prostu wstyd, że w szkole, która z założenia jest świecka, organizuje się wyjazd religijny – mówi rodzic "Gazecie Wyborczej", która pierwsza zajęła się tą sprawą.
Ta zaś w mazowieckiej oświacie nikogo zbytnio nie zainteresowała. Czasu na komentarz nie znalazł ksiądz organizujący pielgrzymkę. Kuratorium zaś odpowiedziało dziennikarzom w tej sprawie wymijająco, podobnie, jak władze miasta.
Taka tradycja polskiej szkoły...
Przypomnijmy, iż jakiś czas temu podobne podporządkowanie planu lekcji potrzebom Kościoła opisywała jedna z naszych czytelniczek. Matka ta zwracała uwagę, iż przepisy zakładały tygodniowo dwie godzin zajęć z religii, natomiast w ogóle nie gwarantowały najmłodszym uczniom zajęć z języków obcych. Z kilku badań na temat opinii Polaków o religii w szkołach z ostatnich lat wynikało jednak, iż taki sposób wydawania publicznych środków na edukację większości Polaków wcale jednak nie przeszkadza.
Przypomnijmy, iż jakiś czas temu podobne podporządkowanie planu lekcji potrzebom Kościoła opisywała jedna z naszych czytelniczek. Matka ta zwracała uwagę, iż przepisy zakładały tygodniowo dwie godzin zajęć z religii, natomiast w ogóle nie gwarantowały najmłodszym uczniom zajęć z języków obcych. Z kilku badań na temat opinii Polaków o religii w szkołach z ostatnich lat wynikało jednak, iż taki sposób wydawania publicznych środków na edukację większości Polaków wcale jednak nie przeszkadza.
– Realizowanie zajęć religii w szkole jest dla religijnych uczniów i ich rodziców po prostu wygodne – tłumaczyła w naTemat była minister edukacji narodowej Katarzyna Hall. – W interesie całego systemu edukacji, jakości wychowania w polskich szkołach, jest, aby wszystkie, również te nadobowiązkowe zajęcia, były jak najlepszej jakości, a sposób zorganizowania lekcji religii jak najlepiej wychodził naprzeciw oczekiwaniom zainteresowanych uczniów i ich rodziców – podkreślała polityk.
Źródło: Wyborcza.pl
